Helena Englert przed kolejnym występem w „Tańcu z Gwiazdami” wróciła do wydarzeń z 2025 r. Opowiedziała o krytyce, która pojawiła się po roli Ofelii w „Hamlecie” i występie na Open’er Festival. Aktorka mówiła również o wpływie krytycznych komentarzy na swoje życie. Jej wyznanie porusza…

WIDEO…

player placeholder

Helena Englert o hejcie. Wróciła do wydarzeń z 2025 r.

Zanim Helena Englert pojawiła się na parkiecie i dała się ponieść muzyce, przed kamerami wybrzmiało znacznie bardziej osobiste wyznanie. W czwartym odcinku „Tańca z Gwiazdami” uczestnicy wracali pamięcią do momentów, które wpłynęły na jej życie. Helenie Englert przypadł 2025 rok — czas, który, jak sama opowiedziała, przyniósł jej doświadczenia dalekie od blasku czerwonych dywanów.

W centrum uwagi znalazły się komentarze, jakie zaczęły pojawiać się w internecie wokół jej zawodowych aktywności. Helena Englert nie ukrywała, że zetknięcie się z częścią opinii mocno ją dotknęło.

Zobacz także:

Jednym z wydarzeń, do których Helena Englert wróciła w swojej wypowiedzi, była rola Ofelii w „Hamlecie”.  Ta kreacja miała być dla niej kolejnym wyjątkowym doświadczeniem. Szybko jednak zeszła na dalszy plan, bo uwagę części internautów przyciągnęły przede wszystkim rodzinne powiązania aktorki. Spektakl realizowano w czasie, gdy Teatrem Narodowym kierował jej ojciec, Jan Englert, co stało się punktem wyjścia do internetowych dyskusji.

Czytaj też: Izabela Kuna zawładnęła parkietem Tańca z Gwiazdami. Po tym występie Maserak nie krył emocji: „Pierwszy raz miałem ciarki”

Roman Osadchiy, Helena Englert
Piętka Mieszko/AKPA /

Roman Osadchiy, Helena Englert

Poruszające wyznanie Heleny Englert: „Przez tydzień nie wychodziłam z łóżka”

W komentarzach zaczęły pojawiać się sugestie, że nazwisko mogło otworzyć jej drzwi do tej roli. Helena Englert nie ukrywała, że śledziła część tych opinii i trafiała także na wpisy skierowane bezpośrednio pod jej adresem. Wracając do tamtego okresu, mówiła o hejcie jako o doświadczeniu, przed którym trudno zbudować pełną odporność.

„W 2025 roku zagrałam rolę Ofelii w spektaklu "Hamlet" w trakcie dyrektury mojego ojca, w jego pożegnalnym spektaklu. Dzięki temu mogłam pracować u boku mojego ojca i mogłam się od niego uczyć. I jest mi przykro, jak w komentarzach atakowana jest moja rodzina. Widzę "Englert, dyrektor Teatru Narodowego, wielki autorytet, a córka to totalne dno, bez talentu, bez urody, bez wykształcenia". [...] Moim zdaniem nie da się uodpornić na hejt. Później zagrałam tego nieszczęsnego Open'era”, opowiadała aktorka.

Jednak to nie był koniec. Gdy pojawiła się na Open’er Festival, dyskusja rozgorzała na nowo. W komentarzach ponownie wracał temat jej rodzinnych powiązań, a część internautów sugerowała, że obecność aktorki na tak dużym wydarzeniu muzycznym może mieć związek z rozpoznawalnym nazwiskiem jej ojca.

Roman Osadchiy, Helena Englert
Kurnikowski/AKPA /

Roman Osadchiy, Helena Englert

Z czasem ciężar tych komentarzy zaczął wykraczać daleko poza zawodową sferę życia Heleny Englert. Aktorka przyznała, że internetowa krytyka wpływała nie tylko na nią samą, lecz także na jej relacje z najbliższymi. Mówiła o rodzinie, związku i poczuciu, że konsekwencje całej sytuacji dotykają coraz większej części jej codzienności. W pewnym momencie wyznała również, że zaczyna odczuwać wstyd związany z domem, z którego pochodzi, choć jednocześnie bardzo zależy jej na tym, by chronić swoich bliskich.

 „Zaczęła się afera, że mój ojciec załatwił mi Open'era. To uderzyło we mnie dużo bardziej. Przez tydzień nie wychodziłam z łóżka. Pierwszy telefon był do lekarza, że potrzebuje pomocy. Jestem na lekach od półtora roku. Nie radzę sobie z tym. Odbija się to na mojej rodzinie, moim związku i moim wszystkim. Co to jest za sytuacja, że zaczynam się wstydzić z jakiego domu jestem. Jest mi przykro i bardzo bym chciała chronić moją rodzinę. Wybrałam tę pracę z pełną świadomością tego, że tak właśnie będzie się działo. I tak będę to robić — nikt mi tego nie zabierze”, mówiła.

Roman Osadchiy, Helena Englert
Kurnikowski/AKPA /

 

Roman Osadchiy, Helena Englert

Po osobistym wyznaniu Helena Englert wyszła na parkiet

Po tak osobistym wyznaniu przyszła pora na zupełnie inną odsłonę Heleny Englert. Aktorka weszła na parkiet i zaprezentowała cha-chę do przeboju z 2025 roku. Emocje nie opadły, ale tym razem to taniec znalazł się w centrum zainteresowania. Jurorzy nie kryli uznania dla występu pary.

Julia Wieniawa bezpośrednio nawiązała do wcześniejszej rozmowy o nazwisku i krytyce. Jej słowa wybrzmiały wyjątkowo mocno: „To Helena tańczyła, a nie nazwisko”.

Entuzjazm jurorów znalazł odzwierciedlenie w punktacji. Helena Englert i Roman Osadchiy zdobyli 35 punktów!

Po występie aktorka jeszcze raz wróciła do wcześniejszych emocji. Jednocześnie wyraźnie zaznaczyła, że nie chce stawiać siebie w roli osoby pokrzywdzonej. Podsumowała to krótko: „Nie jestem ofiarą tej sytuacji, ludzie mają gorzej”. 

Tego wieczoru miała na widowni ogromne wsparcie. Beata Ścibakówna kibicowała córce na żywo w studiu i nie kryła emocji. 

A my życzymy dużo sił i wszystkiego, co najpiękniejsze! 

Czytaj też: Elektryzujące występy i poruszające wyznania nie pomogły. To oni pożegnali się z programem „Taniec z Gwiazdami"

Roman Osadchiy, Helena Englert
Kurnikowski/AKPA