Matteo Brunetti od lat pokazuje w mediach przede wszystkim swoją zawodową stronę – kulinarną pasję, włoski temperament i kolejne telewizyjne wyzwania. Teraz, gdy można oglądać go w „Tańcu z Gwiazdami”, znów znalazł się w centrum medialnego zainteresowania. Prywatnie pozostaje jednak znacznie bardziej powściągliwy. Wiadomo, że jest bardzo związany z synem, którego konsekwentnie chroni przed mediami, a po rozstaniu z jego mamą ułożył sobie życie na nowo u boku Dagmary Podolak. O ojcostwie, miłości i relacjach mówi rzadko, ale kiedy już decyduje się uchylić rąbka tajemnicy, robi to bardzo szczerze.

WIDEO

player placeholder

Matteo Brunetti długo trzymał życie prywatne z dala od kamer

Matteo Brunetti szerokiej publiczności dał się poznać jako finalista 6. edycji „MasterChefa”. Dziś znów jest na świeczniku — tym razem jako uczestnik 19. edycji „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”, w której tańczy w parze z Izabelą Skierską.

Choć od lat funkcjonuje w świecie telewizji, o życiu prywatnym opowiada znacznie rzadziej. Wiadomo jednak, że rodzina zawsze zajmowała w jego życiu ważne miejsce.

Zobacz także:

Brunetti urodził się w Rzymie, później mieszkał we Frascati, a do stolicy Włoch wrócił na studia. Jego mama, Elżbieta Krasińska, jest Polką, a ojciec Włochem. W rozmowie z VIVĄ! w 2024 roku wspominał rodzinne spotkania, które gromadziły przy stole nawet 20–25 osób.

Bliscy spotykali się w domu w lesie nazywanym Il Bosco. Byli dziadkowie, ciotki, kuzyni i dalsza rodzina. Włoskie korzenie, wspólne gotowanie i długie obiady od początku były ważną częścią jego codzienności.

Los sprawił jednak, że to Polska stała się miejscem, z którym związał swoje dorosłe życie.

– „Kiedyś czułem się Włochem, obywatelem świata, zastrzegałem, że mogę mieszkać wszędzie, tylko nie w Polsce. Ale los mi namieszał. Przyjechałem tutaj tropem ‘MasterChefa’” – mówił w rozmowie z VIVĄ!.

Pobyt, który miał być tylko krótką przygodą, przedłużył się. Brunetti przyznawał wtedy, że trwał już sześć lat.

Matteo Brunetti, Viva 12/2024
SZYMON SZCZEŚNIAK/ VISUAL CRAFTERS /

Matteo Brunetti, Viva 12/2024

Narodziny syna całkowicie go rozbroiły. „Popłakałem się”

Jednym z najbardziej przełomowych momentów w prywatnym życiu Matteo Brunettiego były narodziny syna Leone.

W 2019 roku, krótko po porodzie, kucharz opowiedział o emocjach, które trudno było mu opanować.

– „Muszę powiedzieć, że zanim urodził się mój syn, sam nie wiedziałem, czego oczekiwać, czego się spodziewać po porodzie. W trakcie ciąży emocjonalnie bardziej zaangażowana jest mama, bo dziecko rośnie w jej brzuchu. Ale w momencie porodu nie mogłem się powstrzymać. Popłakałem się” – wyznał.

Brunetti nie mógł być obecny bezpośrednio przy porodzie. Było to cesarskie cięcie, a na sali operacyjnej znajdowało się wiele osób. Chwilę później mógł jednak zobaczyć syna.

– „Ale gdy tylko wyjęto dziecko, od razu mi je podano. Mogłem zawieźć maluszka w łóżeczku na salę. Ważył 3,950 gramów, prawie 4 kg! I mierzył 57 cm. Duży chłopak” – opowiadał.

Pierwsze dni ojcostwa zapamiętał jako wyjątkowo intensywne. Przyznawał, że przez kolejne trzy, cztery dni trudno było mu uwierzyć w to, co się wydarzyło.

– „Za każdym razem, gdy patrzyłem na dziecko, myślałem: niesamowite, powstało nowe życie!” – wspominał.

Nie ukrywał też, że na taki moment nie da się naprawdę przygotować.

– „Można się przygotowywać nawet miesiącami, ale nigdy nie będzie się przygotowanym!” – mówił.

Syn pozostaje poza światem show-biznesu. Brunetti postawił jasną granicę

Dziś, kiedy Matteo Brunetti znów regularnie pojawia się w telewizji, temat syna wrócił. W „Party u Simony” został zapytany, czy Leo pojawi się w materiałach związanych z „Tańcem z Gwiazdami”.

Brunetti nie pozostawił wątpliwości.

– „W tym temacie to właśnie nie chciałbym niczego pokazywać, ponieważ jest to prywatność syna i to jest po prostu jego. To jest jego świat, więc nie chciałbym pójść w takie kierunki, które są poza mną” – tłumaczył.

Kucharz zaznaczył, że to on zdecydował się na obecność w mediach. Syn w przyszłości sam powinien zdecydować, czy chce iść podobną drogą.

Na razie chłopiec nie wydaje się szczególnie zainteresowany telewizyjnymi emocjami ojca.

– „Wie, w jakim programie wystąpię, ale na razie nie jest tym zainteresowany. On woli Hot Wheelsy po prostu” – opowiadał Brunetti.

Nie planuje również zabierać syna na widownię „Tańca z Gwiazdami”. Chce, by ta część jego życia pozostała z dala od kamer.

Matteo Brunetti, Viva 12/2024
SZYMON SZCZEŚNIAK/ VISUAL CRAFTERS /

Matteo Brunetti, Viva 12/2024

W kuchni tworzą duet. Leo gotuje razem z tatą

Choć Matteo Brunetti chroni syna przed medialnym światem, czasem opowiada o ich wspólnej codzienności. Jedną z rzeczy, które ich łączą, jest oczywiście gotowanie. W rozmowie z 2024 roku Brunetti mówił, że Leo ma cztery i pół roku i dobrze sobie radzi w kuchni. Dziś chłopiec ma już 7 lat.

– „Tak, jest makaroniarzem. Nawet gotuje razem ze mną. Wybieramy kształt i kolor makaronu” – mówił w rozmowie z VIVĄ!.

Brunetti zdradził, że razem eksperymentują. Przy pomarańczowym makaronie do sosu pomidorowego dodają ricottę, a przy fioletowym wykorzystują sok ze zblendowanej czerwonej kapusty.

Wyraźnie widać, że właśnie takie zwyczajne momenty są dla niego ważniejsze niż obecność dziecka na ściankach czy w telewizyjnych materiałach.

Z mamą syna nie jest już razem. O rozstaniu mówi oszczędnie

Matteo Brunetti niechętnie opowiada o byłej partnerce. W jednym z ostatnich wywiadów potwierdził jednak wprost, że nie tworzą już związku.

– „Sytuacja tak poprowadziła życie, że po prostu z tą osobą, z którą mam dziecko, nie jesteśmy razem, więc chciałbym to tak normalnie oddzielić, żeby to nie miało wpływu na właśnie medialność i opowieści” – powiedział.

Nie rozwijał tematu i nie zdradzał powodów rozstania. Skupił się przede wszystkim na tym, by prywatne sprawy rodziny nie mieszały się z jego działalnością medialną.

W 2019 roku, kiedy Leone dopiero przyszedł na świat, Brunetti mówił o ówczesnej partnerce znacznie częściej. Wspominał ich wspólne przygotowania do narodzin dziecka oraz pierwsze dni po porodzie.

Opowiadał też, że po ciąży znów gotował dla niej włoskie dania.

– „Codziennie teraz gotuję dania jak najbardziej włoskie. W trakcie ciąży moja partnerka miała te słynne zachcianki i na włoskie dania nie miała ochoty. Ale teraz znowu jej bardzo smakuje włoska kuchnia, która rządzi w naszym domu” – mówił wtedy.

Dziś ten etap jest już zamknięty.

Matteo Brunetti, Viva 12/2024
SZYMON SZCZEŚNIAK/ VISUAL CRAFTERS /

Matteo Brunetti, Viva 12/2024

U jego boku znów pojawiła się miłość. Kim jest Dagmara Podolak?

Dziś serce Matteo Brunettiego znów jest zajęte. Jego partnerką jest Dagmara Podolak, która zajmuje się fotomodelingiem i prowadzi firmę produkującą świece sojowe. Para jest razem od dłuższego czasu, ale zdecydowanie nie należy do tych, które regularnie opowiadają o swoim związku przed kamerami.

Tym razem zrobili jednak wyjątek. Dagmara pojawiła się u boku Matteo podczas „Tańca z Gwiazdami”, a para wspólnie zapozowała na ściance. Oboje postawili na eleganckie, wieczorowe stylizacje i chętnie pozowali fotoreporterom. To jedno z tych nielicznych publicznych wyjść, podczas których Brunetti oficjalnie pokazał się z ukochaną, choć na co dzień oboje raczej trzymają swoją relację z dala od medialnego zgiełku.

Nowa przygoda Brunettiego w „Tańcu z Gwiazdami” stała się dla pary także tematem poważnej rozmowy. Kucharz otwarcie przyznał, że perspektywa wielu godzin spędzanych codziennie na treningach z taneczną partnerką wzbudziła emocje również w jego ukochanej.

– „To nie były łatwe rozmowy. Moja partnerka jest trochę zazdrosna, a ja będę spędzał osiem do dziesięciu godzin na sali treningowej z moją taneczną trenerką i jednocześnie rzadziej widywał moją drugą połówkę. Dla związku to niezły test. Myślę, że to przeżyjemy” – przyznał Brunetti.

Temat relacji jest mu zresztą szczególnie bliski. W rozmowie z ELLE mówił, że prawdziwa miłość wiąże się dla niego z codzienną troską o drugą osobę, a jednym z najważniejszych fundamentów udanego związku pozostaje rozmowa.

– „Nie wystarczy mówić, trzeba umieć postawić się na miejscu partnera. Rozumieć nie tylko słowa, ale i emocje. Dopiero wtedy naprawdę się dogadujemy” – mówił.

https://www.instagram.com/p/Dc_epA4jY6l/?img_index=1

Brunetti przekonywał również, że nie wierzy w relację pozbawioną pracy i wzajemnego dopasowywania się do zmian, które zachodzą z czasem. Zwracał uwagę, że współczesne randkowanie daje ogromny wybór, ale właśnie dlatego łatwiej zrezygnować z relacji niż spróbować o nią zawalczyć. Sam stawia przede wszystkim na komunikację.

– „Kłótnie są złe, dyskusje są dobre” – podkreślał.

Nie ukrywa także swojego włoskiego podejścia do romantyzmu. Bliskość nie musi dla niego oznaczać spektakularnych gestów. Typową włoską randkę opisywał jako nocny spacer po mieście, kawałek pizzy i rozmowę – bez presji, by wszystko było wyjątkowo zaplanowane.

To właśnie z Dagmarą dzieli dziś swoją codzienność. I choć udział w „Tańcu z Gwiazdami” oznacza osiem do dziesięciu godzin treningów i mniej czasu dla ukochanej, Brunetti nie zamierza udawać, że związek funkcjonuje sam. O uczuciach mówi zdecydowanie chętniej niż o szczegółach swojej relacji. 

Dagmara Podolak, Matteo Brunetti
Kurnikowski/AKPA /

Dagmara Podolak, Matteo Brunetti

Źródła: Viva.pl, WP Parenting, Party.pl, Telemagazyn.pl, Pudelek.pl, ELLE.pl, SE.pl