Andrzej Zaucha
Fot. INPLUS/East News
O TYM SIĘ MÓWI

Miała 17 lat, gdy zamordowano jej ojca Andrzeja Zauchę. Co dziś robi Agnieszka Zaucha?

Córka artysty wybrała nietypowy zawód...

Katarzyna Piątkowska 10 października 2020 18:00
Andrzej Zaucha
Fot. INPLUS/East News

Był 10 października 1991 roku. Wieczór. Parking przed teatrem STU w Krakowie. Nic nie zapowiadało tragedii. Z budynku wyszedł niewysoki mężczyzna. Towarzyszyła mu kobieta. Andrzej Zaucha i Zuzanna Leśniak właśnie skończyli spektakl „Pan Twardowski”, w którym Zaucha grał główną rolę. Przy mercedesie piosenkarza podszedł do nich mężczyzna, który z białej reklamówki wyciągnął pistolet i oddał w ich kierunku kilka strzałów. Andrzej Zaucha zmarł na miejscu, jego partnerka w szpitalu. Strzelał jej mąż, francuski reżyser Yves Goulais.

Osierocił córkę

Agnieszka, córka Andrzeja Zauchy miała wtedy 17 lat. Dwa lata wcześniej straciła matkę. 31 sierpnia 1989 roku Elżbieta zmarła na udar mózgu. W ciągu dwóch lat Agnieszka została sierotą. Była w ostatniej klasie liceum plastycznego. Początkowo opiekowała się nią babcia i ciocia, ale wkrótce córka artysty stała się samodzielna. „Zdawałam sobie sprawę ze swojego położenia, lecz podświadomie chyba, żeby nie zwariować, wyparłam z siebie to wszystko, co się wtedy działo wokół mnie i we mnie. Czułam tę nieznośną atmosferę sensacji wokół mojego dramatu”, opowiadała w wywiadzie dla magazynu „Rewia”.

Dom pełen miłości

Katarzyna Olkowicz i Piotr Baran, w wydanej właśnie książce „Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy” pisali: Agnieszka, ich jedyne dziecko, urodziła się w 1974 roku, osiem lat po poznaniu się rodziców. Andrzej i Elżbieta dawali jej dużo uczucia i wszystko to, czego sami w dzieciństwie nie mieli. Wychowywała ją głównie matka, Andrzej Zaucha wtedy dużo jeździł po świecie, zarabiał, czasem nie widywał się z rodziną tygodniami. Dlatego, gdy wpadał stęskniony do domu, rozpieszczał córkę, rozśmieszał, bawił się z nią, ale raczej nie wychowywał. Gdy pojawiały się najmniejsze zgrzyty, usuwał się w cień. Bardzo ją kochał, ale nie wiedział jak sobie z nią poradzić. „Ja byłam nieznośnym, upartym dzieckiem i trzeba było mieć do mnie dużo cierpliwości, a mamie nie zawsze jej wystarczało - mówiła Agnieszka Zaucha. - Pamiętam, że reagowała dość gwałtownie, kiedy nabroiłam. Bywało, że nieraz dostawałam od niej porządnie w skórę. Bardzo się tego bałam, ale i tak robiłam swoje. (…) Tata pojawiał się i znikał, zarabiał na nasze lepsze życie. (…) nie wiadomo, kiedy z upartego malucha zmieniłam się w nieznośną nastolatkę. I mama musiała dawać sobie ze wszystkim radę”. (Cytowany przez autorów fragment wypowiedzi Agnieszki Zauchy pochodzi z książki Małgorzaty Puczyłowskiej "Być dzieckiem legendy").

Liceum plastyczne

Czy Agnieszka chciała pójść w ślady ojca? Na pewno Zaucha tego nie chciał. Uważał, że to bardzo trudny zawód i nie chciał narażać córki na jego trudy. Za namową mamy, nastolatka zdała do Liceum Plastycznego w Krakowie. W tekście „Tatuatorka, która składa klocki lego” opublikowanym na stronie www.dziennikpolski24.pl Wacław Krupiński pisał: „Byli do siebie z Agnieszką podobni - tak samo chodzili, gestykulowali, podobne rzeczy ich śmieszyły, te same się podobały. Dlatego już jako nastolatka Agnieszka próbowała śpiewać, ale przy ojcu się denerwowała, spinała, a on jej nie zachęcał do pójścia jego drogą, wiedząc, jak trudny to zawód. Poszła inną choć pokrewną ścieżką”.
W najnowszej biografii artysty autorzy piszą: „Dość szybko ujawniła swą artystyczną, niezależną duszę oraz wielką wrażliwość. Świetnie rysuje, zachęcona przez matkę idzie do liceum plastycznego. Andrzej Sikorowski zastanawia się jednak, na ile był to wybór Agnieszki, a na ile konieczność. „Ona jako jedynaczka zawsze była bardzo samodzielna, od kiedy pamiętam, nieustannie gdzieś coś rysowała, miała swój świat. Zadaję sobie pytanie, na ile jej obecność w szkole plastycznej była podyktowana tym, że od razu wiedziano, że się tam nadaje, a na ile tym, że to liceum było uważane za luzackie i chodziły tam dzieci niespecjalnie łatwe. Bo artyści to nie są łatwe dzieciaki”.

Buntowniczka

Ona sama wspomina, że rodziców przerażał jej kolczyk w nosie, który założyła w wieku 14 lat, włosy postawione na sztorc „(…) albo to, że jak większość moich rówieśników, próbowałam LSD, halucynogennych grzybków albo marihuany. (…) Mama miała ze mną lepszy kontakt, bo częściej byłyśmy razem. Kryła przed ojcem moje różne grzeszki, choć on rozpieszczał mnie bardzo i nigdy nie był dla mnie zbyt surowy. Ale tak rzadko bywał w domu, że nie chciała go denerwować” - opowiada („Córka Zauchy przerwała milczenie, ujawniła prawdę o ojcu”, www.wlocie.pl). Więc choć ich relacje nie zawsze są łatwe, Agnieszka wspomina dzieciństwo i młodość jako okres szczęśliwy.

Czy wybaczyła zabójcy?

Agnieszka Zaucha bardzo rzadko wypowiada się w mediach na tematy związane z rodzicami. W ubiegłym roku Magda Meśnik z wp.pl i Piotr Meśnik z o2.pl przeprowadzili wywiad z Yves Goulem. Zapytali córkę zamordowanego artysty czy wybaczyła zabójcy. Odpowiedziała: Nie mam nic do powiedzenia o tym panu. To są kwestie dotyczące prywatnej sfery, nie chcę o nich rozmawiać. Co innego, gdybyśmy mieli mówić o tatuażach, o sztuce…”
Wiadomo, że reżyser sprzedał mieszkanie w Krakowie, w którym kiedyś nakrył Andrzeja Zauchę ze swoją żoną. Część pieniędzy przekazał córce Zauchy. Staram się normalnie żyć i cieszyć tym życiem, choć nie zawsze jest to łatwe. Goulais przekazał mi jakąś sumę, którą dołożyłam do kupna mieszkania, bo to po rodzicach zostało mi zabrane. Nie chciałabym nigdy go spotkać, ale wybaczyłam mu. Wiem, że pod wpływem silnych emocji ludzie robią różne rzeczy. Gdybym pielęgnowała w sobie nienawiść, nigdy nie zaznałabym spokoju. Żałuję tylko bardzo, że tata odszedł, kiedy właśnie zaczynaliśmy się przyjaźnić - mówiła Agnieszka Zaucha.

Co robi teraz Agnieszka Zaucha?

Po liceum plastycznym dostała się na ASP w Krakowie. Nie na malarstwo tak jak chciała, ale na grafikę. W artykule sprzed sześciu lat opublikowanym w Dzienniku Polskim czytamy: „ I dobrze. Nie mam ani wygórowanego ego, ani imperatywu tworzenia, wyrażania siebie poprzez sztukę. Myślę o sobie jako o rzemieślniku, wykonującym usługi dla ludności”. Od lat można ją spotkać w studiu tatuatorskim przy ulicy Grodzkiej 50. „Nie do końca radzę sobie ze sobą, więc jak miałabym zapewnić byt drugiemu człowiekowi? Czuję się jak gówniarz, może jestem niedojrzała i infantylna. Czy to efekt tego, co się wydarzyło? Układam klocki Lego, jak niegdyś, gdy przywoził je tata, gram w gry komputerowe, czytam książki, oglądam filmy, pracuję... Tworzę sobie świat wygodny dla siebie, może to i wybór życia po najmniejszej linii oporu... Mnie jednak jest z tym dobrze. I tylko gdzieś z tyłu głowy odzywa się nieraz strach, że nagle może stać się coś złego.”

Agnieszka Zaucha
Fot. Wojtek Olszanka/East News
To jedno z niewielu zdjęć Agnieszki Zauchy pochodzi z 2009 roku, kiedy wystąpiła w Dzień dobry TVN.

Wideo

Urszula Dudziak ma 78 lat i mnóstwo pięknych planów: „Rozkwitłam na nowo po menopauzie”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.