W fundacji założonej przez Łukasza Litewkę zrobiło się niespokojnie. Po zmianie władz przeprowadzono audyt finansowy, którego ustalenia wzbudziły poważne wątpliwości. Sprawa trafiła już do prokuratury w Sosnowcu. W centrum zainteresowania znalazły się przelewy na setki tysięcy złotych, wydatki na odwołane wydarzenie oraz służbowa korespondencja.
WIDEO…
Niepokojące ustalenia w fundacji Łukasza Litewki. Nowe władze zawiadomiły prokuraturę
Odejście Łukasza Litewki była ogromnym wstrząsem dla osób, które znały go z działalności społecznej i zaangażowania w pomoc zwierzętom. 36-letni poseł Lewicy pozostawił po sobie między innymi Fundację #TeamLitewka, której działalność miała być kontynuacją jego inicjatyw.
Po zmianach w zarządzie organizacji zdecydowano się dokładnie przyjrzeć jej finansom. Wyniki wewnętrznego audytu okazały się na tyle niepokojące, że do prokuratury w Sosnowcu skierowano zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę fundacji. Dokument podpisał Maciej Adamiec, przewodniczący Komitetu Rozwoju Fundacji. W oficjalnym oświadczeniu podkreślono, że decyzja nie ma służyć zaognianiu sporów. „Nie robimy tego po to, aby prowadzić kolejny konflikt. Robimy to dlatego, że pojawiły się okoliczności, których nie wolno nam przemilczeć”.
370 tysięcy złotych dla jednej firmy. Fundacja chce wyjaśnień
Jednym z najważniejszych wątków audytu jest współpraca z firmą Paweł Cyz Consulting. Jak wynika z ustaleń przedstawionych przez obecne władze fundacji, w ciągu 20 miesięcy na jej konto trafiło co najmniej 370 tysięcy złotych. Teraz pojawiają się pytania o zakres wykonanych usług oraz zasadność poniesionych kosztów. Fundacja zamierza wyjaśnić, jakie konkretnie zadania realizowano w ramach tej współpracy.
Istotne jest również to, że Paweł Cyz obecnie stoi na czele Fundacji im. Łukasza Litewki. To odrębna organizacja, powołana przez rodzinę zmarłego polityka.
Czekolady za 50 tysięcy złotych i kartony gadżetów. Co wykazał audyt?
Kolejne wątpliwości dotyczą przygotowań do drugiej edycji Zwierzogrania. Impreza została odwołana po tragicznej śmierci Łukasza Litewki, jednak związane z nią zamówienia pochłonęły znaczne środki. Łączna wartość zamówionych gadżetów przekroczyła 414 tysięcy złotych. Szczególną uwagę zwraca zakup tysiąca tabliczek czekolady z logo wydarzenia, za które zapłacono aż 50 tysięcy złotych. Oznacza to koszt 50 zł za jedną tabliczkę.
Na tym jednak nie koniec. Pomimo odwołania Zwierzogrania część zamówień nadal realizowano. W siedzibie fundacji do dziś znajdują się nierozpakowane kartony z materiałami promocyjnymi.
Nowy zarząd chce ustalić, dlaczego nie ograniczono zakupów po odwołaniu wydarzenia i z jakiego powodu organizacja ponosiła dalsze koszty.
Znikająca korespondencja i prywatne skrzynki e-mail. Sprawa wymaga wyjaśnienia
Audyt nie ograniczył się wyłącznie do analizy wydatków. Kontrolą objęto również dokumentację elektroniczną fundacji. W jej trakcie natrafiono na okoliczności sugerujące usuwanie służbowej korespondencji oraz przekazywanie plików na prywatne adresy e-mail. To kolejny wątek, który wzbudził zastrzeżenia obecnych władz organizacji.
Fundacja zaznacza jednak, że nie wskazuje osób odpowiedzialnych za ewentualne nieprawidłowości ani nie przesądza o niczyjej winie. Celem podjętych działań ma być wyjaśnienie wątpliwości, uporządkowanie dokumentacji i zapewnienie przejrzystości finansowej. Złożone do prokuratury zawiadomienie nie oznacza, że doszło do przestępstwa. To właśnie odpowiednie organy mają ocenić przedstawione okoliczności.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Przenieśli go do innej parafii i się zaczęło. „Ksiądz z osiedla” ma dość. Padają ostre słowa pod adresem zakonu. „Chyba to zaczęło przeszkadzać”