Jeszcze niedawno mieszkała na zaledwie 25 metrach kwadratowych, a na treningi chodziła pieszo. Dziś 25-letnia Maja Chwalińska świętuje największy sukces w swojej karierze. Polska tenisistka triumfowała w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Wuhan, pokonując po drodze nawet Igę Świątek. Za zwycięstwo otrzyma ponad 2,5 miliona złotych, choć jeszcze nie tak dawno nie mogła pozwolić sobie na większe mieszkanie. Za jej spektakularnym sukcesem kryje się jednak znacznie więcej niż sportowy talent. Ojciec pracujący w kopalni, mama zatrudniona na recepcji i ludzie, którzy przez lata inwestowali w jej marzenia. Historia Mai Chwalińskiej pokazuje, jak długa i kosztowna potrafi być droga na sam szczyt.
WIDEO…
Maja Chwalińska dokonała czegoś niezwykłego. W Wuhan pokonała nawet Igę Świątek
18 października 2026 roku zapisze się w historii kariery Mai Chwalińskiej jako jeden z najważniejszych dni. Polska tenisistka, która zaledwie tydzień wcześniej świętowała 25. urodziny, sięgnęła po swój pierwszy tytuł WTA. I to od razu w turnieju rangi WTA 1000.
Finał w chińskim Wuhan był prawdziwym sprawdzianem charakteru. Rywalizująca z Brytyjką Sonay Kartal Chwalińska przegrała pierwszego seta 2:6, a w drugim znalazła się w trudnym położeniu. Nie zamierzała jednak się poddawać. Odwróciła losy spotkania i po blisko trzech godzinach walki zwyciężyła 2:6, 6:4, 6:2.
Jeszcze większe emocje wśród polskich kibiców wzbudził jej wcześniejszy występ. W półfinale Chwalińska pokonała Igę Świątek 7:5, 6:1, udowadniając, że znakomity występ podczas tegorocznego Rolanda Garrosa nie był przypadkiem.
Po wygranej w Wuhan sama miała trudności z uwierzeniem w to, co właśnie się wydarzyło.
„Mam wrażenie, że wciąż nie dociera do mnie, że wygrałam” — przyznała podczas konferencji prasowej, cytowana przez oficjalny serwis WTA.
Wspominała również trudne momenty, które przeżywała po paryskim sukcesie. Mimo presji i przeciwności nie przestała pracować. Dziś może cieszyć się owocami swojej determinacji.
Żeby jednak zrozumieć, jak wiele znaczy dla niej ten triumf, warto wrócić do Bielska-Białej. To właśnie tam jeszcze niedawno prowadziła życie, które niewiele miało wspólnego z wyobrażeniami o luksusowej codzienności gwiazdy światowego tenisa.
ZOBACZ TEŻ: Maja Chwalińska wygrała w Wuhan! Gwiazdy ruszył z gratulacjami, Olejnik nie wytrzymała
Maja Chwalińska mieszkała na zaledwie 25 metrach kwadratowych. Miała ku temu ważny powód
Wielkie turnieje, zagraniczne podróże i imponujące nagrody finansowe. Świat zawodowego tenisa może kojarzyć się z ogromnymi pieniędzmi. Rzeczywistość Mai Chwalińskiej przez długi czas wyglądała jednak zupełnie inaczej.
Tenisistka kupiła niewielkie mieszkanie w jednym z bloków w Bielsku-Białej. Lokal miał zaledwie 25 metrów kwadratowych. Nie była to przypadkowa lokalizacja.
Od kortów klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, z którym od lat związana jest zawodniczka, dzieliło ją zaledwie kilkaset metrów. Bliskość miejsca treningów była dla niej ważniejsza niż przestronny apartament czy prestiżowy adres.
Zanim zdała egzamin na prawo jazdy, na treningi chodziła pieszo. Nie potrzebowała samochodu, by każdego dnia robić to, co kocha najbardziej. Chwalińska nie mogła sobie wówczas pozwolić na zakup większego mieszkania. Choć do tamtego momentu zarobiła na kortach ponad 800 tysięcy euro, zdecydowaną większość pieniędzy pochłonęły koszty związane z rozwijaniem kariery.
Przeloty, hotele, przygotowania i kolejne turnieje sprawiały, że sportowe zarobki nie przekładały się automatycznie na finansową swobodę.
We wrześniu 2026 roku media ponownie opisywały jej skromne mieszkanie. Nie wiadomo jednak, czy po tegorocznych sukcesach tenisistka nadal w nim mieszka. Po finale Rolanda Garrosa przyznawała, że rozważa zakup większego lokum, ale nie zamierza podejmować pochopnych decyzji.
Jej historia pokazuje, że zanim pojawiły się wielkie pieniądze, najważniejsza była możliwość dalszego trenowania.
Ojciec pracował w kopalni, mama na recepcji. Tak wyglądał rodzinny dom Mai Chwalińskiej
Za sportowymi osiągnięciami Mai Chwalińskiej kryje się także historia jej najbliższych. Tenisistka urodziła się w Miechowie, ale dorastała w Dąbrowie Górniczej. To właśnie tam stawiała pierwsze kroki na korcie i rozwijała pasję, która z czasem stała się całym jej życiem.
Jej rodzice, Marcela i Tomasz Chwalińscy, nie byli związani z zawodowym sportem. Ojciec pracował jako elektryk w kopalni węgla kamiennego. Kiedy kariera córki zaczęła nabierać rozpędu, przeszedł na emeryturę. Mama Mai pracowała jako recepcjonistka w Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej.
Rodzina nie należała do najzamożniejszych, choć nie ma podstaw, by przedstawiać ją jako ubogą. Rodzice starali się zapewnić córce warunki do rozwijania talentu, a z czasem mogli liczyć również na pomoc klubu i sponsorów.
Co ciekawe, mimo ogromnego zaangażowania nie próbowali kierować każdym krokiem córki. Wojciech Wrzoł, wiceprezes BKT Advantage Bielsko-Biała, podkreślał w rozmowie z WP SportoweFakty, że rodzice nie ingerowali w jej treningi i nie narzucali jej własnych ambicji.
Maja mogła więc rozwijać pasję na swoich zasadach, wiedząc, że ma za sobą najbliższych.
Jak wiele znaczy dla rodziców jej szczęście, pokazał tegoroczny Roland Garros. Kiedy Chwalińska niespodziewanie awansowała do kolejnych rund turnieju, jej mama musiała poprosić w pracy o przedłużenie urlopu, by nadal móc kibicować córce z trybun.
Dziś Marcela i Tomasz Chwalińscy mogą z dumą obserwować, jak spełniają się marzenia, którym przez lata podporządkowana była znaczna część rodzinnej codzienności.
ZOBACZ TEŻ: Niesamowite sceny na korcie w Wuhan! Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek. Teraz zgarnie fortunę
Zobaczyła Rogera Federera i płakała. Od dziecka żyła tenisem
O tym, jak wielką pasją jest dla Mai tenis, najlepiej opowiadają ludzie, którzy znają ją od najmłodszych lat.
Piotr Szczypka, menedżer i sponsor zawodniczki, od lat wspiera jej rozwój. W rozmowie z WP SportoweFakty przywołał wspomnienie, które wiele mówi o młodej tenisistce.
„Pamiętam, jak wróciła z Australian Open, zobaczyła Federera i płakała” — opowiadał.
Dla dziewczynki, która marzyła o grze na największych kortach świata, spotkanie z legendą tenisa było wydarzeniem pełnym emocji.
Szczypka podkreślał też, że Chwalińska nigdy nie należała do osób, dla których najważniejsze były pieniądze czy popularność.
„Ją zawsze interesowała tylko gra w tenisa” — przyznał.
Zawodniczka chętnie oglądała mecze największych tenisowych mistrzów, również te rozegrane wiele lat wcześniej. Analizowała grę i z ogromnym zaangażowaniem rozwijała własne umiejętności.
Talent był jednak tylko częścią tej historii. Równie ważne okazały się determinacja i ludzie gotowi wspierać ją w chwilach, gdy kariera wymagała kolejnych kosztownych inwestycji.
Kariera Mai Chwalińskiej kosztowała miliony. Dziś sama pomaga młodym tenisistom
Droga do światowej czołówki wiązała się z ogromnymi wydatkami. Kolejne wyjazdy, treningi i starty w turniejach przez lata pochłaniały znacznie więcej pieniędzy, niż młoda zawodniczka była w stanie zarobić.
Wojciech Wrzoł nie ukrywał skali tych kosztów.
„Jej kariera do tej pory kosztowała kilka milionów złotych” — mówił w rozmowie z WP SportoweFakty.
Szacował, że roczne wydatki wynosiły około pół miliona złotych. Bez pomocy klubu BKT Advantage Bielsko-Biała oraz prywatnego zaangażowania Piotra Szczypki kontynuowanie sportowej drogi byłoby dla Chwalińskiej niezwykle trudne.
Przez lata rodzice młodych tenisistek szukali sposobów na oszczędności. Organizowali wspólne wyjazdy na zawody, dzielili się kosztami podróży i starali się zapewnić dzieciom jak najwięcej możliwości rywalizacji.
Dziś, kiedy Maja odnosi sukcesy, nie zapomina o osobach, które pomogły jej dotrzeć do tego miejsca.
Jeszcze przed wielkim występem w Paryżu zdecydowała się wesprzeć rozwój klubu, w którym trenowała. Ufundowała Centrum Odnowy Biologicznej w Bielsku-Białej. W czerwcu informowano, że budowa obiektu została czasowo wstrzymana, choć wykonano już fundamenty.
To nie wszystko. Chwalińska została również udziałowcem spółki będącej właścicielem klubowych obiektów. Zgodnie z zapowiedziami władz klubu ma też wspierać finansowanie rozwoju utalentowanej młodzieży.
To szczególny moment w jej historii. Jeszcze niedawno sama potrzebowała pomocy, by móc realizować sportowe marzenia. Dziś chce tworzyć podobne możliwości dla kolejnych zawodników.
Za triumf w Wuhan otrzyma ponad 2,5 miliona złotych. Wiadomo, na co chciała przeznaczyć pieniądze
Zwycięstwo w Wuhan przyniosło Mai Chwalińskiej nie tylko pierwszy tytuł WTA i ogromne uznanie kibiców. Wiąże się również z imponującą nagrodą finansową.
Za triumf w chińskim turnieju Polka otrzyma 665 tysięcy dolarów, czyli około 2,6 miliona złotych brutto. To kwota przed potrąceniem podatków, dlatego rzeczywista suma, która pozostanie do jej dyspozycji, będzie niższa.
Jeszcze większą nagrodę zapewniła sobie kilka miesięcy wcześniej, awansując do finału Rolanda Garrosa. Wówczas otrzymała 1,4 miliona euro brutto, czyli blisko 6 milionów złotych.
Dla tenisistki, która przez lata musiała rozsądnie gospodarować pieniędzmi, to ogromna zmiana.
A jednak kiedy po sukcesie w Paryżu zapytano ją o plany związane z zarobioną fortuną, nie mówiła przede wszystkim o luksusowych wakacjach, drogich samochodach czy zakupach.
„Na pewno będę chciała jeszcze zainwestować w siebie i swój tenis” — przyznała podczas konferencji prasowej.
Nie wykluczała zakupu większego mieszkania, ale jasno dawała do zrozumienia, że sport nadal jest dla niej priorytetem.
Dziś przed 25-letnią Mają Chwalińską otwierają się zupełnie nowe możliwości. Po finale Rolanda Garrosa przyszedł upragniony triumf w Wuhan, a wraz z nim awans na najwyższe w karierze, 11. miejsce w światowym rankingu.
Kiedy spojrzy się na jej dotychczasową drogę, szczególnego znaczenia nabiera obraz niewielkiego mieszkania w Bielsku-Białej. Zaledwie 25 metrów kwadratowych, kilkaset metrów do kortów i codzienne treningi, które przez lata były ważniejsze od wszystkiego innego.
Dziś Maja Chwalińska ma na koncie milionowe nagrody i jeden z najbardziej prestiżowych tytułów w kobiecym tenisie. A jej historia przypomina, że za wielkimi sukcesami często stoją lata pracy, których nie widać w blasku reflektorów.
Maja Chwalińska
Źródła: WP SportoweFakty, Świat Gwiazd, WTA, TVP Info, Eurosport.