Niedawno pożegnała ukochanego, Wanda Kwietniewska uczy się żyć na nowo. Artystka porusza wyznaniem
Po stracie Andrzeja Mizińskiego życie Wandy Kwietniewskiej zmieniło się bezpowrotnie. Artystka wraca na scenę, ale nie ukrywa, że za kulisami wciąż towarzyszą jej emocje i tęsknota za ukochanym partnerem.

Wanda Kwietniewska powoli wraca do codzienności po śmierci ukochanego Andrzeja Mizińskiego, ale nie ukrywa, że nadchodzące miesiące będą dla niej wyjątkowo trudne. Artystka zdobyła się na poruszające wyznanie i przyznała, że dziś najbardziej potrzebuje siły, by przetrwać kolejny sezon bez partnera, z którym dzieliła życie przez lata.
Pożegnanie ukochanego Wandy Kwietniewskiej. Tak wyglądała ich historia
W lutym media obiegła smutna wiadomość o śmierci Andrzeja Mizińskiego, partnera Wandy Kwietniewskiej. Informację przekazał Krzysztof Jaryczewski z Oddziału Zamkniętego. „Właśnie pożegnaliśmy Mizia Andrzeja Mizińskiego. Prywatnie męża Wandy Kwietniewskiej… Człowieka poznałem na poprzednim Sylwestrze. Nie było wprawdzie "bruderszafta", bo to był wyjątkowy Sylwester (bez alkoholu). Gościliśmy u brata Wandy, Krzysztofa i jego żony Wioli na Kaszubach… […]Mimo swojej choroby Andrzej miał niezwykłą pozytywną energię… jestem wrażliwym i sensorycznym gościem więc wyczuwam to od razu. Podczas wakacji przyjechaliśmy z Hanią do Wandy, niestety akurat pod jego nieobecność… szkoda, że nie miałem okazji poznać go bliżej. Z drugiej jednak strony na wspomnianym Sylwestrze rozmawiając z nim i przebywając te kilka godzin w jego obecności miałem wrażenie, że znam go od wieków… Już jest na innym szlaku… Żegnaj Miziu… Wszyscy kiedyś się tam wybierzemy, więc do zobaczenia”, napisał. Odejście ukochanego artystki poruszyło nie tylko fanów wokalistki, ale także środowisko muzyczne.
Wanda Kwietniewska przez lata bardzo chroniła swoją prywatność i rzadko mówiła publicznie o relacji z partnerem. Z czasem zaczęła jednak wspominać wspólne życie z Andrzejem Mizińskim oraz codzienność, którą dzielili z dala od show-biznesowego zgiełku.

Poznali się na wakacjach w Iłży w 1973 roku. Ona miała 16 lat, a on 19. Andrzej Miziński był jej wielką młodzieńczą miłością, ale los szybko napisał dla nich zupełnie inny scenariusz. Ich drogi rozeszły się na długie 30 lat, a kontakt całkowicie się urwał. Wydawało się, że ta historia już nigdy nie doczeka się szczęśliwego zakończenia. Każde z nich zaczęło budować swoje życie na nowo. On założył rodzinę, ona wspólnie z partnerem doczekała się córki.
Życie zaskoczyło ich jednak po latach. Gdy ponownie się odnaleźli, uczucie wróciło ze zdwojoną siłą. Andrzej Miziński zakończył małżeństwo, w którym nie układało się od dawna, a wokalistka odzyskała radość i energię, o której wcześniej mówiła coraz rzadziej. Bliscy artystki zauważyli, że u boku ukochanego znów promieniała. „Najlepiej scharakteryzowała go moja córka. Powiedziała, że lubi “Miziaka”, bo “jemu zawsze się chce”. Chce się pomagać, bawić, pracować. To niesamowite, jacy jesteśmy podobni: śmiejemy się w tych samych momentach, kochamy sport, jesteśmy uparci. Uczymy się zawierania kompromisów: on zmywa gary, ja nie pyskuję, jak to bywało wcześniej", opowiadała artystka w jednym z wywiadów.
Ich historia przez lata pozostawała bardzo prywatna. Wanda Kwietniewska rzadko wpuszczała media do swojego świata, dlatego opowieść o tej relacji budziła jeszcze większe emocje. To była miłość, która wróciła po trzech dekadach i udowodniła, że nawet po wielu latach można dostać od losu drugą szansę.

Wanda Kwietniewska po śmierci partnera. Tak dziś wygląda jej życie
Wanda Kwietniewska nie ukrywa, że po śmierci Andrzeja Mizińskiego jej codzienność zmieniła się całkowicie. Choć przed artystką intensywny sezon koncertowy, dziś najważniejsze jest dla niej jedno — znaleźć w sobie siłę, by przetrwać ten wyjątkowo trudny czas. Gwiazda zespołu „Wanda i Banda” zdradziła, że w trasie będzie towarzyszyć jej ukochana jamniczka.
W jej słowach słychać ogromne emocje i tęsknotę za ukochanym. Wanda Kwietniewska przyznaje, że nadchodzące miesiące będą dla niej wielkim wyzwaniem. „Mnie to trzeba życzyć przede wszystkim, żebym wytrzymała ten sezon, ale bardziej trzeba tego życzyć mojej suczce, jamniczce, którą muszę zabierać teraz ze sobą po stracie mojego najbliższego partnera. Oni zawsze zostawali we dwójkę, a teraz Dudinka musi jeździć ze mną, a nie bardzo lubi. Proszę mi życzyć, żeby moja Dudinka lubiła jeździć na koncerty”, mówiła Wanda Kwietniewska w rozmowie z Plejadą podczas Polsat Hit Festiwal.
Czytaj też: Tak Marta Nawrocka uczciła Dzień Matki. Wystarczyło jedno słowo
Wanda Kwietniewska wciąż nosi w sobie ogromny ból po stracie ukochanego. Artystka próbuje wracać do scenicznej codzienności i spotkań z fanami, ale dziś za jej uśmiechem kryją się zupełnie inne emocje. Żałoba nadal jest ważną częścią jej życia, a każde kolejne wyjście na scenę wymaga od niej ogromnej siły.
