3 / 8
Copyright @east news

Noc wielkiej żółwicy


Nocą do parku można wejść tylko z przewodnikiem. Limit to 100 osób podzielonych na małe grupy. Rangersi, którzy patrolują plażę, co 15 minut składają raport. Ruszamy zaspani, idąc pod gwiazdami, które widać tu tak mocno, jak to bywa tylko na pustyni.


Na plaży niemal co krok czekają „zasadzki” z gniazd wykopanych wcześniej przez żółwice. Jest ciemno, a drogi nie wolno oświetlać latarką, żeby nie wystraszyć samic. Podchodzimy bliżej do kształtu, który wydaje się być żółwiem. Potężna samica wygląda, jakby pływała po plaży, gdy machając płetwami, zasypuje jamę, do której przed chwilą złożyła jajka przypominające piłeczki pingpongowe. W końcu mozolnie wygrzebuje się z piaskowych okopów i sunie do oceanu.
 

Wadi Shab – jeden z pustynnych kanionów, wadi, które w czasie deszczów wypełniają się wodą, tworząc baseny i wartkie rzeki.

Zobacz też: Wybrano miasta, które trzeba odwiedzić 2018 roku! Wiemy, gdzie warto pojechać - Sewilla, Oslo, Hamburg i...

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Ewa Farna bez tajemnic! Takiej rozmowy jeszcze nie było!