WIDEO VIVY.PL

Jacek Santorski: „Mam 97 procent szans przetrwania, a mimo to pozostaję uważny”

„Dbamy o dystans, ale wiemy, że chodzi tylko o dystans fizyczny, a nie emocjonalny”

Gabriela Czernecka 16 maja 2020 16:37

Cały świat wciąż zmaga się z epidemią koronawirusa. W Polsce właśnie wdrożono trzeci etap znoszenia obostrzeń. Choć wielu cieszy się, że wreszcie będzie mogło wyjść do restauracji czy skorzystać z usług fryzjera czy kosmetyczki, wciąż pojawia się pytanie, czy faktycznie powinniśmy pozwalać sobie na powrót do normalności i czy w ogóle kiedykolwiek do tej normalności powrócimy. Ze znajomi w odległości półtora metra, spacery w maseczkach... Jak żyć w tym nowym świecie? „Dobrze jest opracować jakieś kody. Jestem bardzo ostrożny, zdaję sobie sprawę, że jest dwa procent prawdopodobieństwa najgorszego scenariusza, a w moim wieku może nawet procent więcej. Albo mogę też myśleć – i wolę tak to interpretować – że mam 97 procent szans przetrwania, co jest prognozą nie najgorszą, a mimo to pozostaję uważny. Szukam takiego kodu, żeby z kolegą czy koleżanką, z którymi mam buddyjskie doświadczenia, zrobić sobie gaszio, pokłon buddyjski i powiedzieć: „Dzisiaj nie możemy się uściskać, przytulić, ale tym gaszio głęboko spoglądamy sobie w oczy”. Ustalamy nowy rodzaj umowy społecznej. Dbamy o dystans, ale z drugiej strony wiemy, że chodzi tylko o dystans fizyczny, a nie emocjonalny, nie społeczny”, mówi Jacek Santorski w rozmowie z Beatą Nowicką. Więcej w naszym wideo!  

TAGI #wideo

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Dziś pomaga mężczyznom, ją umocniła choroba ukochanego: „Diagnoza spadła na nas nagle. Rinke był na granicy życia i śmierci”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARINA ŁUCZENKO-SZCZĘSNA w intymnym wywiadzie chwilę przed narodzinami córeczki. HANNA ŻUDZIEWICZ I JACEK JESCHKE o zmiennych losach ich związku i bajkowym ślubie w Ligurii. MATTEO BRUNETTI: ambasador włoskiej kuchni i polskiej kultury o… włosko-polskich korzeniach. KOBIETY IKONY:  Santor, Kunicka, Rodowicz, Majewska, Sipińska, Sośnicka… – one rządziły zbiorową wyobraźnią w PRL-u.