Mama najsłynniejszych polskich pięcioraczków nie uczy dzieci ojczystego języka. Padły zaskakujące słowa
Dominika Clarke odpowiedziała na pytania internautów dotyczące tego, dlaczego jej dzieci nie uczą się języka polskiego. Jak wyjaśniła, nie chce, aby w przyszłości mogły czytać obraźliwe komentarze publikowane na temat swojej mamy. Jej słowa szybko stały się szeroko komentowane w mediach społecznościowych i ponownie wywołały dyskusję wokół życia rodziny mieszkającej obecnie w Tajlandii.

- Redakacja VIVA!
Historia Dominiki Clarke od kilku lat budzi duże zainteresowanie opinii publicznej. Mama jedenaściorga dzieci zyskała rozpoznawalność po narodzinach pięcioraczków z Horyńca, a dziś wraz z rodziną mieszka w Tajlandii, gdzie relacjonuje swoją codzienność w mediach społecznościowych. Jej publikacje regularnie wywołują dyskusje, a najnowsza wypowiedź dotycząca nauki języka polskiego przez dzieci ponownie stała się szeroko komentowanym tematem.
Kim jest Dominika Clarke?
Dominika Clarke to mama jedenaściorga dzieci, która zyskała rozpoznawalność po narodzinach pięcioraczków z Horyńca. Obecnie wraz z rodziną mieszka w Tajlandii, gdzie rozpoczęła nowy etap życia. W mediach społecznościowych regularnie pokazuje codzienność swojej rodziny, publikując materiały dotyczące wychowania dzieci oraz życia na tajskiej wyspie Koh Lanta. Jej aktywność od miesięcy wzbudza duże zainteresowanie internautów, ale jednocześnie nie brakuje pod jej adresem krytycznych komentarzy.
To właśnie do tych wpisów Clarke odniosła się w swoim najnowszym nagraniu.
Dlaczego Dominika Clarke nie uczy dzieci języka polskiego?
Jednym z najczęściej powracających pytań kierowanych do Dominiki Clarke jest to, dlaczego nie uczy swoich dzieci języka polskiego. Influencerka postanowiła odpowiedzieć na nie wprost, tłumacząc, że jej decyzja ma związek z hejtem, z którym od dłuższego czasu spotyka się w internecie.
Jak powiedziała:
„Tyle osób pyta się, dlaczego ja nie uczę dzieci mówić po polsku. Ja sobie tak myślę, może i dobrze, może nie powinnam ich uczyć, żeby nie czytali tego wszystkiego, co piszą, straszne rzeczy o ich mamie. Bo to jest aż niemożliwe. Niech żyją w błogiej nieświadomości, że życie jest piękne, a wszyscy ludzie są przyjemni.”
Według Clarke właśnie brak znajomości języka polskiego miałby uchronić dzieci przed czytaniem obraźliwych komentarzy publikowanych pod materiałami dotyczącymi ich rodziny.
pięcioRodzina Clarke, rodzice i 11. dzieci
Słowa Dominiki Clarke wywołały burzę w sieci
Wypowiedź influencerki szybko obiegła media społecznościowe i stała się przedmiotem gorącej dyskusji. Pod nagraniem pojawiło się wiele komentarzy, w których internauci odnosili się zarówno do decyzji dotyczącej nauki języka polskiego, jak i wcześniejszych wypowiedzi Clarke.
Wśród przytoczonych przez źródła komentarzy znalazły się między innymi takie wpisy:
„Język nie, bo dzieci mogą dowiedzieć się niewygodnych rzeczy. Ale już polskie złotówki są jak najbardziej na tak.”
„Biedne te dzieciaki. Wiem co to znaczy mieć zaburzonych rodziców.”
„Zabrałbym wszystkie świadczenia w Polsce, taka osoba ma jeszcze czelność prosić o wpłaty pieniędzy bo jej ciężko. Bezczelność nie zna granic.”
„Ale kasa od polskich widzek już jest okej.”
Jak wynika z przekazanych materiałów, najnowsza wypowiedź ponownie skierowała uwagę internautów na życie rodziny Clarke oraz wcześniejsze wydarzenia związane z pomocą, jaką otrzymała po narodzinach pięcioraczków.
Dominika Clarke przypomniała, jakie wsparcie otrzymała po narodzinach pięcioraczków
W materiałach przypomniano również wcześniejsze nagranie opublikowane przez Dominikę Clarke, w którym opowiadała o pomocy otrzymanej po narodzinach pięcioraczków.
Jak wspominała:
„Jak urodziły się pięcioraczki, dostawałam mnóstwo wiadomości od różnych firm, od rzecznika szpitala, nawet od miasta Krakowa.”
Jednocześnie zaznaczyła, że po rodzinnej tragedii sytuacja uległa zmianie.
„Nikt już nie odezwał się do nas odnośnie obiecanego mleka czy obiecanych pampersów.”
Clarke wyliczyła również, jakie wsparcie ostatecznie otrzymała. Jak przekazała, były to między innymi list gratulacyjny z Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, dwie paczki pampersów, misie, śliniaczki, kocyki z logo programu 500 Plus, zabawki, 5 tys. zł od władz gminy, sześcioosobowy wózek, oczyszczacz powietrza oraz cztery foteliki dla niemowląt. Rodzinę odwiedziła także ówczesna minister Marlena Maląg, a gratulacje złożył premier Mateusz Morawiecki.
Podsumowując tamte wydarzenia, Clarke powiedziała:
„To wszystko, co otrzymaliśmy od rządu.”
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Rodzina Clarke od miesięcy mieszka w Tajlandii
Dominika Clarke wraz z rodziną od pewnego czasu mieszka w Tajlandii. W swoich mediach społecznościowych pokazuje codzienne życie oraz opowiada o funkcjonowaniu wielodzietnej rodziny poza Polską.
Jak wynika z przekazanych źródeł, wcześniej informowała również, że miesięczne koszty utrzymania trzynastoosobowej rodziny wynoszą około 40 tys. zł. Największym wydatkiem jest edukacja dzieci, a kolejne znaczące koszty stanowią zakupy spożywcze, wynajem domu na Koh Lancie, utrzymanie samochodu oraz wynagrodzenie dla niani i pomocy domowej.
Najnowsza wypowiedź dotycząca nauki języka polskiego pokazuje, że życie rodziny Clarke nadal wzbudza ogromne zainteresowanie. Decyzja influencerki oraz jej wyjaśnienia ponownie wywołały szeroką dyskusję w mediach społecznościowych, a temat w krótkim czasie stał się jednym z najczęściej komentowanych wśród obserwatorów jej profili.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
