Ślub Georginy Rodriguez i Cristiano Ronaldo to jedno z najchętniej opisywanych wydarzeń tego lata. Choć piłkarz i jego żona zadbali o to, by utrzymać w tajemnicy miejsce i datę ceremonii, media z całego świata od kilku dni prześcigają się w podawaniu informacji na temat szczegółów tej uroczystości. Najwięcej emocji wzbudziły doniesienia, że ślub był kameralny, a na liście gości nie znalazła się matka piłkarza, Dolores Aveiro. Zaproszeń nie dostali też jego brat Hugo ani siostry Elma i Katia.
WIDEO…
Nie będzie panią Ronaldo, ale zostanie opiekunką prawną dzieci piłkarza
Równie ekscytujące są doniesienia na temat zapisów intercyzy, którą para podpisała przed ślubem. Jak donoszą portugalskie media, Ronaldo i Georgina mieli zawrzeć umowę, w której określili, jak podzielą się majątkiem w przypadku rozstania. Jeśli ich małżeństwo się rozpadnie, Georgina ma dostawać od Cristiano alimenty w wysokości około 85 tys. funtów miesięczne (ponad 428 tys. złotych). Zostanie też właścicielką eleganckiej willi w Madrycie, której wartość jest wyceniana na 5 milionów funtów. Co ciekawe, Georgina Rodriguez po ślubie nie będzie Georginą Ronaldo. Pozostanie przy własnym nazwisku, które przez lata stało się już rozpoznawalną marką.
Na tym jednak nie koniec. Równo tydzień po ślubie w hiszpańskich mediach pojawiła się informacja, że Georgina Rodríguez adoptowała troje najstarszych dzieci Cristiano Ronaldo. Do tej pory jedynym opiekunem prawnym Cristiano Juniora oraz bliźniąt Evy oraz Mateo był piłkarz. Wynika to z faktu, że tożsamość ich matek jest nieznana. Każde z tych dzieci zostało urodzone przez wynajętą przez Ronaldo surogatkę i nikt nie wie, kim są ich biologiczne matki.
Ani Cristiano, ani jego żona nie skomentowali doniesień o adopcji. Jeśli jednak te informacje są prawdziwe, to teraz Georgina jest opiekunką prawną wszystkich dzieci, które wychowuje z Cristiano. Zarówno Alany Martiny oraz Belli Esmeraldy, które urodziła, jak i trojga starszych dzieci. Niewiele to zmienia, bo i tak opiekuje się nimi od czasu, gdy związała się z Ronaldo. Sama często podkreślała, że wszystkie traktuje i kocha tak samo. "Nigdy nie dzieliłam dzieci na "moje" i "Cristiano". Dla mnie cała piątka to moje dzieci, kochałam je i wychowywałam jednakowo od pierwszego dnia - mówiła. Adopcja była więc jedynie formalnością, którą Ronaldo i Rodriquez postanowili załatwić wraz z zawarciem małżeństwa.


























