Reklama

Wanda Kwietniewska zaczynała swoją karierę w zespole Lombard. Z czasem została wokalistką grupy Wanda i Banda. Od zawsze marzyła o szczęśliwej rodzinie i prawdziwej miłości. Jako 16-latka pokochała tego jedynego – Andrzeja Mizińskiego. Jednak ich kontakt urwał się na 30 lat! Później los ponownie połączył ich drogi. On zostawił dla niej żonę, a ona odzyskała dawną energię i wiarę w szczęście. Przez kolejne lata tworzyli zgodny związek. Niestety w lutym Andrzej Miziński zmarł. Dziś Wanda Kwietniewska uczy się żyć na nowo po stracie ukochanego...

Wanda Kwietniewska i Andrzej Miziński: historia miłości

Wokalistka miała urodzić się w renomowanym szpitalu w Gdańsku, jednak los chciał inaczej... „Zanosiło się na ciężki poród", mówiła Wanda Kwietniewska. Jej rodzice podczas wyjazdu do Trójmiasta zatrzymali się w Przywidzu na Kaszubach. A dlaczego tam? Ponieważ jej dziadkowie prowadzili w tym miejscu szkołę. Jednak niespodziewanie nadszedł dzień porodu. „Zamiast w renomowanej klinice, urodziłam się na stole w kancelarii szkolnej (…) Mam starszego brata, który miał szczęście urodzić się w Elblągu, i brat, gdy tylko chce mi dopiec, wyzywa mnie od wiochy”, wspominała artystka w rozmowie z Super Expressem.

Wanda Kwietniewska na zawsze zapamiętała wakacje z 1973 roku. Wtedy poznała miłość swojego życia. Jak doszło do spotkania? To bardzo ciekawa historia, ponieważ o mały włos zakochani nigdy by się nie poznali. Mama artystki poinformowała ją, że jadą na wczasy do Iłży. Przyszła piosenkarka nie kryła swojego niezadowolenia. Mimo dużej niechęci cała rodzina wybrała się na wakacje. Pierwszy dzień okazał się dla niej bardzo szczęśliwy. Podczas zwiedzania dostrzegła boisko, na którym odbywał się mecz w siatkówkę. Warto przypomnieć, że ten sport był jej pasją zaraz po śpiewaniu. Zacięta rozgrywka nie była jednak jedynym punktem zainteresowania wszystkich dziewczyn. Pewien chłopak skupił uwagę Wandy. Rozgrywającym był wysoki 19-letni Andrzej Miziński. Był idealnym kandydatem – grał perfekcyjnie, był przystojny i mądry. Jak później wspominał, Wanda również zwróciła jego uwagę: „Wanda podeszła do nas i się przedstawiła. Zgrabna, z temperamentem, a ja nie lubię ciepłych klusek. Zaiskrzyło od razu", wspominał.

Ten pobyt okazał się wyjątkowy. W ciągu dwóch tygodni chodzili na spacery, grali w siatkówkę oraz w brydża. Po wakacjach musieli ograniczyć się tylko do listów. „Te nasze kontakty to była męka. Andrzej, zabiegany student, odwiedził mnie raz. Stawił się z kwiatkami i pudełkiem czekoladek, wytrzepał dywany, bo zbliżały się święta. Podsłuchałam jego rozmowę z moją mamą. Oświadczył, że się ze mną ożeni. „Ale ona ma 16 lat!” – odpowiedziała mama. „Nie szkodzi. Poczekam” – kontynuował", opowiadała Wanda Kwietniewska w wywiadzie dla „Na Żywo”.

Wanda Kwietniewska, ok. 1984 r.  PAP/Maciej Belina Brzozowski

Wanda Kwietniewska i Andrzej Miziński – przeciwności losu

Z czasem zapowiedziała swoim rodzicom, że umówiła się z Andrzejem w Warszawie. Oni nie byli zadowoleni z tej informacji. Wanda nie zwracała uwagi na ich zdanie. Zdecydowała, że i tak pojedzie. Ostatecznie ojciec artystki zatrzymał ją na dworcu. To był dla niej cios. Postanowiła, że nie powie swojemu ukochanemu, co tak naprawdę się wydarzyło. Ta sytuacja sprawiła, że Andrzej poczuł się odepchnięty. „Od tamtej chwili wszystko zaczęło rozchodzić się w szwach. Szybko podejmuję decyzje i wtedy też przestałem pisać", opowiadał dla portalu ilza.com.pl. Wtedy zniknął z jej życia aż na trzy dekady.

W ciągu tych 30 lat w życiu Wandy Kwietniewskiej wydarzyło się bardzo dużo. Przypomnijmy, że zdała na łódzką filmówkę, jednak nie przyjęto jej z powodu braku miejsc. Nie poddała się. Mimo że nie została aktorką, nie zamierzała porzucać artystycznej ścieżki. Powoli rozwijała się jako piosenkarka. I to był strzał w dziesiątkę. W latach 80. była jedną z najpopularniejszych polskich wokalistek. Wraz z zespołem Wanda i Banda podbiła serca Polek i Polaków, którzy do dziś pamiętają ich największe przeboje.

Życie zawodowe zaczęło nabierać tempa. Pojawiało się coraz więcej sukcesów, jednak nie szły one w parze ze szczęściem w życiu prywatnym. Piosenkarka marzyła o prawdziwym domu, rodzinie i spokoju. Chciała, aby przy jej boku był odpowiedzialny mężczyzna, z którym będzie dzieliła dobre i złe chwile. Co prawda w 1996 roku przyszła na świat jej córka Karina Kwietniewska. Ojcem był mężczyzna, z którym była w związku przez 10 lat. „Nie należę do artystek, które ciągną swoje dzieci przy piersi w trasach koncertowych. Uważam to za idiotyzm! Moja córka miała normalne dzieciństwo, kiedy wyjeżdżałam, zostawała z tatą lub z babcią. Natomiast ja starałam się tak układać trasy, żeby również mogła nacieszyć się mamą. Rosła w normalnej rodzinie, wychowywała się w Podkowie Leśnej, gdzie był duży dom z ogrodem", mówiła wokalistka.

TRICOLORS/East News

Spotkali się po latach

Co przez te 30 lat robił Andrzej Miziński? Założył własną firmę budowlaną. Miał żonę oraz dwie córki. Gdy pierwszy raz zobaczył swoją dawną miłość w telewizji, wyszedł z pokoju. Dlaczego? Obawiał się, że ona zburzy jego dotychczasowy spokój. Z czasem okazało się, że te obawy nie były bezpodstawne. Pierwszy raz po latach zobaczył Wandę podczas zakupów. Ona nie zwróciła na niego uwagi, a on nie chciał do niej podejść. Nie dawało mu to jednak spokoju. „Wiedziałem, że urodziła córkę. Byłem pewien, że jest szczęśliwa. Lata mijały. Dzieci dorosły, a mnie przestało układać się z żoną. Któregoś dnia z przyjaciółmi wspominaliśmy Wandę. Ktoś rzucił, żeby zaprosić ją na koncert. I w tej chwili zdałem sobie sprawę, że dłużej nie mogę tak żyć".

Postanowił po 30 latach skontaktować się z jej mamą. Poprosił o numer telefonu do Wandy i zrobił ten pierwszy krok. „Moje dotychczasowe miłości kończyły się rozczarowaniami. Byłam zmęczoną, samotną matką, która aż nazbyt dobrze wiedziała, na czym polega prawdziwy związek. Bardziej od efekciarstwa zaczęłam cenić odpowiedzialność, dobroć i lojalność. Czyli to wszystko, z czym zawsze kojarzył mi się Andrzej", opowiadała Kwietniewska.

Odebrała telefon i usłyszała „ten” głos. To był jej dawny ukochany – Andrzej, z którym spotykała się jako 16-latka. Gdy pierwszy raz po latach rozmawiali, Wanda przebywała na Mazurach ze swoją córką. Postanowiła zaprosić go na weekend. W rozmowie zażartowała: „A może jesteś stary, łysy i gruby? Jak jesteś gruby, to nie przyjeżdżaj!”.

Bartosz KRUPA/East News

Powróciły dawne motyle w brzuchu. Przed przyjazdem Andrzeja Wanda zastanawiała się, czy dobrze wygląda w kostiumie kąpielowym. Gdy ją zobaczył, powiedział: „Gdybyś choć trochę zbrzydła...”. Spędzili razem trzy dni, a następnie wrócili do Warszawy. Oboje uznali, że ich ponowne spotkanie nie było przypadkiem i postanowili dać sobie drugą szansę. Andrzej Miziński rozwiódł się z żoną, a Wanda poczuła, że odzyskała radość życia i dawną energię.

„Najlepiej scharakteryzowała go moja córka. Powiedziała, że lubi „Miziaka”, bo „jemu zawsze się chce”. Chce się pomagać, bawić, pracować. To niesamowite, jacy jesteśmy podobni: śmiejemy się w tych samych momentach, kochamy sport, jesteśmy uparci. Uczymy się zawierania kompromisów: on zmywa gary, ja nie pyskuję, jak to bywało wcześniej", opowiadała artystka.

Przez kolejne lata cieszyli się wspólnym życiem i starali się nie tracić ani jednej chwili. Często wracali wspomnieniami do momentu, w którym los ponownie skrzyżował ich drogi. Nieraz zastanawiali się, co by było, gdyby wtedy podczas przypadkowego spotkania w sklepie od razu zdobyli się na rozmowę. Być może los pozwoliłby im spędzić razem jeszcze więcej czasu.

Niestety w lutym Andrzej Miziński zmarł. Dla Wandy Kwietniewskiej była to ogromna i bardzo bolesna strata. Jak wyznała w ostatnich rozmowach z mediami, dziś uczy się żyć na nowo bez ukochanego, z którym po latach odnalazła prawdziwe szczęście. Ich historia pozostaje jedną z najbardziej poruszających opowieści o miłości, która potrafi przetrwać próbę czasu, a wspomnienia wspólnie spędzonych lat na zawsze pozostaną ważną częścią życia artystki.

Pawel Mazurek / Studio69 / Forum

Authors

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...