„Wierzyłam w to, że on będzie moim mężczyzną", mówiła aktorka

Redakcja VIVA! 27 stycznia 2023 21:01

Tej miłości nikt nie dawał szans, ale oni udowadniają, że nic nie zniszczy ich uczucia. Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz od lat tworzą jedną z najpiękniejszych par polskiego show-biznesu. W sierpniu tego roku para będzie świętowała 15. rocznicę ślubu. Wspólnie wychowują córkę, Kalinę. Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz są zgranym duetem na scenie i w życiu prywatnym. Wspierają się w trudnych momentach, dzielą radości. Pasja jest ich praca, ale to rodzina stanowi dla nich bezpieczny azyl. Dbają o te relacje, a niedawno uciekli na wymarzone wakacje. Aktorka podzieliła się jednym z romantycznych kadrów. 

Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz na wakacjach. Romantyczne zdjęcie małżonków

Trwają u swojego boku, spełniają marzenia i spełniają się poprzez twórczość. Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz są dla siebie ogromną inspiracją. Wspólnie kroczą przez życie. Para rzadko udziela wywiadów, nieczęsto zamieszczają w sieci wspólne zdjęcia. A tym razem zrobili wyjątek. Na profilu artystki pojawiło się zdjęcie z wakacji. Para udała się na wymarzony urlop. Okazuje się, że Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz postawili na zimowy wypoczynek i podbijają górskie szlaki. Zakochani uwielbiają jeździć na nartach. 

„Kto kocha narty tak jak i my ?🎿”, pyta Natasza Urbańska. Wokalistka pozuje na zdjęciu w zimowej stylizacji. A na kolejnej fotografii widzimy romantyczny portret z mężem.Fani są oczarowani tym kadrem. „Bardzo ładny duet”, „Józefowicz im starszy tym przystojniejszy ,ma facet to cos w sobie🔥”, „Uwielbiam Was i Wasze dokonania”, „Piękna para”, czytamy.

Zobacz też: Tak obecnie wygląda córka Nataszy Urbańskiej i Janusza Józefowicza. Kalina bierze przykład ze swoich rodziców

Jak para wspomina początek swojej relacji? Co mówili o tym w wywiadach? Przypominamy ich niezwykłą historię.

Natasza Urbańska o ślubie i związku z Januszem Józefowiczem 

Natasza Urbańska jakiś czas temu była gościem w programie Izabeli Janachowskiej. Aktorka opowiedziała o początkach swojej relacji z Januszem Józefowiczem, miłości, zaręczynach, a przy okazji zdradziła kilka ślubnych sekretów... Miała zaledwie 13 lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyła swojego przyszłego męża. Osiemnaście lat później została jego żoną. ,,Dostałam się do teatru jako tancerka mając 17 lat. To było cudem. Pierwszy raz próbowałam dostać się do Metra. Miałam 13 lat i pierwszy raz go zobaczyłam. Takich ludzi się nie zapomina", mówiła Natasza Urbańska. 

Zobacz: Natasza Urbańska szczerze o relacji z nastoletnią córką. „Ja tej pępowiny nie chcę odcinać”​​​​​​​

,,Inteligencja, poczucie humoru, na każdy temat wiedział wszystko. Nie tylko na mnie to robiło wrażenie", wspominała aktorka początki współpracy z Januszem Józefowiczem. To była dla niej miłość od pierwszego wejrzenia. Próbowała stłamsić w sobie to uczucie. ,,Zamiast przechodzić, to zaczęło się we mnie coraz bardziej rozwijać. Okazało się, że jest cudowny", dodawała. 

Natasza Urbańska była już wtedy świadoma, że to mężczyzna, który w przyszłości może zostać jej mężem. ,,Ja wierzyłam w to, że on będzie moim mężczyzną. Jeszcze nie teraz, ale czułam, że on to ten ktoś. Ktoś wyjątkowy", dodawała. Spędzali ze sobą 24 godziny na dobre podczas prób do spektakli, wyjazdów teatralnych. To uczucie narodziło się powoli. O tym, że nie jest obojętna Januszowi Józefowiczowi gwiazda dowiedziała się od... rodziców!  ,,Mnie uświadomili rodzice. Kiedy on zadzwonił do nas do domu, bo nie było jeszcze komórek, a ja miałam matury. Mama powiedziała, że dzwoni Janusz Józefowicz zapytać, jak mi poszła matura. To było ogromne szczęście. Ciary!", wspominała aktorka w rozmowie z Izabelą Janachowską.

Najważniejszym miejscem są  dla  małżonków Włochy, a konkretnie Florencja. To tam Janusz Józefowicz po raz pierwszy oświadczył się swojej ukochanej. W sklepie z biżuterią znalazł pierścionek, który bardzo mu się spodobał. Kupił go bez wahania. Kiedy ekspedientka zapakowała pierścionek w pudełko, ukląkł przed Nataszą poprosił ją o rękę. Ona się zgodziła, ale do ślubu wcale im się nie spieszyło. Janusz oświadczał się jej jeszcze dwa razy. Artystce nie zależało na białej sukni. Najważniejsze dla niej było łączące ich uczucie.  

Sprawdź też: Ich uczucie przetrwało każdy kryzys. Oto historia miłości Barbary i Jacka Bursztynowiczów

Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 3/2021

Niezwykła miłość Nataszy Urbańskiej i Janusza Józefowicza

16 sierpnia 2008 roku Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz zostali mężem i żoną. Ceremonię ślubną zorganizowali tak, jak to sobie wymarzyli, w plenerze, we właśnie kupionym XIX-wiecznym dworku. Uprosili panią urzędnik, żeby udzieliła im ślubu w ich własnym ogrodzie. Nie było kamer ani paparazzich. Tylko oni i ich najbliżsi.  Natasza Urbańska zdradziła, że to jej mąż zorganizował całą uroczystość.   

Zobacz również: Katarzyna Chrzanowska i Bogusław Linda mieli romans. Na drodze do ślubu stanął im Paryż

,,Moja siostra, okazało się, że jest świetnym DJ i to ona puszczała muzykę. Nagle w trakcie, złapała, mówi do kolegi, który miał te wszystkie sprzęty: Ty się przesuń. I nagle puściła taką muzykę, że wszyscy ruszyli", zdradziła gwiazda. ,,My chcieliśmy, żeby to było takie wiesz, smyczki, kulturalnie klasyczna, jazz. Jaki jazz? Tu jest wesele, tu trzeba wiesz!", zdradziła Natasza Urbańska. Okazało się, że na ślubie zakochanych wybrzmiało disco polo i piosenka  - Żono moja.

Para wielokrotnie udowadniała, że razem potrafią pokonać wszystkie przeszkody, a miłość i rodzina są dla nich najważniejsze. W 2007 roku walczyli z hejtem podczas tworzenia programu Przebojowa noc.  „To nas jeszcze bardziej połączyło, bo ja mu dawałam siłę i on mi dawał siłę. Dość mocno się wspieraliśmy i nadal tak jest”, podkreśliła artystka w Plejadzie. "Kiedy ja mam jakiś taki trudny moment, to on od razu to widzi i rozmawia ze mną, pomaga mi. Jest wspaniały. Kiedy widzę, że on ma jakąś zagwozdkę, to ja z nim siadam. To jest najfajniejsze w związku, że cały czas pracujemy. To jest życie, nie uciekamy od problemów, nie milczymy. To byłoby chyba najgorsze, co można by było zrobić", dodawała Natasza Urbańska. 

Małżonkowie są szczęśliwi, tworzą wspólną przyszłość i wychowują córeczkę, Kalinę.  O ukochanym mężu artystka mówi w z ogromną miłością. „Ma ogromne ciepło, ma zrozumienie dla drugiej osoby. […] Wspaniałe poczucie humoru, jest ujmujący. Ta cała gama fajnych rzeczy w nim spowodowała, że oszalałam na jego punkcie”, zdradziła niedawno w programie „Taka jak ty”.

Sekretem ich udanego związku jest przyjaźń, zaufanie i ciągła fascynacja. 

Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 3/2021

Janusz Józefowicz i Natasza Urbańska o miłości w VIVIE!

Poniżej przypominamy fragmenty wywiadu, którego małżonkowie udzielili w 2021 roku Krystynie Pytlakowskiej dla VIVY

Zakochałaś się w o tyle starszym od Ciebie mężczyźnie? Nie bałaś się?

Natasza Urbańska: Myślę, że zakochałam się dużo później. Na początku imponował mi talentem, charyzmą, wiedzą, poczuciem humoru. Był autorytetem, nauczycielem, odkrywcą.
Janusz: A ja starałem się nie tworzyć dwuznacznych sytuacji…

Miałeś rodzinę, żonę, dwoje dzieci.

Janusz: Dlatego nie pozwalałem sobie na zakochanie. Na początku była to tylko nić sympatii.

To kiedy zobaczyłeś w Nataszy partnerkę i kobietę?

Janusz: Pewnego dnia po koncercie w Łodzi.

Natasza: Kupiłam w Piasecznie mieszkanie i zaprosiłam rodziców i ciebie. I wtedy ty powiedziałeś do nich: „Kocham państwa córkę”. Pamiętasz?
Janusz: Oczywiście, że pamiętam.

Ile wtedy miałaś lat?

Natasza: Dwadzieścia dwa chyba.
Janusz: I parę lat już byłaś w naszym teatrze. Grałaś w spektaklach „Grosik”, „Tyle miłości”, „Obok nas”, „Przeżyj to sam”? Ale w „Brelu” cię jeszcze nie było.

[...]

Zastanawiam się, jaki mechanizm kieruje mężczyzną, który się zakochuje w dziewczynie o tyle młodszej i, mając już ustabilizowane życie, ryzykuje dla niej wszystko.

Janusz: Myślę, że w moim wypadku trudno było mówić o życiowej stabilizacji. Zostałem mężem i ojcem w wieku 22 lat. Bardzo kochałem Dankę i Kamilkę, ale w pogoni za marzeniami zdałem na PWST w Warszawie – szkoła teatralna, stan wojenny, żona z dzieckiem na Śląsku. To była prawdziwa męka. Ludzie wtedy podczas weekendów balowali, a ja spędzałem je w koszmarnych pociągach, żeby chociaż chwilę pobyć z rodziną. Potem Danusia się przeprowadziła do Warszawy i pracowała w Teatrze Syrena. Ale ja miałem już przed sobą kolejne wyzwanie – polski musical. I znowu byłem gościem w domu. Danka zaczęła wyjeżdżać jako tancerka na zagraniczne kontrakty, Kamilka była u babci, a ja jeździłem zarabiać do Berlina Zachodniego. To był czas nie do nadrobienia. Kryzys musiał się pojawić. Myślę, że gdyby w moim sercu nie było miejsca dla Nataszy, to dziś łączyłyby nas tylko sprawy zawodowe.

Co się dzieje z uczuciem po latach? Co się dzieje z Waszą miłością?

Natasza: Nasze relacje też się zmieniają, kiedy mija pierwsze zakochanie, a pojawia się wystawiane na próby wspólne życie. Przez wszystko przeszliśmy razem, zwłaszcza kiedy pojawiła się pierwsza fala hejtu.
Janusz: Bardzo trudno było się nią nie przejmować. Po „Przebojowej nocy” wpadliśmy w jakiś wir politycznych przepychanek. Ja pracowałem w TVP za wszystkich prezesów telewizji i nigdy wcześniej się z czymś takim nie zetknąłem.
Natasza: Niezależnie od opcji politycznej robiliśmy swoje. Pozostaliśmy wierni sobie, a nie prezesom.
Janusz: Pojawił się też internet, gdzie każdy mógł bezkarnie pluć na innych. I stało się to w Polsce sportem narodowym. Wtedy dostało nam się bardzo ostro. Ja byłem bardziej odporny, ale dla Nataszy nastał naprawdę trudny okres.
Natasza: I poczułam wtedy ogromne wsparcie od Janusza. Nauczyłam się nie szukać potwierdzenia w komentarzach, interesuje mnie jedynie konstruktywna krytyka. 
Janusz: Natasza dzięki talentowi i ciężkiej wieloletniej pracy zaprezentowała się polskiej publiczności w „Przebojowej nocy” jako artystka wszechstronna i wyjątkowa. No i jeszcze Józefowicz wymyśla dla niej nowy format.

Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 3/2021

A po za tym hejtowali Cię, że zostawiłeś dla niej żonę. Nie umieli Ci tego wybaczyć?

Janusz: Mnie i Nataszy. Byliśmy równo kopani z każdej strony.
Natasza: To był rok 2007.

A pobraliście się w 2008 roku. Żeby udowodnić, że Wasz związek to poważna sprawa? A może Natasza świetnie gotowała?

Janusz: Robiła pyszne skrzydełka z kurczaka (śmiech).
Natasza: To było moje popisowe danie. A ślub nas jeszcze bardziej wzmocnił.

[...]

Na tym właśnie polega Wasz związek, że ciągle jesteście siebie ciekawi?

Natasza: Nadal jestem ciekawa mojego męża, jest niepokornym, intrygującym, seksownym mężczyzną.

A Ty, Janusz, czego jesteś ciekawy w Nataszy? Czy czymś Cię zaskoczyła, na przykład w domu?

Janusz: Ja w domu potrzebuję świętego spokoju, żeby zebrać myśli. Daję Nataszy pole do działania, a ja sobie spokojnie w kąciku coś tam kombinuję. Natasza robi w domu właściwie wszystko. Nagle przesuwa szafy, przemeblowuje. Kiedyś wróciłem, a ona mówi: „Zobacz, co się zmieniło”. Patrzę: Włosy sobie obcięła czy co? A tu mieszkanie było kompletnie przemeblowane. Ja tego po prostu nie zauważyłem. Natomiast zauważam, jak Natasza się zmienia jako kobieta. Jej kobiecość jest coraz bardziej intrygująca.

Ale to nie jest tak, że cały czas jesteście w sobie zakochani. Zakochanie a miłość to dwie różne sprawy.

Janusz: To prawda. Parę razy się w życiu zakochałem i parę razy mi przeszło. A między nami… Nie ma monotonii. Bo najbardziej związkowi zagraża chyba nuda. I schematyzm. A my żyjemy dynamicznie i nie jesteśmy na siebie skazani. Natasza nie musi wisieć mi na ramieniu, a ja nie muszę ciągnąć jej za sobą. Robi swoje projekty, ja swoje. Myślę, że u nas najważniejsze jest to, że możemy być ze sobą, nie będąc na siebie skazani. Cieszę się, gdy coraz większy sens ma to, co Natasza robi. Zawodowo.

Natasza: Zawodowo zawsze liczę się z twoim zdaniem. Niełatwo znaleźć człowieka w świecie show-biznesu, który potrafi ci powiedzieć prawdę w oczy. Tym bardziej cenię szczerość.

Nie jesteś zazdrosny, że Natasza spędza czas z innymi producentami?

Janusz: Nie. Czasami tylko denerwuje mnie, że jej za długo nie ma.
Natasza: To mi daje siłę i radość, kiedy mówię: „Mam dzisiaj nagrania, wrócę późno”, a on na mnie czeka z kieliszkiem prosecco. A gdy mnie wita, pyta: „Jak ci poszło?”. Dojrzałam do momentu, że realizuję się jako artystka niezależnie od niego. Przytula mnie w drzwiach, a ja czuję, że wróciłam do domu.

[...]

Często słyszysz od Janusza: „Kocham cię”?

Janusz: Nie pijemy sobie z dzióbków.
Natasza: Ja to czuję…
Janusz: Takie słowa wypowiadane zbyt często dewaluują się. Tak myślałem do niedawna. Jak mój ojciec wstydziłem się czułości. Czułość jest taka niemęska. Teraz żałuję, że tak rzadko przytulałem się do taty. Staram się do dzieci częściej przytulać i trochę częściej nazywać to, co czuję.

Mam dużą ochotę zapytać o namiętność po latach.

Janusz: Namiętność wynika z wzajemnej fascynacji. A my jesteśmy wciąż siebie ciekawi.

Natasza: Rozumiemy zainteresowanie, ale nie chcemy rozpalać niczyjej wyobraźni…

Jak wyglądał ten piękny dzień Nataszy Urbańskiej i Janusza Józefowicza? Zapraszamy do galerii! 

1/7
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 21/2008
Copyright @Krzysztof Dubiel
1/7

2/7
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 21/2008
Copyright @Krzysztof Dubiel
2/7

3/7
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 21/2008
Copyright @Krzysztof Dubiel
3/7

4/7
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 21/2008
Copyright @Krzysztof Dubiel
4/7

5/7
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 21/2008
Copyright @Krzysztof Dubiel
5/7

6/7
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 21/2008
Copyright @Krzysztof Dubiel
6/7

7/7
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, VIVA! 21/2008
Copyright @Krzysztof Dubiel
7/7

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

LENKA I JAN KLIMENTOWIE o trudnej drodze do rodzicielstwa i o tym, jak narodziny Cristiana zmieniły ich związek. ANDRZEJ SEWERYN: czy czuje się autorytetem, czym jest dla niego sztuka i najważniejsze życiowe role. HELENA ENGLERT: dlaczego wolała studiować w Stanach, a potem wróciła do Polski i czy znane nazwisko to atut? LISA MARIE PRESLEY miała bajkowe dzieciństwo, które zakończyło się wraz ze śmiercią ojca, i smutne życie, bo znane nazwisko nie przyniosło jej szczęścia.