Maja Ostaszewska z entuzjazmem opowiada o nowej ekranizacji „Lalki”, w której wciela się w baronową Krzeszowską. Aktorka przyznaje, że powieść Bolesława Prusa od lat zajmuje szczególne miejsce w jej sercu. Zauważa jednak, że młode pokolenie zupełnie inaczej patrzy dziś na relację Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej. I wcale jej to nie dziwi.
Maja Ostaszewska o „Lalce”. Młode pokolenie inaczej ocenia Wokulskiego
Dla Mai Ostaszewskiej „Lalka” to znacznie więcej niż szkolna lektura. Aktorka wspomina, że powieść Bolesława Prusa zachwyciła ją już podczas pierwszego czytania. Ogromne wrażenie zrobił na niej również film Wojciecha Jerzego Hasa. Z przyjemnością oglądała także serialową adaptację. Dziś cieszy się, że historia Wokulskiego i Łęckiej ponownie trafia na ekran.
Co ciekawe, Ostaszewska nie widziała jeszcze gotowej wersji filmu, w którym sama występuje. Przyznaje, że seans będzie dla niej niespodzianką. Najbardziej interesuje ją jednak to, jak współczesna publiczność odczyta postawy bohaterów. Zwłaszcza że, jak zauważa, młodzi ludzie nie patrzą już na romantyczne gesty Wokulskiego tak samo jak wcześniejsze pokolenia.
„Jestem mamą prawie dorosłych dzieci, i wiem, że kiedy oni na przykład przerabiali lalkę w szkole, to te interpretacje były inne niż za moich czasów. I ten ogląd tego, jak zachowuje się Wokulski wobec Łęckiej, nie był taki oczywisty. Za moich czasów uczyliśmy się, że on jest wspaniała, ona jest zimna lodowata. Dzisiaj przed młodzi ludzie, którzy dużo lepiej chronią i pilnują swoich granic, uważają, że to był taki trochę stalker. Więc to jest bardzo, bardzo, bardzo ciekawe”.
Ta zmiana perspektywy szczególnie ją fascynuje. Nie przesądza jednak, w jakim kierunku pójdzie nowa ekranizacja. Sama jest ciekawa, jaki wydźwięk zyskają dziś relacje i zachowania opisane przez Prusa.
Maja Ostaszewska jako baronowa Krzeszowska. „Niezłe ziółko”
W nowej „Lalce” Ostaszewska wciela się w baronową Krzeszowską. Kiedy podczas rozmowy jej bohaterka zostaje nazwana „niezłym ziółkiem”, aktorka bez wahania przyznaje, że to trafne określenie. Nie ukrywa również, że propozycja zagrania tej postaci sprawiła jej ogromną radość.
„Ogromnie ucieszyła mnie ta propozycja. Ja uwielbiam grać w postaci niejednoznaczne. Złożone. Oczywiście też trzeba podkreślić, że przy filmie fabularnym reżyser, scenarzyści, producent podejmują decyzje o tym, na jakie wątki stawiają, bo nie da się opowiedzieć wszystkiego, co znalazło się w genialnej powieści. Więc też od razu uprzedzam widzów, że pewne wątki są okrojone, i te postaci, takie jak moja, pojawiają się, ale w pewnym sensie są symboliczne”.
Ostaszewska wyjaśnia, że wątek baronowej nie został szeroko rozbudowany. Jej obecność ma jednak przypominać o ważnym fragmencie powieści i zachęcać widzów do sięgnięcia po książkę.
Baronowa Krzeszowska skrywa dramat. Maja Ostaszewska o psychologii postaci
Aktorkę szczególnie zainteresowała psychologiczna złożoność baronowej. Podkreśla, że Prus nie tylko znakomicie przedstawiał relacje społeczne i podziały klasowe, lecz także potrafił tworzyć bohaterów o nieoczywistych motywacjach.
Krzeszowska bywa zabawna, ale za jej zachowaniem kryje się bolesne doświadczenie. Zdaniem Ostaszewskiej to właśnie ono stanowi istotny element portretu bohaterki.
„Mój wątek nie jest jakiś bardzo szeroko rozbudowany, ale mając całą wiedzę o tej postaci, zresztą uważam, bo często mówi się o tym, jak Prus genialnie opisywał relacje społeczne, rozwarstwienie społeczeństwa, ale ja uważam, że on też przepięknie budował obraz psychologiczny postaci i to, że Krzeszowska, która jest też troszkę zabawna, ale że przeżyła wielki dramat. I potem w bardzo nie taki nieelegancki sposób wykorzystuje ten prywatny dramat. Żeby mącić, żeby rozgrywać, intrygować”.
Tak skonstruowana bohaterka daje aktorce przestrzeń do połączenia dramatyzmu z subtelnym komizmem. Ostaszewska przyznaje, że praca nad rolą przyniosła jej wiele satysfakcji.
Borys Szyc, Marcin Dorociński i Marek Kondrat. Ostaszewska o spotkaniach na planie „Lalki”
W barona Krzeszowskiego wciela się Borys Szyc. Ostaszewska nie szczędzi ekranowemu partnerowi komplementów, zwłaszcza za umiejętność wyczucia granicy między humorem a powagą.
„Dużo miałam frajdy przy tej pracy. Barona Krzeszowskiego gra Borys Szyc, wspaniały aktor, też z takim super wyczuciem tego, gdzie można troszeczkę dać uśmiechu i czegoś komediowego, a gdzie się zatrzymać. Więc wspaniale nam się razem pracowało. Miałam też sceny z Marcinem Dorcińskim, z którym grałam już wielokrotnie razem. Wielką radością było właśnie odwiedzenie sklepu wokulskiego. Bo też spotkałam się z Markiem Kondratem, którego uwielbiam”.
Na planie aktorka ponownie spotkała się więc z Marcinem Dorocińskim, z którym współpracowała już wielokrotnie. Szczególną przyjemność sprawiła jej także wizyta w filmowym sklepie Wokulskiego i spotkanie z Markiem Kondratem.
Choć jej rola w nowej ekranizacji nie jest rozbudowana, Ostaszewska wyraźnie ceni możliwość uczestniczenia w kolejnym odczytaniu powieści Prusa. Na obejrzenie gotowego filmu czeka z taką samą ciekawością, z jaką przygląda się temu, jak kolejne pokolenia interpretują „Lalkę”.