Przemysław Branny odszedł 3 października w wieku 55 lat. Smutną wiadomość przekazał Teatr Bagatela. Łukasz Nowicki pożegnał wieloletniego przyjaciela wyjątkowo osobistym wpisem. Wrócił pamięcią do wspólnych wyjazdów w góry, spotkań w Krakowie i łączącej ich relacji. „Śpiewaj aniołom!” — napisał.
WIDEO…
Przemysław Branny odszedł w wieku 55 lat. Łukasz Nowicki pożegnał przyjaciela
Czasem wystarczy jedna rozmowa, jeden obraz spotkania sprzed lat, by wróciły emocje, których nie da się łatwo zamknąć w kilku zdaniach. Łukasz Nowicki właśnie w taki sposób opowiedział o Przemysławie Brannym.
W jego słowach nie było oficjalnego tonu ani dystansu. Była za to pamięć o relacji, która nie potrzebowała codziennych telefonów i częstych spotkań, by pozostać ważną. Nowicki opisywał Brannego jako człowieka spokojnego i serdecznego, zwracając też uwagę na jego wyjątkowy głos.
Poznali się bliżej w Teatrze Bagatela. Tak zaczęła się ich relacja
Łukasz Nowicki wrócił pamięcią do 2001 r. To właśnie wtedy on i Przemysław Branny poznali się bliżej podczas realizacji „Tramwaju zwanego pożądaniem” w Teatrze Bagatela.
Z czasem ich znajomość nabierała coraz bardziej osobistego charakteru. Były wspólne wyjazdy w góry i spotkania w Krakowie. Nie musieli pozostawać w nieustannym kontakcie, by czuć wzajemną bliskość. Nowicki podkreślił, że była to jedna z tych relacji, które mimo rzadszych rozmów i spotkań zachowują swoją wartość.
„Rok 2001. W teatrze Bagatela realizujemy Tramwaj Zwany Pożądaniem. Wtedy - lepiej- poznaje Przemka Brannego. Spędzamy ze sobą czas. Potem wspólne wyjazdy w góry, czeska Praga, czasem Krakowskie imprezki. Pamiętam czas kiedy w jego życiu pojawia się Anna”, pisał Łukasz Nowicki.
Czytaj też: Piotr Rubik i Olga Szomańska poruszająco żegnają Przemysława Brannego: „Dziś mi serce pękło na pół”
Upływ czasu nie przekreślił tej więzi. We wpisie pojawia się także obraz ostatniego spotkania. Przyjaciele widzieli się kilka lat temu na Krakowskich Plantach. Pisali do siebie jeszcze rok temu.
„Spokojny, serdeczny, czasem złośliwy, obdarzony nieziemskim głosem. W teatrze Rampa w Sztukmistrzu z Lublina zastąpił Marka Bałatę. I dał radę. Nie wierzyłem, że ten niepozorny człowiek potrafi wydobywać z siebie takie dźwięki. Ostatni raz widzieliśmy się kilka lat temu na Krakowskich Plantach. Pisaliśmy do siebie rok temu. Macie pewnie takich przyjaciół z którymi nie kontaktujecie się zbyt często, ale z jakiegoś dziwnego powodu są wam bliscy . Tak było w mojej relacji z Przemkiem. Śpiewaj aniołom przyjacielu! Na zdjęciu Tomek Kot, Jakub Bohosiewicz , Przemek i Ja. Kondolencje dla najbliższych”, napisał Łukasz Nowicki.