Perfekcyjnie zdefiniowane sprężynki, wygładzone baby hair i ani jednego niesfornego kosmyka? Tej jesieni odkładamy perfekcjonizm na bok. Curly shag ma w sobie coś znacznie bardziej pociągającego: swobodę, objętość i kontrolowany nieład. Fryzura inspirowana latami 70. wraca w nowoczesnym wydaniu i idealnie wpisuje się w najważniejszy beauty trend sezonu – włosy mają wyglądać naturalnie, a nie jak efekt kilkugodzinnej stylizacji.
WIDEO…
ZOBACZ TAKŻE: Sekret idealnie świetlistej cery podbija TikToka. Ten prosty trik z podkładem daje spektakularny efekt
Nowy luksus? Włosy, które nie próbują być perfekcyjne
Na wybiegach naturalna tekstura włosów coraz częściej dostaje główną rolę. Zamiast misternie ułożonych loków pojawiają się swobodne fale, nieidealny skręt i pojedyncze kosmyki wymykające się spod kontroli. To odejście od fryzur, w których każdy włos musi znaleźć się na swoim miejscu.
Właśnie w ten klimat doskonale trafia curly shag. Jego DNA pozostaje niezmienne od dekad: warstwy, objętość na czubku głowy, krótsze pasma okalające twarz i długości, które mogą poruszać się we własnym rytmie. W najnowszej odsłonie fryzura nie wygląda jednak jak dosłowny powrót do lat 70. Jest lżejsza, bardziej miękka i przede wszystkim dopasowana do naturalnego skrętu włosów.

To właśnie odróżnia współczesny shag od mocno wystylizowanych fryzur. Nie każdy lok musi układać się perfekcyjnie. Lekko puszące się pasma, nieregularny skręt i pojedyncze niesforne kosmyki są tutaj pożądanym efektem – nadają fryzurze charakter i niewymuszoną lekkość.
Sekret tkwi w dobrym cięciu
Curly shag może sprawdzić się zarówno przy falach, jak i mocniejszych lokach, ale nie istnieje jeden uniwersalny schemat cięcia. Warstwy powinny uwzględniać gęstość włosów, stopień skrętu oraz to, jak mocno pasma skracają się po wyschnięciu. Charakterystyczna pozostaje objętość w górnej części fryzury oraz krótsze kosmyki miękko okalające twarz.
I najważniejsze: tej fryzury nie należy przesadnie stylizować. Lekki krem lub pianka podkreślająca skręt, suszenie dyfuzorem albo pozostawienie włosów do naturalnego wyschnięcia w zupełności wystarczą. Drugiego dnia? Może wyglądać nawet lepiej. Curly shag nabiera wtedy charakterystycznej nonszalancji i traci efekt świeżo ułożonej fryzury.
Jesień może więc należeć do loków, które wreszcie nie muszą być idealne.



























