TYLKO U NAS

Doda ostro o akcji #metoo: „Gdzie był ich głos, kiedy to się działo?”

Piosenkarka szczerze o molestowaniu kobiet

Konrad Szczęsny 9 marca 2018 18:20

Czy dostawała niemoralne propozycje? Jak radziła sobie w sytuacjach, gdy ktoś chciał ją wykorzystać? Co sądzi o akcji #metoo, w którą po aferze związanej z molestowaniem seksualnym w Hollywood zaangażowały się miliony kobiet? Doda w ogniu pytań Piotra Najsztuba ujawniła skrywane dotąd sekrety!

Po świecie i po Polsce przetacza się akcja #metoo, kobiet przyznających się, że były wykorzystywane seksualnie, molestowane. Ty miałaś takie doświadczenie?

Nie.

Nigdy? Jesteś „cycatą blondyną” w „szołbiznesie”, więc statystycznie powinno Ci się to przytrafić.

Nigdy. Jestem bardzo asertywną osobą. Kiedy byłam młoda, nie byłam w ciemię bita i wiedziałam, jakie mogę wzbudzać emocje, ale równocześnie byłam bardzo butna, agresywna, bo przeprowadziłam się do Warszawy sama, więc i sama musiałam umieć o siebie zawalczyć. Moim zdaniem osoba, która by pomyślała tylko, żeby mnie dotknąć palcem, musiałaby równocześnie pomyśleć, gdzie jest najbliższe pogotowie, które by mogło jej udzielić pomocy po mojej reakcji.

Nawet żadnych propozycji typu „załatwię ci to, jeśli…”?

Doda: Nie! Wszystko zawdzięczam swojej ciężkiej pracy. Chodzę z podniesioną głową, bo nie musiałam przed nikim klękać. Ja bym zakrztusiła się z szyderczego śmiechu, gdybym coś takiego od kogoś usłyszała! I tylko bym się zastanawiała, jak go medialnie wykastruję.

A o samej akcji co myślisz?

Skupiając się na podwórku zagranicznych aktorek, to powiedziałabym tak: mam mieszane uczucia. O ile sama sytuacja zasługuje na potępienie, o tyle trochę denerwuje mnie podejście tych aktorek. Bo każda z nich teraz, kiedy wspólnie stwierdziły, że warto o tym powiedzieć, wspomina historie sprzed 10, 15, 20 lat. A gdzie był ich głos, kiedy to się działo? I kiedy wiedziały, że to się stanie i dziać będzie?

Żyły w opresyjnym świecie, w którym decydowały męskie świnie.

A teraz już w nim nie żyją? Mogły tę samą akcję przeprowadzić dużo wcześniej i ile by wówczas kobiet uchroniły od podobnego losu. Ale nie robiły tego, bo wiedziały, że mają jeszcze za słabą pozycję, że im dużo filmów przejdzie koło nosa, czyli de facto godziły się na to. Nawet Uma Thurman, która wiedziała, że przed nią kolejne filmy z serii „Kill Bill”, nic wtedy nie powiedziała, bo wiedziała, ile ma do stracenia. Naprawdę lepiej stracić godność niż rolę?

Rozumiem, że w najnowszym filmie Władysława Pasikowskiego „Pitbull.Ostatni pies” nie musiałaś się z tym mierzyć?

No nie. Może mi łatwo tak mówić przez mój bojowy charakter. Często nawet wyobrażałam sobie taką sytuację… Pamiętam, miałam 14 lat, wracałam po spektaklu z teatru późnym wieczorem i jakiś facet za mną szedł, ewidentnie „w tym” celu. Już mnie łapał za ramię, a ja już się gotowałam przeciw niemu. Myślałam: on mnie złapie, a ja przegryzę mu aortę, wydłubię oczy! Nie było we mnie strachu.

A naprawdę co się stało?

Jak on mnie tylko złapał, we mnie wszedł taki potwór, że zszokowany uciekał w te pędy. Tak się darłam z przepony (śmiech).

Cały wywiad z Dorotą Dodą Rabczewską przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu VIVA!, dostępnym w kioskach od czwartku ósmego marca.  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dziesięć pięknych, spełnionych i inspirujących kobiet...czyli nasz nowy numer #VIVA!power. A w nim...