Paulina Sykut-Jeżyna od lat podkreśla, że to właśnie rodzina jest dla niej największą wartością – i wszystko wskazuje na to, że nie są to tylko słowa. Jej podejście do macierzyństwa zostało ukształtowane przez trudne doświadczenia z dzieciństwa, które sprawiły, że dziś szczególnie dba o bliskość i relacje z najbliższymi. Najnowsze nagranie z 10-letnią córką Różą tylko to potwierdza – wspólny taniec, który podbił internet, stał się symbolem ich wyjątkowej więzi.

WIDEO

player placeholder

Rodzina najważniejsza dla Pauliny Sykut-Jeżyny

Paulina Sykut-Jeżyna wielokrotnie zaznaczała, że to właśnie rodzina stanowi fundament jej życia. Jej podejście do relacji i macierzyństwa ma swoje źródło w doświadczeniach z dzieciństwa.

Prezenterka urodziła się 7 stycznia 1981 roku w Puławach. Gdy miała zaledwie cztery lata, zmarł jej ojciec. Jak sama wspominała dla magazynu "Flesz":
„Brakowało mi mojego taty. Po jego śmierci mama wychowała mnie i moich braci sama”.

Zobacz także:

Sytuacja była trudna także pod względem materialnym, mimo to w domu nie brakowało miłości i wsparcia, które – jak wynika z relacji – odegrały kluczową rolę w jej życiu.

"Jestem szczęśliwa, gdy dzisiaj widzę, jakim wspaniałym ojcem jest Piotr [Jeżyna – mąż prezenterki, przyp. red.]. Miłość rodzica to najważniejsza rzecz w życiu dziecka i ja jej miałam pod dostatkiem. Dostaliśmy od mamy jeszcze więcej troski i uwagi niż moi rówieśnicy z pełnych rodzin. Czułam się ważna i kochana", wpominała prezenterka w tym samym wywiadzie.

To właśnie te doświadczenia ukształtowały jej podejście do rodziny i sprawiły, że dziś tak mocno podkreśla znaczenie bliskości.

Córka Róża i macierzyństwo jako przełom

W 2011 roku Paulina Sykut-Jeżyna poślubiła Piotra Jeżynę. Ich relacja trwa od lat, a para wspólnie wychowuje córkę Różę, która przyszła na świat w 2016 roku.

Dziś dziewczynka ma 10 lat i odgrywa kluczową rolę w życiu prezenterki. Paulina Sykut-Jeżyna wielokrotnie podkreślała, jak ważna jest dla niej rodzina. W jednym z wywiadów mówiła:
„Bardzo się kochamy jako rodzina. Nie wyobrażam sobie codzienności bez przytulania, mówienia: ‘kocham’”.

Zaznaczała również, że zależy jej, aby córka dorastała w pełnej i kochającej rodzinie. W jej wypowiedziach pojawia się także wątek codziennych wyzwań i godzenia kariery z macierzyństwem:
„czasem trzeba się nagimnastykować (…) to proza życia”, podsumowała w rozmowie z "Super Expressem".

Jednocześnie podkreśla, że stara się być obecna w życiu córki i spędzać z nią jak najwięcej czasu – m.in. poprzez wspólne aktywności, takie jak śpiewanie i zabawa muzyką.

Zobacz też: Ich więź jest niezniszczalna, dla dzieci jest tatą na medal! Gwiazdor "Ojca Mateusza" żałuje tylko jednego. To wyznanie porusza

paulina-sykut-piotr-jezyna-277240-GALLERYBIG-f3da30c
Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek/LAF /

Dla Pauliny Sykut-Jeżyny nieodłącznym elementem życia jest... śpiew! To talent, który również ma związek z jej rodziną.

– Kiedy odkryłaś, że potrafisz śpiewać?
Paulina Sykut:
Już w przedszkolu pan od rytmiki zauważył, że śpiewam lepiej od innych dzieci. Śpiewałam w chórku kościelnym, w szkole podstawowej tańczyłam w zespole pieśni i tańca „Powiśle”. Na jednej z prób wybrano mnie do zaśpiewania solo piosenki „Szumi gaj”, wtedy po raz pierwszy wystąpiłam przed dużą publicznością w puławskim Domu Kultury. Zdolności wokalne odziedziczyłam po babci, dziadek sam nauczył się grać na klarnecie, mam muzykalną rodzinę. Mama taty, rolniczka, pięknie malowała, mam jej obrazy do dzisiaj. Ja także maluję. W Domu Kultury w Puławach nauczyłam się wiele. Jako młodziutka wokalistka, poszukująca swojej drogi, śpiewałam poezję, startowałam w konkursach poezji śpiewanej. Śpiewałam w różnych zespołach… także w zespole weselnym Gospel. Trafiłam tam na wspaniałych ludzi. „Starsi panowie” i Ada – moja druga rodzina. Byli na moim ślubie i weselu. Mam w życiu szczęście do bardzo dobrych ludzi.

– Na weselach? Toś się dziewczyno musiała napatrzeć!
Paulina Sykut:
O tak, lekcja dorosłego życia. Kochałam śpiewać i choć lubiłam inny repertuar – jazz i poezję, nie szłam na nie z bólem. Śpiewałam i jeszcze dostawałam za to pieniądze! Owszem, weselna rzeczywistość bywała bezlitosna. Kiedyś podczas balu pewien dobrze sytuowany pan z Puław krzyknął: „Co wy tu, kur…, warsztaty jazzowe robita?”, a graliśmy akurat piękny standard jazzowy. Zmieniliśmy więc repertuar na coś bardziej skocznego, tak zwany kawałek pod nogę. Wielokrotnie patrzyłam na piękne, wzruszające historie miłosne, ludzi, którzy naprawdę się kochają. Sama twierdziłam wtedy, że nigdy nie urządzę własnego wesela. Dziś wiem, że to był taki… bunt 20-latki. Musiałam dojrzeć, zmądrzeć. Nic mi nie zastąpi momentu, kiedy stałam z Piotrem przed ołtarzem i czułam boską jedność. Ani ziarna niepewności. Wesele było bardzo radosne. Bawiliśmy się do białego rana z rodziną, której nie widziałam od lat, ze znajomymi, którzy przyjechali do nas z całej Polski i nie tylko.

Polecamy też:Tamara Arciuch zachwyca! A ja oceniam (czytaj: chwalę) jej ciążowe kreacje!

paulina-sykut-piotr-jezyna-277241-GALLERYBIG-1fb5cdb
Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek/LAF /

Paulina Sykut-Jeżyna tak mówiła VIVIE! o swoich braciach (ma ich dwóch, sama jest środkowym dzieckiem).

– Dwaj bracia – życiowe wyzwanie. Starszy Cię chronił, a młodszego wychowywałaś?
Paulina Sykut:
A skąd, Sebastian trzymał nas mocną ręką, mnie i młodszego Łukasza. Kłóciliśmy się, biliśmy, i to jak! Kiedyś po „walce” poszłam do fryzjera obciąć włosy na krótko, tak mnie wytargał jeden z braci… dziś już nawet nie pamiętam, który. Zatarło się w pamięci, o co poszło, bo zawsze się godziliśmy, ale i ciągle coś się działo.

– Kto pierwszy wyciągał rękę do zgody?
Paulina Sykut:
Bez wyraźnego sygnału, trochę się boczyliśmy, a za chwilę był śmiech.

– To po tych bitwach masz szramę na czole?
Paulina Sykut:
Nie, sama tak się załatwiłam! Miałam pięć lat, kiedy w domu u babci skoczyłam z werandy na sześciokątną cegłówkę. Przeliczyłam się i zalałam krwią. Do dziś współczuję mojej mamie, ile musiała ze mną przejść. Ciągle o coś się potykałam, kolana miałam wiecznie pozdzierane. Raz szukała mnie przez godzinę, a ja siedziałam z psem w budzie. Moi bracia też dawali jej popalić, ale jakoś dawała sobie radę z nami, z ogrodem, uprawami babci, bo tata często był w trasie.

Polecamy: Paulina Sykut-Jeżyna – Tylko nas dwoje

Wspólny taniec, który podbił internet

To właśnie ta relacja znalazła odzwierciedlenie w najnowszym nagraniu opublikowanym przez Paulinę Sykut-Jeżynę w mediach społecznościowych.

Na wideo widać, jak razem z 10-letnią Różą odtwarza viralowy taniec z TikToka. Nagranie szybko zdobyło popularność i przyciągnęło uwagę internautów.

Publikacja jest wyjątkowa, ponieważ prezenterka rzadko pokazuje swoją córkę w sieci. Tym razem zrobiła wyjątek, co wywołało jeszcze większe zainteresowanie.

Internauci zachwyceni: „100% mama”

Pod nagraniem pojawiło się wiele komentarzy. Internauci nie kryli zachwytu zarówno nad samym tańcem, jak i nad relacją matki i córki.

Wśród opinii znalazły się m.in.:
„Jaka córcia już duża”,
„100% mama”,
„Piękne dziewczyny”,
„Co za duet!”,
„Świetny taniec”,
„Petarda!”,
„Kocham to”.

Komentujący zwracali uwagę, że Róża jest bardzo podobna do swojej mamy. Pojawiały się również głosy: „Ale córcia podobna do mamy bardzo śliczna” oraz „100% matka”.

Nagranie zostało odebrane jako naturalny i autentyczny obraz relacji między matką a dzieckiem.

Od trudnego dzieciństwa do spełnionej rodziny

Historia Pauliny Sykut-Jeżyny to droga od trudnych doświadczeń do stabilizacji i sukcesu.

Swoją karierę rozpoczęła od udziału w castingu do programu „Idol”. Choć nie poszła drogą muzyczną, z czasem stała się jedną z największych gwiazd Polsatu, prowadząc największe programy i wydarzenia, w tym „Taniec z gwiazdami”.

Jednak mimo sukcesów zawodowych to życie prywatne pozostaje dla niej najważniejsze. Jak sama podkreślała, nie wyobraża sobie codzienności bez bliskości i okazywania uczuć.

Czytaj też: 14-letnia córka Katarzyny Skrzyneckiej zachwyca na najnowszych zdjęciach. „Wykapana mama”

Paulina Sykut-Jeżyna, Mikołaj Bagiński
Fot. Paweł Wrzecion/AKPA

Źródła: pl.newsner.com, pudelek.pl, viva.pl