To miał być wielki dzień polskiego tenisa, ale wydarzenia na korcie przybrały dramatyczny obrót. Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek 7:5, 6:1 i awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Wuhan. Sześciokrotna triumfatorka wielkoszlemowa zmagała się z bólem, a jej rywalka świętowała życiowy sukces. Stawka była ogromna. Na konto Chwalińskiej trafi co najmniej 1,5 miliona złotych.

WIDEO…

player placeholder

Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek. Takiego zwrotu akcji nikt się nie spodziewał

Na ten pojedynek czekali polscy kibice. W sobotę, 17 października 2026 roku, na korcie w chińskim Wuhan stanęły naprzeciwko siebie Iga Świątek i Maja Chwalińska. Dwie przyjaciółki, dwie znakomite tenisistki i tylko jedno miejsce w finale prestiżowego turnieju WTA 1000. Początkowo wszystko wskazywało na to, że to sześciokrotna triumfatorka wielkoszlemowa będzie dyktowała warunki. Losy spotkania potoczyły się jednak zupełnie inaczej.

Świątek rozpoczęła mecz niezwykle ofensywnie. Jej mocne zagrania z linii końcowej sprawiały rywalce problemy, ale Chwalińska cierpliwie czekała na swoją szansę. Gdy pojawiły się pierwsze błędy, natychmiast je wykorzystała. Choć Iga odzyskała kontrolę nad spotkaniem i miała nawet dwie piłki setowe, Maja nie zamierzała odpuszczać.

Zobacz także:

Chwalińska odwróciła losy pierwszej partii i wygrała ją 7:5. Wtedy jednak sportowe emocje zeszły na dalszy plan. Coraz większy niepokój budziło zachowanie Świątek, która wyraźnie zmagała się z problemami zdrowotnymi.

Maja Chwalińska, Iga Świątek
Robert Prange/Getty Images

Iga Świątek walczyła z bólem. Trener nie chciał, by ryzykowała zdrowiem

Dramatyczne chwile rozegrały się jeszcze przed zakończeniem pierwszego seta. Przy prowadzeniu Chwalińskiej 6:5 Świątek poprosiła o przerwę medyczną. Po powrocie na kort próbowała kontynuować walkę, ale nie zdołała już odwrócić wyniku tej partii.

W drugim secie sytuacja stała się jeszcze trudniejsza. Problemy zdrowotne coraz wyraźniej wpływały na poruszanie się Igi po korcie. Mimo to tenisistka nie rezygnowała i próbowała znaleźć sposób na skuteczną grę.

Niepokój był na tyle duży, że do sytuacji odniósł się również Maciej Ryszczuk. Trener radził Świątek przyjęcie tabletek przeciwbólowych, a jeśli samopoczucie nie ulegnie poprawie, zakończenie spotkania. W pewnym momencie padły wymowne słowa: „Szkoda zdrowia”.

Świątek pozostała jednak na korcie. Chwalińska konsekwentnie wykorzystywała swoje okazje, zdobywała kolejne przełamania i ostatecznie zwyciężyła 7:5, 6:1. Był to dla niej awans do pierwszego w karierze finału turnieju rangi WTA 1000.

Maja Chwalińska zgarnie fortunę. Kwota za finał w Wuhan robi wrażenie

Za wielkimi sportowymi emocjami kryją się również ogromne pieniądze. Jak informuje Pudelek, już sam awans do półfinału gwarantował Mai Chwalińskiej 197 tysięcy dolarów (w przeliczeniu około 768 tysięcy złotych). Pokonanie Świątek oznacza jednak niemal podwojenie tej sumy.

Na konto Chwalińskiej wpłynie co najmniej 1,5 miliona złotych. A to wcale nie musi być koniec finansowych sukcesów tenisistki. Jeśli Polka zwycięży również w finale, łączna kwota nagrody wyniesie około 2,6 miliona złotych.

Co ciekawe, jak przypomina Pudelek, finansowo bardziej opłacalny był dla Chwalińskiej jedynie finał Roland Garros, za który otrzymała 1,4 miliona euro (ok. 6 mln zł). Sukces w Wuhan zapisał się więc w jej karierze nie tylko ze względów sportowych, lecz także finansowych.

Maja Chwalińska
Eyepix Group/Alamy Live News

Maja Chwalińska w finale WTA 1000. Przed nią kolejny wielki pojedynek

Triumf nad Świątek przyniósł Chwalińskiej jeszcze jedną niezwykle ważną wiadomość. Jak podaje Pudelek, zwycięstwo pozwoliło jej awansować na 12. lokatę w rankingu WTA Live. Jeśli wygra finał, będzie mogła przesunąć się na 11. miejsce.

Przed polską tenisistką kolejne poważne wyzwanie. W decydującym spotkaniu turnieju w Wuhan zmierzy się z Brytyjką Sonay Kartal. To właśnie ten mecz rozstrzygnie, czy Chwalińska zakończy chiński turniej z kolejnym wielkim sukcesem.

Sobotni półfinał pozostawił tymczasem dwa zupełnie różne obrazy. Z jednej strony Maja Chwalińska, która po niezwykle emocjonującym pojedynku awansowała do finału i zapewniła sobie ogromną nagrodę. Z drugiej Iga Świątek, która mimo problemów zdrowotnych próbowała walczyć do końca. Dla jednej z Polek Wuhan stało się miejscem wielkiego triumfu. Dla drugiej ten dzień zakończył się bolesną porażką.

Źródło: Pudelek. Sportowe Fakty