Ich ekranowa więź narodziła się niemal trzy dekady temu, ale z czasem przerodziła się w coś znacznie bardziej osobistego. Sandra Bullock i Nicole Kidman wracają dziś do świata „Totalnej magii” jako kobiety bogatsze o doświadczenia, straty i życiowe przełomy. Przy okazji premiery kolejnej części opowiadają nie tylko o filmie, lecz także o relacji, która przetrwała lata i dziś wydaje się mocniejsza niż kiedykolwiek.

WIDEO

player placeholder

Sandra Bullock i Nicole Kidman znów jako siostry Owens

Kiedy Sandra Bullock i Nicole Kidman pojawiły się razem w „Totalnej magii” z 1998, wcielały się w Sally i Gillian Owens. Filmowa historia sióstr, rodzinnych tajemnic, miłości i klątwy z czasem zyskała status kultowej, a duet głównych aktorek na długo zapisał się w pamięci widzów.

Teraz obie wracają w „Totalnej magii 2”. I choć na ekranie ponownie są siostrami, poza planem ich relacja dawno przestała być wyłącznie zawodowa.

Zobacz także:

Przy okazji promocji filmu Bullock i Kidman wróciły do początków znajomości. Nicole Kidman przyznała, że Sandra od pierwszych spotkań robiła na niej wrażenie osobą niezwykle autentyczną.

Zawsze byłaś bardzo twardo stąpająca po ziemi. To chyba twoja największa siła. Jesteś po prostu sobą — prawdziwą i autentyczną. Myślę, że właśnie dlatego ludzie tak cię kochają — mówiła Kidman.

Sandra Bullock zapamiętała ich pierwsze spotkania nieco inaczej. Przyznała, że obecność Kidman początkowo ją onieśmielała.

Pamiętam, że kiedy spotkałam cię po raz pierwszy, trochę mnie onieśmielałaś. Wchodziłaś do pokoju z taką pewnością siebie, jakbyś dokładnie wiedziała, kim jesteś i jakie miejsce zajmujesz — wspominała.

Bullock tłumaczyła, że nie chodziło jej o pozę ani o gwiazdorski dystans.

Masz w sobie niezwykłe światło. Jest bardzo silne, ale jednocześnie piękne. Kiedy spotkałam cię pierwszy raz, potrzebowałam chwili, żeby przestać patrzeć na ciebie jak na kogoś nieosiągalnego i zobaczyć po prostu człowieka — powiedziała.

Kidman szybko sprowadziła rozmowę na bardziej żartobliwy ton.

Całkiem normalnego człowieka. I zdecydowanie bardzo niedoskonałego — odpowiedziała.

Ten rodzaj humoru został z nimi do dziś.

Nicole Kidman i Sandra Bullock
Getty Images / Handout /

Nicole Kidman i Sandra Bullock, "Totalna magia", 1998 r. 

Przez lata ich życie zmieniło się całkowicie

Od pierwszej „Totalnej magii” minęły niemal trzy dekady. W tym czasie życie obu aktorek zmieniło się znacznie bardziej niż mogły przewidzieć w czasie pierwszej wspólnej pracy.

Sandra Bullock, została mamą Louisa i Laili. W pewnym momencie ograniczyła również zawodową aktywność, by skupić się na rodzinie i swoim wieloletnim partnerze Bryanie Randallu, który prywatnie walczył z ALS. Randall zmarł w 2023 roku.

Nicole Kidman również przeszła przez bolesne doświadczenia. Jej matka zmarła w 2024 roku, a później aktorka rozstała się z Keithem Urbanem, z którym ma córki Sunday i Faith.

Kiedy dziś rozmawiają o tym, jak bardzo zmieniły się od czasów pierwszego filmu, nie mówią o karierze czy sukcesach. Wracają przede wszystkim do doświadczeń, które wpłynęły na ich sposób patrzenia na innych ludzi.

Kidman zauważyła, że Bullock właściwie nie stała się inną osobą. Zdaniem aktorki kolejne doświadczenia po prostu wzbogaciły to, co zawsze w niej było.

Czy naprawdę się zmieniłaś? Chyba nie. Po prostu życie dokładało kolejne warstwy doświadczeń, a one dały ci jeszcze więcej empatii i zrozumienia — mówiła Kidman.

Podkreśliła też, że Bullock chętnie dzieli się z innymi tym, czego sama nauczyła się po drodze.

Zawsze jesteś gotowa podzielić się tym, czego sama doświadczyłaś, i powiedzieć: „Przeszłam przez to, wiem, jak to wygląda, może będę mogła ci pomóc”. Masz w sobie ogrom doświadczenia, miłości i życiowej mądrości — powiedziała Kidman.

Bullock dostrzegła podobną zmianę w swojej przyjaciółce.

Kiedy poznałam cię po raz pierwszy, miałaś już za sobą mnóstwo niezwykłych doświadczeń, ale nie zetknęłaś się jeszcze ze stratą bliskiej osoby — zauważyła.

Kidman odpowiedziała krótko:

Byłam wtedy zamknięta w sobie. I przestraszona.

Z czasem obie nauczyły się większej otwartości.

Obie dorosłyśmy. Od dawna też żyjemy ze sławą, a to potrafi sprawić, że człowiek zaczyna się odcinać od świata. Ale mamy dzieci — powiedziała Kidman.

Bullock natychmiast podchwyciła:

Kiedy masz dzieci, nie możesz się odizolować. One po prostu na to nie pozwalają.

„Jesteśmy dla siebie bezpiecznym punktem”

Bullock i Kidman nie ukrywają, że pod wieloma względami bardzo się od siebie różnią. Nie próbują też przedstawiać swojej przyjaźni jako relacji opartej na identycznych charakterach czy zainteresowaniach.

Jesteśmy naprawdę bardzo różne. Martwimy się o inne rzeczy, mamy inne cele, ekscytują nas inne sprawy. Ale w tym, co najważniejsze, jesteśmy do siebie bardzo podobne — tłumaczyła Bullock.

Właśnie te podobieństwa z czasem zaczęły znaczyć dla nich coraz więcej.

Kiedy Kidman została zapytana, które wspomnienie ze wspólnej pracy chciałaby zachować, nie wybrała żadnej sceny z filmu ani momentu z czerwonego dywanu.

Nasze spokojne rozmowy, tylko we dwie — odpowiedziała.

Bullock od razu wiedziała, o czym mówi.

Tym razem mogłyśmy naprawdę porozmawiać o sprawach, którymi chciałyśmy się ze sobą podzielić. Jesteśmy dla siebie nawzajem wsparciem, takim bezpiecznym punktem — powiedziała.

Ich relacja przez lata nabrała więc zupełnie innego znaczenia. Nie opiera się już tylko na wspomnieniach z pierwszego filmu czy wspólnym poczuciu humoru. Obie przeszły przez doświadczenia, które zmieniły ich sposób myślenia o bliskości i obecności drugiego człowieka.

Nicole Kidman i Sandra Bullock
Matt Winkelmeyer/WireImage /

Nicole Kidman i Sandra Bullock

Sandra Bullock powiedziała Kidman, co naprawdę w niej widzi

Jednym z najbardziej osobistych momentów rozmowy było pytanie o to, czego każda z nich być może słyszy zbyt rzadko.

Bullock przez chwilę mówiła o Kidman bez żartów.

Nie sądzę, żeby Nicole wystarczająco często słyszała, że może osiągnąć wszystko, czego tylko zapragnie. I nie chodzi jedynie o to, że ma ku temu możliwości. Mam wrażenie, że jest stworzona do tego, żeby sięgać jeszcze wyżej — powiedziała.

Po chwili dodała:

Kiedy spotkałam cię pierwszy raz, pomyślałam: „O mój Boże, ona jest tutaj z jakiegoś ważnego powodu”. I nie sądzę, żeby ktoś wystarczająco często przypominał ci, że naprawdę masz tu do spełnienia coś ważnego.

Kidman odpowiedziała równie osobiście.

A ty masz niezwykły wpływ na ludzi. Potrafisz ich podnosić na duchu. I masz naprawdę ogromne serce. Chyba też nie słyszysz tego wystarczająco często — powiedziała.

W pewnym momencie ich rozmowa stała się jeszcze bardziej bezpośrednia.

Kocham cię — usłyszała jedna z nich.

Ja też cię kocham — odpowiedziała druga.

Bez wielkich deklaracji i patosu. Jak między dwiema osobami, które nie muszą już niczego sobie udowadniać.

„Totalna magia 2” przyszła do nich w odpowiednim momencie

Powrót do historii sióstr Owens nie był dla Bullock i Kidman zwykłym sentymentalnym projektem. Obie długo zastanawiały się, czy kolejna część ma sens i co właściwie mogłyby dziś powiedzieć za pomocą tej historii.

Kidman wspominała jedną z ich rozmów telefonicznych.

Pamiętam, jak rozmawiałyśmy przez telefon i zastanawiałyśmy się: „Dobrze, ale jaka właściwie ma być ta historia? Dlaczego powinnyśmy zrobić ten film?”. I wtedy zaczęłyśmy po prostu przerzucać się pomysłami — mówiła.

Szybko pojawił się temat rodzinnego dziedzictwa i tego, co kolejne pokolenia przejmują od swoich bliskich.

Każda rodzina coś ze sobą niesie. Pytanie brzmi: co z tym zrobić? Jak przerwać schematy, które od tak dawna przechodzą z pokolenia na pokolenie? — tłumaczyła Kidman.

Bullock szczególnie mocno zainteresował motyw kobiet, które z biegiem czasu zaczynamy postrzegać inaczej.

Zapominamy, że nasze matki i babcie kiedyś też były młodymi kobietami. Miały własne marzenia, nadzieje i pragnienia. Zwykle patrzymy na nie tylko jak na mamę czy babcię, a nie jak na kobiety, które wcześniej miały własne życie i własne tęsknoty — mówiła.

Dla Bullock właśnie to sprawiło, że sequel nabrał sensu.

Dla mnie to był właściwy moment, bo dopiero teraz mogłyśmy naprawdę opowiedzieć to, co ten film powinien powiedzieć — przyznała.

Nicole Kidman i Sandra Bullock
Mindy Small/WireImage /

Nicole Kidman i Sandra Bullock

Źródła: InStyle, PEOPLE