O olfaktorycznych interpretacjach żywiołów w najnowszym wydaniu magazynu Viva! Moda pisze Xymena Borowiecka.

WIDEO…

player placeholder

Perfumy inspirowane żywiołami

Woda, powietrze, ziemia i ogień są jednak tylko inspiracją, lecz także językiem, którym opisujemy zapach. Wodę wyczuwamy jako świeżość, chłód i wilgoć. Dzieje się tak za sprawą nut morskich, ozonowych, aldehydowych czy cytrusowych. Powietrzne kompozycje są z kolei lekkie, przejrzyste i niemal stapiają się ze skórą. To właśnie je najtrudniej jest uchwycić w perfumach. Woda, ziemia i ogień mają swoją materialność – można wyobrazić sobie ich temperaturę czy fakturę. Powietrze jest niemal niczym: czujemy je, ale nie możemy go zobaczyć. Takie mieszanki pachną więc przestrzenią: świeżym praniem suszącym się na wietrze czy chłodnym porankiem po niemal mroźnej nocy. Ziemia jest ich przeciwieństwem. Głęboka, zmysłowa, wytrawna, niemal piwniczna. Przywodzi na myśl wilgotny mech, liście, korzenie i drewno, a także delikatnie balsamiczną paczulę i wetywerię. Ostatni z żywiołów, ogień, jest intensywny i niemal obezwładniający. Wanilia, ambra, żywica, przyprawy i dym budują wrażenie niemal wibrującego ciepła i otulenia.

A gdyby tak zapomnieć o nutach i pomyśleć o tym, jak odczuwamy żywioły? Powietrze byłoby pierwszym chłodnym oddechem po wyjściu z domu. Woda – gorącym prysznicem po długim, męczącym dniu. Ziemia – zapachem lasu, torfu i mokrego mchu podczas jesiennego spaceru. Ogień zaś aromatem, który zostaje na skórze jeszcze długo po zgaszeniu płomienia. 

Zobacz także:
Perfumy-żywioły ziemia

Perfumy inspirowane żywiołami: ziemia, fot. mat. prasowe / kolaż: D. Dec

Więcej żywiołowych inspiracji znajdziecie w najnowszym wydaniu Vivy! Mody.

Viva! Moda okładka

Viva! Moda 2/2026, fot. Mateusz Stankiewicz/Feed Me Lab.