TYLKO NA VIVA.PL

Dorota Szelągowska miała nazywać się inaczej. „Wybrałam inne imię, ale twój ojciec bardzo się mu sprzeciwiał”

To nie wszystkie sekrety matki i córki...

Rafał Kowalski 30 maja 2024 18:56

Co łączy, a co dzieli Dorotę Szelągowską i jej mamę Katarzynę Grocholę? Jakie miały przed sobą sekrety, która więcej przeklina, co sobie zawdzięczają i dlaczego wokół ich imion powstało wiele zamieszania? O to zapytaliśmy osobiście podczas sesji do VIVY!.

Dorota Szelągowska i Katarzyna Grochola o swoich imionach

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale Dorota Szelągowska urodziła się w jednym z afrykańskich szpitali. Wszystko dlatego, że jej rodzice pod koniec lat 70. wylecieli tam za pracą. Okazuje się, że znacznie trudniej było dogadać się im w sprawie imienia dla córki.

Tak zapamiętała to Katarzyna Grochola…„Wybrałam inne imię. Chciałam, żebyś była Sara, ale twój ojciec bardzo się mu sprzeciwiał. Nie było ważne to, że ja uważałam, że to cudowne imię. Twój ojciec zaproponował jakieś inne w stylu Marzena czy Bożena. Tutaj to ja byłam przeciwna. I w związku z tym w ogóle nie wiedziałam, jak Cię nazwać. Ale czytałam wtedy kryminał i pierwszy rozdział był zatytułowany „Dorota””, podsumowała pisarka przed kamerą VIVY.pl.

„Ale chciałam też powiedzieć, że rodziłam  Dorotę w Libii, w szpitalu libijskim. Poród odbierała Palestynka, i ona powiedziała: ale piękna Mabruka. A Mabruka to jest imię, które oznacza „dar Boga”. A właśnie imię Dorota oznacza to samo po łacinie”, dodała.

CZYTAJ TAKŻE: Katarzyna Grochola o chorobie: „Uregulowałam wszystkie sprawy”. Mierzy się z rakiem już po raz drugi

Okazuje się, że projektantka wnętrz czuje się dziś dobrze ze swoim imieniem… „Nie lubię ani swojego imienia, ani nie podobałoby mi się Sara. Ja bym chciała być np. Kasia – coś, co łatwo zdrabniać”, powiedziała nam.

Jej mama szybko dodała, że ona też nie nazywa się wcale Katarzyna! „Też bym się chciała nazywać Kasia, a mam na imię Ania”, wyjawiła nagle.

Jak to się stało? „W dokumentach mam zapisane imię Anna. Natomiast prawdziwe... No właśnie, co tu jest prawdą? Zawsze byłam Katarzyną Grocholą. Z imieniem to było tak, że tatuś mnie źle zarejestrował - miało być Katarzyna Anna, a ojciec podał Anna Katarzyna”, zdradziła kiedyś w rozmowie z portalem NTO.

Dorota Szelągowska, Katarzyna Grochola, VIVA! 10/2024
Fot. BARTEK WIECZOREK/ VISUAL CRAFTERS

Grochola o tym, co zawdzięcza córce. Szelągowska o szczęściu w miłości

Z tego samego materiału dowiecie się, czy matka i córka miały przed sobą jakieś sekrety. Jak np. było z paleniem papierosów? „Ty nie ukrywałaś nigdy, paliłaś przy mnie nawet, jak byłam dzieckiem i byłyśmy w jednym pokoju. A ja? Pewnie chwilę ukrywałam, bo palę od 14. roku życia, ale przede wszystkim chcę powiedzieć, że palenie jest obrzydliwe, koszmarne i nie należy tego robić. Kropka”, powiedziała Dorota Szelągowska.

Kolejnym pytaniem było to, jaką ważną lekcję Katarzynie Grocholi dała kiedykolwiek córka. „Zawdzięczam Ci życie i dziękuję, że wybrałaś mnie na swoją matkę. A lekcja? Dorota wytłumaczyła mi, że są rzeczy ważniejsze, niż przemocowy facet czy zemsta. Mszczą się ludzie słabi, my nie jesteśmy słabe”, powiedziała przez kamerą VIVY.pl.

A która z pań jest większą szczęściarą w miłości? „Tu nie chodzi o szczęście, to jest praca. Najpierw trzeba zrobić terapię, żeby zobaczyć, dlaczego się źle wybierało i robiło różne rzeczy, a potem już idzie i szczęście nie ma znaczenia”, powiedziała nam Dorota.

Całe zmagania mamy i córki z KULĄ VIVY! zobaczysz na górze strony. 

CZYTAJ RÓWNIEŻUnikają blasku fleszy, teraz zrobili wyjątek. Wszyscy patrzyli tylko na Aleksandrę Kwaśniewską i Kubę Badacha!

Dorota Szelągowska, Katarzyna Grochola, VIVA! 10/2024
Fot. BARTEK WIECZOREK/ VISUAL CRAFTERS

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Dziś pomaga mężczyznom, ją umocniła choroba ukochanego: „Diagnoza spadła na nas nagle. Rinke był na granicy życia i śmierci”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARINA ŁUCZENKO-SZCZĘSNA w intymnym wywiadzie chwilę przed narodzinami córeczki. HANNA ŻUDZIEWICZ I JACEK JESCHKE o zmiennych losach ich związku i bajkowym ślubie w Ligurii. MATTEO BRUNETTI: ambasador włoskiej kuchni i polskiej kultury o… włosko-polskich korzeniach. KOBIETY IKONY:  Santor, Kunicka, Rodowicz, Majewska, Sipińska, Sośnicka… – one rządziły zbiorową wyobraźnią w PRL-u.