Reklama

Krzysztof Ibisz i Joanna Kudzbalska-Ibisz uchodzą za jedną z najbardziej lubianych par polskiego show-biznesu. W rozmowie z Rafałem Kowalskim z viva.pl wrócili wspomnieniami do wyjątkowych momentów swojej relacji. Okazuje się, że droga do zaręczyn nie była tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Były nieudane próby, billboard, pandemia i romantyczny finał, który dziś wspominają z uśmiechem.

Zaręczyny? Dopiero za trzecim razem!

Gdy Rafał Kowalski podarował im kulę VIVY!, w której znalazło się pytanie, czy w ich przypadku sprawdziło się powiedzenie „do trzech razy sztuka”, Krzysztof Ibisz nie miał wątpliwości. „Ojej, to cała historia, rzeczywiście tak było, pamiętasz?”, zwrócił się do żony. „Było, było, coś było”, odpowiedziała Joanna Kudzbalska-Ibisz z uśmiechem na twarzy.

Pierwszy plan prezentera był niezwykle romantyczny. Chciał wyznać ukochanej miłość za pomocą ogromnego billboardu umieszczonego w pobliżu jej mieszkania. „Najpierw wymyśliłem, że wykupię billboard niedaleko Asi mieszkania. I wykupiłem go, tak że Asia miała wyjść na balkon i po jej prawej ręce był na ścianie ogromny billboard z napisaem ‘Asiu, kocham Cię’”, wspominał.

Na billboardzie pojawiły się także dwa jabłka, które miały dla nich szczególne znaczenie. „Ja czekałem, kiedy ona wyjdzie na balkon i tam były dwa jabłka, bo wiąże się z nimi taka nasza historia”, tłumaczył. Joanna dopowiedziała: „Obfitości. Obok jednego jabłka, które było w plecaku znalazło się drugie. I powiedziałam wtedy: ‘Ale masz obfitość’. Z tego się zrodziła ta historia”.

Problem polegał na tym, że główna bohaterka niespodzianki... niczego nie zauważyła. „Bo nie widziałam tego billboardu”, przyznała. „Nie zauważyła tego bilbordu”, potwierdził Krzysztof. A Joanna dodała: „Dzwonił do mnie: odwróć się, ale wyjdź na balkon. Ja mówię: ‘jestem na balkonie, no i co, no i co?’”.

Po nieudanej akcji z billboardem przyszedł czas na plan numer dwa. Tym razem miało być w restauracji. „Druga próba była taka, że miało to być w restauracji. Mieliśmy wszystko omówione, że przychodzi tam ktoś, ktoś gotuje w ulubionym stylu Asi, czyli kuchni meksykańskiej”, opowiadał prezenter. Los jednak znów napisał własny scenariusz. „Zachorowałem na COVID i leżałem z gorączką. Asia mnie doglądała”, wspominał. Joanna doskonale pamięta tamten okres. „Spędzaliśmy Wigilię sami z powodu pandemii. No i Krzysztof był taki biedny po tym covidzie, taki wychudzony, wymęczony”, mówiła.

To właśnie wtedy nastąpił długo wyczekiwany finał. „Tam było pudełko w pudełku, pudełko w pudełku i na końcu był ten pierścionek zaręczynowy”, zdradził Ibisz. „No na szczęście Asia się zgodziła. Nie wiem, czy zgodziła się wtedy, bo chciała, czy powiedziała tak "o". Co myślała, no tego to nie wiadomo”, dodał.

CZYTAJ TEŻ: Tylko w „VIVA! Bez Tabu". Taki dokument musiał podpisać NOWY partner Dody. Wcześniejsze rozczarowania doprowadziły gwiazdę do tej decyzji

Joanna Ibisz, Krzysztof Ibisz, Viva! 11/2026
Joanna Ibisz, Krzysztof Ibisz, Viva! 11/2026 Zdjęcia Zuza Krajewska

Czy Joanna wspiera Krzysztofa podczas „Tańca z Gwiazdami”?

W dalszej części rozmowy para odpowiedziała na pytanie dotyczące programu „Taniec z Gwiazdami”. Czy Joanna wysyła mężowi wiadomości ze wsparciem podczas prowadzenia show? Jej odpowiedź mogła zaskoczyć fanów. „Zawsze jak jest Taniec z Gwiazdami, to już dawno śpię. Jestem już po położeniu dzieci do łóżka”, przyznała.

Prezenter dodał, że jeśli już wymieniają wiadomości, dotyczą one raczej codziennych spraw. „Czasem zdarza się, że coś napisze raczej takiego technicznego, czy wyprowadziła psa, czy ja mam z nim iść tam koło 12 w nocy”. Joanna podkreśliła: „Bo tu jest pytanie, czy wysyła sms ze wsparciem i radami podczas prowadzenia, a ja raczej nie, raczej wsparciem i radami, no nie wysyłam”, podsumowała.

Krzysztof i Joanna Ibiszowie o wychowaniu dzieci

Padło także pytanie o rodzicielstwo i podział ról. Joanna wskazała na siebie. „No tak, no ja jestem tym złym policjantem”. „Bo Ty zawsze: a to tutaj taki smaczek, a to tutaj jeszcze coś”, dodała. Sam prezenter nie ukrywał, że ma słabość do rozpieszczania dzieci. „Jestem tatą bardziej rozpieszczającym dzieci. Czasami chciałbym to zmienić, ale nie wiem, czy do końca potrafię.”

Joga połączyła ich na dobre

Na koniec para wróciła do początku swojej znajomości. Okazuje się, że ważną rolę odegrała w niej joga. „Nas trochę połączyła, ale raczej to było takie zagadanie o jogę”, wyjaśniła Joanna.

Krzysztof przyznał, że właśnie od tego rozpoczęła się ich pierwsza rozmowa. „Zagadałem Asię o jogę, jak pierwszy raz ją zobaczyłem”. Co więcej, wspólna pasja towarzyszy im do dziś. Jak zdradzili, jedną z rocznic ślubu świętowali podczas warsztatów jogowych. „Pojechaliśmy na takie warsztaty jogowe i tam świętowaliśmy rocznicę ślubu. Było bardzo przyjemnie”, wspominał prezenter.

I choć od tamtej pierwszej rozmowy minęło już sporo czasu, jedno się nie zmieniło. Krzysztof i Joanna wciąż potrafią opowiadać o swojej historii z czułością, humorem i dużym dystansem. A ich historia pokazuje, że nawet jeśli pierwsza i druga próba się nie udają, czasem naprawdę warto spróbować po raz trzeci.

Cały wywiad obejrzysz w materiale powyżej oraz na naszym kanale na platformie YouTube.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Zwrot w karierze? Alicja Szemplińska ma plan zostać… aktorką! Zdradziła najbliższe plany

screen viva.pl
screen viva.pl screen viva.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...