Jedna chwila odebrała jej męża. Katarzyna Chrzanowska po latach wróciła do tamtego dramatu. "To zostaje na zawsze"
Jedna chwila wystarczyła, by całe jej życie zmieniło się bezpowrotnie. Katarzyna Chrzanowska po ponad dwóch dekadach wróciła pamięcią do rodzinnych wakacji na Krecie, które zakończyły się niewyobrażalną tragedią. W szczerej rozmowie z Michałem Misorkiem aktorka opowiedziała o stracie męża, codziennym życiu z żałobą i o tym, dlaczego do dziś czuje, że Piotr wciąż jest blisko.

Są wspomnienia, które mimo upływu lat nie tracą na sile. Katarzyna Chrzanowska przekonała się o tym boleśnie, gdy rodzinne wakacje w 2002 r. zakończyły się tragedią. Śmierć męża Piotra stała się momentem, który na zawsze odmienił jej życie. Dziś aktorka wraca do tamtych wydarzeń i otwarcie mówi o żałobie, pamięci oraz codzienności, której już nic nie było w stanie przywrócić dawnego kształtu.
Tragedia podczas rodzinnych wakacji na zawsze odmieniła jej życie
W 2002 r. rodzinny wyjazd na Kretę zakończył się dramatem. Podczas wakacji utonął mąż Katarzyny Chrzanowskiej, Piotr. Choć od tamtych wydarzeń minęły ponad dwie dekady, aktorka przyznaje, że wspomnienia wciąż pozostają niezwykle żywe.
– „Czas na pewno pomaga, ale tak straszne doświadczenie zostaje z człowiekiem na całe życie. Często wracam do tego dnia, kiedy Piotr zginął. Zastanawiam się, co by było, gdyby jednak nie poszedł wtedy nurkować” – wyznała.
To jedno zdanie pokazuje, że nawet po latach trudno znaleźć odpowiedzi na pytania, które pojawiają się po tak bolesnej stracie. Myśl o tym, jak mogłyby potoczyć się ich losy, nadal wraca do niej bardzo często.
"Wierzę, że jego dusza wciąż z nami jest"
Katarzyna Chrzanowska nie ukrywa, że obecność męża nadal jest ważną częścią jej codzienności. Wspomina, że Piotr pojawia się w jej snach, a w sypialni wisi ich wspólne zdjęcie z wakacji, na które patrzy każdego dnia.
Rodzinna pamięć o nim jest wciąż żywa. Każdego roku, 29 czerwca, w dniu jego imienin, razem z córkami Celiną i Stefanią zapala świeczkę i modli się za niego.
– „Gdy patrzę na Celinę i Stefanię, widzę w nich Piotra. Są bardzo podobne do taty, niektóre ruchy i gesty mają identyczne jak on. Wierzę, że jego dusza wciąż z nami jest” – powiedziała aktorka.
To właśnie córki są dla niej każdego dnia przypomnieniem o ukochanym mężu.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Praca stała się sposobem na przetrwanie najtrudniejszych chwil
Po śmierci Piotra aktorka nie zdecydowała się na terapię. Uznała, że największym wsparciem będzie dla niej praca i skupienie się na zawodowych obowiązkach. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała te plany.
Jak wspomina, miała problem z otrzymywaniem nowych propozycji zawodowych, ponieważ wciąż była silnie kojarzona z rolą Ewy. Jednocześnie musiała wrócić do Francji, aby uporządkować sprawy związane z firmą męża i dokończyć rozpoczęte przez niego kontrakty.
Na jej barkach spoczęła także odpowiedzialność za sprzedaż rodzinnego domu we Francji. Chciała zamknąć ten rozdział życia, jednak okazało się, że nie będzie to łatwe. Cały proces trwał aż 12 lat.
Po tragedii jeszcze mocniej odczuwała lęk przed stratą
W rozmowie aktorka wróciła również do emocji, które towarzyszyły jej po śmierci męża. Przyznała, że przez pewien czas miała wrażenie, iż ciąży nad nią jakieś fatum i że przynosi innym nieszczęście, choć – jak podkreśla – nikt nigdy nie powiedział jej tego wprost.
Opowiedziała także o lęku, który towarzyszył jej od lat. Każde rozstanie z mężem, nawet krótkie, budziło w niej niepokój.
– „Zawsze bałam się rozstań. Gdy Piotr wyjeżdżał gdzieś do pracy, psychicznie trudno było mi to znieść. Gdy wyjeżdżałam do Polski na zdjęcia, też podświadomie budził się we mnie jakiś strach. Był we mnie lęk, że już nigdy się nie zobaczymy” – wyznała.
Dziś przyznaje, że coraz częściej myśli również o przemijaniu. Powrót do Polski był dla niej świadomą decyzją, dzięki której może być bliżej rodziców. Obserwując, jak się zmieniają i starzeją, jeszcze mocniej dostrzega upływ czasu i kruchość życia.
