Los rozdzielił ich na 29 lat, by później podarować im jeszcze 24 lata wspólnego życia. Wanda Kwietniewska i Andrzej Miziński odnaleźli się na nowo, choć wydawało się, że ich młodzieńcza historia należy już do przeszłości. Razem stworzyli dom, rodzinę i własny świat. Dziś ukochanego nie ma już u jej boku. Artystka wraca do ich niezwykłej miłości i mówi o stracie, która odmieniła wszystko.

WIDEO…

player placeholder

Wanda Kwietniewska i Andrzej Miziński. Miłość, która dostała drugą szansę po 29 latach

Są historie miłosne, których nie sposób zamknąć w prostym scenariuszu. Zaczynają się wcześnie, urywają niespodziewanie, a później powracają w zupełnie innym momencie życia. Tak właśnie potoczyły się losy Wandy Kwietniewskiej i Andrzeja Mizińskiego.

Poznali się jako nastolatkowie. Był 1973 rok. Wakacje w Iłży. Od razu wpadli sobie w oko. Jednak pobyt dobiegł końca, a zakochanych dzieliła znacząca odległość. Wymieniali ze sobą listy. „Te nasze kontakty to była męka. Andrzej, zabiegany student, odwiedził mnie raz. Stawił się z kwiatkami i pudełkiem czekoladek, wytrzepał dywany, bo zbliżały się święta. Podsłuchałam jego rozmowę z moją mamą. Oświadczył, że się ze mną ożeni. „Ale ona ma 16 lat!” – odpowiedziała mama. „Nie szkodzi. Poczekam” – kontynuował", opowiadała Wanda Kwietniewska w wywiadzie dla „Na Żywo”.

Zobacz także:

 Ich drogi jednak się rozeszły, a na ponowne zbliżenie musieli długo poczekać. Każde z nich budowało swoje życie na nowo. Kiedy Andrzej postanowił odnowić znajomość, zrobił coś niezwykle prostego. Skontaktował się z matką Wandy, prosząc o możliwość zdobycia numeru telefonu do jej córki.

Ten jeden gest otworzył kolejny rozdział ich wspólnej historii. Nie było już nastoletniej beztroski. Były natomiast doświadczenia osobnych życiowych dróg i szansa, by znów stworzyć coś razem. Z tej szansy skorzystali. Wanda Kwietniewska i Andrzej Miziński spędzili razem jeszcze 24 lata. To właśnie ten czas artystka przywołuje dziś, opowiadając o ukochanym.

Czytaj też: Spotkali się po 30 latach i dostali drugą szansę. Wszystko zaczęło się od jednego telefonu

Wanda Kwietniewska, wokalistka zespołu Wanda i Banda, Magdalenka, około 1984 roku
PAP/Maciej Belina Brzozowski

Nie tylko wielka miłość. Wanda Kwietniewska i Andrzej Miziński stworzyli rodzinę, która trwa nadal

Ich ponowne spotkanie oznaczało coś więcej niż powrót dawnej znajomości. Wraz z Andrzejem w życiu Wandy pojawiły się także jego córki i wnuki. Z czasem stworzyli większą, patchworkową rodzinę.  Wokalistka nie ukrywa, że te więzi pozostają dla niej niezwykle ważne.

„Zadzwonił do mojej mamy. Mama zadzwoniła do mnie, czy może dać mu mój numer telefonu. Po prostu zeszliśmy się po 29 latach. Udało nam się spędzić jeszcze 24 lata razem. Dzięki temu mieliśmy dużą rodzinę, bo mam doskonały kontakt z córkami Mizia, mam przyłatane wnuki. Mieliśmy taką większą patchworkową rodzinę i ta rodzina trwa”, opowiadała wokalistka w rozmowie z Dzień Dobry TVN.

Sprawdź też: Pierwsze od dawna wspólne wyście Magdaleny Cieleckiej i Bartosza Gelnera. Jeden gest przyciągnął szczególną uwagę wszystkich

Wanda Kwietniewska z ukochanym, Andrzejem Mizińskim Jubileuszowa Gala 100-lecia Stowarzyszania Autorów ZAiKS, 2018 rok
Jacek Kurnikowski/AKPA / Wanda Kwietniewska z ukochanym, Andrzejem Mizińskim Jubileuszowa Gala 100-lecia Stowarzyszania Autorów ZAiKS, 2018 rok

„Straciłam mojego kochanego Mizia”. Wanda Kwietniewska opowiedziała o najtrudniejszym rozdziale

Ich wspólna historia, naznaczona niezwykłym powrotem do siebie po latach, doczekała się jednak bolesnego finału. Na początku 2026 roku Andrzej Miziński zmarł, pozostawiając Wandę Kwietniewską z całym światem wspólnych wspomnień i codziennością, którą musiała nauczyć się przeżywać bez ukochanego. O tym, jak wygląda życie po stracie człowieka, z którym dzieliło się tyle lat, artystka opowiedziała w „Dzień Dobry TVN”. Jej wyznanie było niezwykle osobiste. Za prostymi słowami kryły się tęsknota, żal i świadomość, że pewnych chwil nie będzie już z kim dzielić.

 „Straciłam mojego kochanego Mizia. Minęło 7 i pół miesiąca. Powiem krótko. Usłyszałam to w starym wywiadzie Olgi Lipińskiej. Mówię do tych, którzy też kogoś stracili: da się żyć, tylko życie może już nie jest takie przyjemne jak było, bo te radości, które zawsze były dzielone we dwójkę, już jednak są okrojone”, opowiadała. Wokalistka przywołała także myśl usłyszaną w dawnym wywiadzie Olgi Lipińskiej. Odnosząc ją do własnego doświadczenia, mówiła o tym, że po odejściu bliskiej osoby można nadal żyć, choć wspólne dotąd radości stają się niepełne.

Wanda Kwietniewska 18.06.2022 Opole. 59 Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu
Tadeusz Wypych/REPORTER / Wanda Kwietniewska 18.06.2022 Opole. 59 Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu

Dom na Mazurach był ich wspólnym marzeniem. Tu Wanda Kwietniewska buduje dalej swoje życie

Mazury stały się dla Wandy Kwietniewskiej i Andrzeja Mizińskiego czymś znacznie więcej niż tylko malowniczym zakątkiem Polski. To właśnie tutaj, w pobliżu Kanału Elbląskiego, kupili 4,5-hektarową działkę, która z czasem miała stać się ich wspólnym azylem. Miejscem z dala od wielkomiejskiego zgiełku, gdzie codzienność mogła płynąć własnym rytmem. Z czasem zamiast przyjeżdżać tu tylko na odpoczynek, postanowili urządzić tu swoje życie.

Dla wokalistki był to zresztą powrót w dobrze znane strony. Urodziła się na Kaszubach, nad jeziorem, jej rodzice przez większość życia mieszkali w Elblągu, a wakacyjne wspomnienia artystki od lat związane były z okolicami Mikołajek. Bliskość natury, jezior i rodzinnych stron nie była więc przypadkowym wyborem. Miała dla niej szczególne znaczenie.

Nie bez znaczenia okazały się również względy praktyczne. Ceny działek w okolicach wielkich jezior były zbyt wysokie, dlatego para skierowała uwagę na tereny w pobliżu Szlaku Kanału Elbląskiego. I właśnie tam znalazła swoje miejsce. Przez pewien czas Wanda Kwietniewska żyła pomiędzy dwoma światami – Warszawą, z którą była związana przez lata, i Mazurami, gdzie czekał na nią wspólny dom. Dopiero pandemia sprawiła, że wraz z Andrzejem zdecydowali się zamieszkać tam na stałe. To, co początkowo miało być odskocznią od codzienności, stało się miejscem, w którym budowali kolejny rozdział swojej miłości.

„Ja jestem utkana z jezior. Urodziłam się na Kaszubach nad jeziorem. Rodzice, pomimo że urodzili się w Warszawie, większość życia spędzili w Elblągu. Wszystkie wakacje przez wiele, wiele lat spędzałam na tzw. wielkich jeziorach, czyli okolice Mikołajek itd. Ale jak wreszcie z moim kochanym Miziem doszliśmy do wniosku, że trzeba kupić ziemię, to jednakowoż ziemia tam była dla nas nieco za droga, a ziemia przy Szlaku Kanału Elbląskiego, w pobliżu moich rodzinnych stron, była po prostu dużo tańsza”, opowiadała w Dzień Dobry TVN.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wyjątkowy gest wobec Marty Nawrockiej. Wszystko wydarzyło się w Manili

 Jeszcze niedawno ten dom był ich wspólnym światem. Miejscem, do którego wracali, gdzie mogli zostawić za sobą pośpiech, obowiązki i wszystko to, co dzieje się poza drzwiami. Na Mazurach Wanda Kwietniewska i Andrzej Miziński odnaleźli przestrzeń tylko dla siebie. Wśród jezior, zieleni i krajobrazów tak bliskich sercu artystki budowali codzienność, która nie potrzebowała wielkich gestów, by mieć wyjątkowe znaczenie. Dziś ten sam dom jest świadkiem zupełnie innego rozdziału jej życia.

Bo choć ukochanego przy niej już nie ma, Wanda Kwietniewska pozostała w miejscu, które razem wybrali. Trudno nie myśleć o tym, jak wiele wspomnień może kryć dom, w którym przez lata dzieliło się zwyczajne chwile, snuło plany i cieszyło swoją obecnością. A jednak życie wciąż ma swój rytm. Są koncerty, podróże przez Polskę, spotkania z publicznością. Są sceny, na które nadal wychodzi, i piosenki, które wciąż śpiewa. Wanda Kwietniewska nie rozstaje się z muzyką, choć poza blaskiem reflektorów czeka na nią codzienność odmieniona przez stratę.

 Życzymy wszystkiego, co najlepsze!

Źródło: dzień Dobry TVN