W ekskluzywnym formacie Viva.pl „Ocal siebie” Małgorzata Rozenek-Majdan opowiedziała Ewie Chodakowskiej o jednym z najtrudniejszych doświadczeń w swojej karierze. Przyznała, że widzowie nie zaakceptowali jej w nowej roli, a ona sama nie potrafiła poradzić sobie z rozczarowaniem i presją własnych oczekiwań. Dlaczego wymarzona praca okazała się zawodową porażką? Jej szczere wyznanie rzuca nowe światło na kulisy odejścia z „Dzień Dobry TVN”.

Małgorzata Rozenek-Majdan przez ponad dekadę obecności na ekranie zdążyła przyzwyczaić widzów do tego, że nie boi się nowych wyzwań. Od „Perfekcyjnej pani domu”, przez „Projekt Lady”, aż po kolejne formaty rozrywkowe z powodzeniem rozwijała swoją telewizyjną karierę. Prowadzenie „Dzień Dobry TVN” miało być jednak czymś więcej niż kolejnym zawodowym etapem. 29 sierpnia 2022 roku zadebiutowała w programie u boku Krzysztofa Skórzyńskiego, ale już w czerwcu 2023 roku zakończyła swoją przygodę ze śniadaniówką. W rozmowie z Ewą Chodakowską w formacie „Ocal siebie” wróciła do tamtego doświadczenia i opowiedziała o emocjach, które towarzyszyły jej, gdy uświadomiła sobie, że spełnione marzenie nie przyniosło oczekiwanej satysfakcji. 

Małgorzata Rozenek-Majdan o rozczarowaniu samą sobą. „To miał być mój port docelowy”

Choć Małgorzata Rozenek-Majdan przez lata osiągnęła wiele zawodowych sukcesów, nie każde wyzwanie zakończyło się tak, jak sobie wymarzyła. W rozmowie z Ewą Chodakowską przyznała, że szczególnie bolesne okazało się doświadczenie związane z prowadzeniem „Dzień Dobry TVN”. Trudność nie polegała wyłącznie na tym, że nie odnalazła się w nowej roli. Znacznie dotkliwsze było poczucie, że zawiodła własne oczekiwania. Kiedy prowadząca „Ocal siebie” zapytała ją o radzenie sobie z porażkami i przywołała jej wcześniejsze słowa o rozczarowaniu samą sobą, Rozenek-Majdan nie ukrywała, jak wielkie znaczenie miała dla niej ta praca.

Zobacz także:

„Rozczarowanie samą sobą jest w ogóle najtrudniejsze. I szczególnie w kontekście planów tej ścieżki, którą się przyjęło, to miał być mój port docelowy. To miało być to, na co pracowałam przez cały czas. I okazało się, że tam, gdzie dobiłam, to jest w ogóle sztorm, i właśnie muszę stamtąd uciekać, bo mi się nic tam nie układa” – wyznała Małgorzata Rozenek-Majdan.

Gwiazda podkreśliła, że w swojej karierze nigdy nie kierowała się potrzebą rywalizowania z innymi. Nie analizuje sukcesów koleżanek z branży ani nie ocenia własnych osiągnięć przez pryzmat cudzej popularności. Znacznie ważniejsze pozostaje dla niej poczucie osobistej satysfakcji. To właśnie dlatego niespełnienie własnych ambicji potrafi być tak trudne do zaakceptowania.

„To, co jest ważne w takiej mojej relacji ze światem i w mojej relacji zawodowej, [...] to to, że ja się z nikim nie ścigam. Ja się zawsze ścigam sama z sobą. Ja nigdy się nie rozglądam na boki. To znaczy, bardzo mi to ułatwia takie pójście do przodu, bo ja nie patrzę: ta osoba zrobiła to, a ja to. W ogóle nie mam zewnętrznego odbicia do oceny. To znaczy, kompletnie ten świat zewnętrzny nie jest dla mnie istotny. Natomiast ja cały czas się odbijam w sobie i ja lubię siebie zadowolić. Jak zrobię coś, co mnie napawa dumą czy satysfakcją, to jest dla mnie największa radość” – tłumaczyła.

W pewnym momencie Ewa Chodakowska postanowiła zapytać wprost, dlaczego właśnie „Dzień Dobry TVN” zajmowało tak szczególne miejsce w zawodowych planach jej rozmówczyni. Odpowiedź Rozenek-Majdan dotyczyła nie tylko telewizji, ale również marzeń, które z biegiem czasu mogą przestać odpowiadać naszym rzeczywistym potrzebom.

„Widzisz, jak to jest ważne, żeby marzyć, ale też po drodze weryfikować marzenia. [...] Ja nie miałam wątpliwości, że mi się uda tam dojść. Jakieś miałam takie głębokie przekonanie, że to się na pewno wydarzy. Natomiast po drodze trzeba kalibrować te marzenia. Trzeba sprawdzać, czy to jest na pewno to. Bo to, o czym marzyłaś 10 lat wcześniej, może już po drodze się zmieniło, może ty się zmieniłaś” – zauważyła.

Małgorzata Rozenek-Majdan, Viva! 19/2025
Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/feed me lab

Miała to być idealna praca dla matki. Małgorzata Rozenek-Majdan nie spodziewała się takiego rozczarowania

Decyzja o rozpoczęciu pracy w „Dzień Dobry TVN” nie była podyktowana wyłącznie zawodowymi ambicjami. Małgorzata Rozenek-Majdan widziała w prowadzeniu śniadaniówki możliwość stworzenia codzienności, w której obowiązki zawodowe nie będą kolidowały z życiem rodzinnym. Jako mama trzech synów szczególnie ceniła perspektywę regularnego rytmu dnia i popołudni spędzanych z dziećmi. W jej wyobrażeniu praca w porannym programie doskonale odpowiadała tym potrzebom. Podczas rozmowy Ewa Chodakowska zauważyła, że być może Rozenek-Majdan nie zweryfikowała swoich dawnych marzeń z tym, kim była w momencie ich spełnienia.

„Wiesz dlaczego? Dlatego, że wydawała mi się to idealna praca do połączenia z macierzyństwem. A to było zawsze dla mnie kluczowe, totalnie. Budzę się rano, kiedy moje dzieci jeszcze śpią. Pracuję. O godzinie 12 kończę pracę. Odbieram dzieci ze szkoły. Czego chcieć więcej? Jest to spokojna, niekontrowersyjna praca. Jak się później okazało, nie do końca” – opowiadała Rozenek-Majdan.

Ewa Chodakowska zwróciła uwagę na ogrom pracy potrzebnej do przygotowania każdego wydania programu. Mogłoby się wydawać, że właśnie intensywność obowiązków i wymagający rytm telewizji na żywo stały się największym wyzwaniem. Rozenek-Majdan wyraźnie jednak zaznaczyła, że nie w tym tkwił problem.

Zapytana, co w takim razie okazało się najtrudniejsze, wróciła do własnych wyobrażeń o tej pracy. Przyznała, że zawiodło przede wszystkim przekonanie, iż nowa rola pozwoli jej odnaleźć upragniony spokój.

„Wydawało się, że to jest tak spokojna praca, że będzie idealną pracą do tego, żeby uspokoić wszystko, tak jak mówimy, ten spokój jest dla mnie dosyć kluczowy, ale było inaczej niż to, jak sobie wymarzyłam. I musiałam się z tym zmierzyć i to nie trwa jeden dzień. Trwa dużo dłużej” – wyznała.

„Widzowie mnie nie zaakceptowali”. Małgorzata Rozenek-Majdan szczerze o kulisach odejścia z „Dzień Dobry TVN”

W pewnym momencie rozmowy Ewa Chodakowska postanowiła zapytać wprost o okoliczności zakończenia pracy w „Dzień Dobry TVN”. Odpowiedź gwiazdy była wyjątkowo szczera. Rozenek-Majdan wskazała na coś, co w telewizji ma fundamentalne znaczenie: reakcję publiczności. W jej ocenie widzowie od samego początku nie zaakceptowali jej w nowej roli.

„Widzowie mnie nie zaakceptowali od samego początku [...] w tej roli. Kompletnie. I ja czułam, że po prostu to się na naszych oczach rozsypuje. Czujesz, że to się nie uda. A jeszcze musisz, wiesz, to wszystko ciągnąć” – przyznała.

To wyznanie zaskoczyło Ewę Chodakowską, która przypomniała swojej rozmówczyni, że przez lata zdobywała sympatię publiczności w wielu innych programach. Zwróciła uwagę, że Rozenek-Majdan jest osobowością telewizyjną budzącą emocje, a widzowie chcą ją oglądać. Sama zainteresowana spojrzała jednak na tę kwestię z zupełnie innej perspektywy.

„Ale to nie znaczy, że jestem uwielbiona. Ja generuję emocje, to prawda, ale jestem jednak polaryzująca. I w telewizji śniadaniowej polaryzacja nie jest pożądaną cechą” – zauważyła.


Całe wideo znajdziesz na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania. 

https://youtu.be/AQd63ay2If8

jamniki (2) - Małgorzata Rozenek-Majdan, Viva! 19/2025
Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/feed me lab