Zamiast w spokoju przeżywać żałobę, rodzina Łukasza Litewki wciąż mierzy się z pytaniami dotyczącymi okoliczności jego tragicznej śmierci. Ojciec posła nie ukrywa, że sposób prowadzenia śledztwa budzi w nim ogromne rozczarowanie. „Zadaję sobie szereg pytań i dziwi mnie niezmiernie, dlaczego śledczy ich sobie nie zadają” – przyznaje Zdzisław Litewka w rozmowie z „Faktem”. W poruszającym wywiadzie ujawnia, co najbardziej niepokoi rodzinę, i opowiada o sprawach, które jego zdaniem wciąż wymagają wyjaśnienia.
WIDEO…
Ojciec Łukasza Litewki ostro o śledztwie. Zarzuca brak dociekliwości
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia. Miał 36 lat. Pół roku po tragedii jego ojciec wciąż ma wiele pytań.
„Mam poczucie, że od początku przyjęto jedną wersję wydarzeń i wszystko jest jej podporządkowane” – mówi w rozmowie z „Faktem”.
Zdzisław Litewka wraca też do przesłuchania Natalii Bacławskiej, partnerki zmarłego posła.
„30 kwietnia, dzień po pogrzebie, w charakterze świadka była przesłuchiwana Natalia Bacławska i usłyszała od prokuratora, że zarzut został postawiony, sprawca przyznał się i sprawa mogłaby być zamknięta, tylko te media i ta presja społeczna” – relacjonuje ojciec Łukasza.
Nieodnalezione klucze i pytania bez odpowiedzi. Co niepokoi rodzinę?
Szczególne emocje budzi sprawa rzeczy osobistych posła.
„Zbulwersowało mnie, że gdy upomnieliśmy się o klucze do domu Łukasza, okazało się, że kluczy na miejscu wypadku nie znaleziono i ich nie szukano” – mówi Zdzisław Litewka.
„Przez co najmniej dwa miesiące ktoś mógł mieć dostęp do domu i nie mieliśmy takiej świadomości” – dodaje.
Ojciec wskazuje również, że pierwszy biegły od rekonstrukcji wypadków odmówił wydania opinii. Pyta, dlaczego śledczy dopiero później zainteresowali się działalnością 57-letniego kierowcy w komisjach wyborczych. Są to wątpliwości ojca, a nie dowody na celowe działanie.
Zmiana prokuratora w sprawie śmierci Łukasza Litewki. Śledztwo trafiło do Sosnowca
24 kwietnia śledztwo wszczął prokurator Łukasz Giel. Ze względu na jego przewidywaną wielomiesięczną nieobecność związaną z chorobą sprawę przekazano Prokuraturze Okręgowej w Sosnowcu. Prowadzić ją ma Bartosz Kilian.
Zdzisław Litewka przypomina wcześniejsze wypowiedzi Kiliana o braku politycznego aspektu sprawy.
„Moje wątpliwości budzi brak wątpliwości ze strony prokuratury. Nowy prokurator też nie ma wątpliwości” – stwierdza.
Jak zaznacza ojciec, Kilian zapowiadał również, że śledztwo powinno zakończyć się „za ok. dwa miesiące”.
Zdzisław Litewka nie ukrywa rozczarowania. Czego oczekuje od śledczych?
Najbardziej doskwiera rodzinie brak bieżących wiadomości o postępowaniu.
„Nie otrzymujemy żadnych informacji. Na początku śledztwa, tak do lipca, przyszło kilka listów od prokuratora” – mówi Zdzisław Litewka.
Ojciec chciałby, by sprawdzono także inne możliwe okoliczności tragedii.
„Czy oby nie było to zaplanowane morderstwo? Może ktoś chciał jedynie przestraszyć Łukasza, dać ostrzeżenie, a sprawy wymknęły się spod kontroli?” – zastanawia się.
Nie przedstawia dowodów na taki scenariusz, lecz domaga się jego zbadania. Podkreśla, że rozmowa z dziennikarką jest także apelem o wyjaśnienie sprawy.
„Chcielibyśmy przeżywać żałobę w ciszy, spokoju i zaufaniu do instytucji, których zadaniem jest wyjaśnienie śmierci naszego syna. Nie jest to nam dane” – wyznaje.
Spór o Fundację #TeamLitewka. Rodzina chce kontynuować działalność posła
W rozmowie powraca też temat Fundacji #TeamLitewka. Ojciec krytykuje zmiany w jej władzach i działania Macieja Adamca. W lipcu rodzina wezwała fundację do zaprzestania używania wizerunku i nazwiska Łukasza. Rozważa kroki sądowe.
9 lipca rodzice i brat posła ustanowili Fundację im. Łukasza Litewki.
„Zaczynamy od zera, bez kapitału, ale też uwolnieni od balastu” – mówi Zdzisław Litewka.
Najbardziej poruszają jednak jego słowa o synu.
„Zdążyłem jednak na krótko przed śmiercią powiedzieć synowi, jak bardzo jestem dumny z tego, co robi” – wspomina.
Dopiero od przyjaciół Łukasza dowiedział się, jak wiele te słowa dla niego znaczyły.