Brigitte Bardot
Fot. Everett Collection/East News
O TYM SIĘ MÓWI

Zmuszono ją do urodzenia dziecka, chciała umrzeć przez matkę. Co dziś robi i jak żyje 88-letnia Brigitte Bardot? 

Niektórzy twierdzą, że stworzył ją diabeł...

Rafał Kowalski 15 lipca 2022 15:45
Brigitte Bardot
Fot. Everett Collection/East News

Była jedną z najpiękniejszych blondynek w historii kina. Poza Marilyn Monroe nie miała konkurencji. Zachwycała i wywoływała skandale. Gwiazdą stała się w Saint-Tropez, gdzie Roger Vadim nakręcił słynny film „I Bóg stworzył kobietę”. Brigitte Bardot mieszka tu do dzisiaj.

Dlaczego nadal jest fascynująca, a ludzie wciąż marzą, by ją zobaczyć? Przypominamy tekst Agnieszki Dajbor, który ukazał się w lipcowej VIVIE!.

Historia ikony. Brigitte Bardot kiedyś i dziś

Brigitte Bardot ma dzisiaj 88 lat. Mieszka w Saint-Tropez, w domku przy swojej posiadłości La Madrague położonej nad brzegiem morza, na słynnym Lazurowym Wybrzeżu. Brigitte uwielbia ten kawałek Francji. Napisała kiedyś piosenkę „La Madrague”, śpiewała w niej, że tęskni za latem, słońcem, wiatrem, który czuła we włosach. W czasie wakacji płyną tędy statki wycieczkowe, a turyści spoglądają na wybrzeże i wypatrują słynnej B.B. Ona jednak od lat raczej chowa się przed światem, niż pokazuje. Miała obsesję, że jest stale obserwowana. Nie znosiła paparazzi. „Wyskakują z krzaków i z pojemników na śmieci”, mówiła z lekceważeniem. Nie lubiła wielbicieli biegających za nią na festiwalach. „Wiem, co to znaczy być ściganą”, żaliła się.

Ostatnio jednak dała o sobie znać, zaskoczyła i wzruszyła świat swoim listem do Ukraińców. „Ze łzami w oczach podziwiam odwagę wszystkich tych wspaniałych ludzi, którzy z godnością i siłą walczą o swój kraj. Cóż za przykład dla tego tchórzliwego świata!”, pisała. Dziękowała także za ratowanie zwierząt: „Wzruszyłam się do łez, gdy zobaczyłam Ukraińców uciekających ze swoimi zwierzętami, byłam pod wrażeniem ich miłości do nich, to było jak cud, który pokazał, że ludzie wciąż mają współczucie i szacunek dla zwierzęcego życia, zwłaszcza w dramatycznych momentach! Dziękuję”. Obrona praw zwierząt wypełnia jej życie od niemal 40 lat. W latach 70., kiedy zaczynała swoje akcje, była traktowana przez media jak ekscentryczna gwiazda. Może dlatego zapomnieliśmy o prawdziwych dokonaniach B.B. w ekologii, na przykład zakazie importu foczych skór (kolejne państwa Europy wprowadzały go z oporami, we Francji został on uchwalony dopiero w 1992 roku!). To w dużej mierze dzięki B.B. nikomu już nie przychodzi do głowy popisywać się futrem z małych foczek. „Futro jest cmentarzem. Kobieta nie powinna nosić na sobie cmentarza”, mówi aktorka i dzisiaj wydaje się to oczywiste, chociaż przed laty wcale takie nie było.

Czy wspomina czasy, kiedy świat kręcił się wokół niej? Kilka lat temu powiedziała w rozmowie dla brytyjskiego „Guardiana”, że jest szczęśliwsza niż dawniej. Przestała być gwiazdą, ale uratowała swoje życie. Nie przejmuje się nawet starością. Piękno było dla niej darem, ale nie przyniosło szczęścia. Posiadłość La Madrague pod Saint-Tropez to dzisiaj niemal muzeum, dom, w którym zapisana jest historia jej życia, długiego i pełnego dziwnych zakrętów.

Brigitte Bardot
Fot. National Pictures, Top Foto, Forum

Brigitte Bardot: Króliczek na obiad

Historia Brigitte Bardot to na pewno nie jest opowieść o biednej dziewczynie, która za ostatni grosz kupiła bilet do Hollywood. Bardot pochodzi z bogatej rodziny przemysłowców, do szkoły chodziła w „szesnastce” – najbogatszej dzielnicy Paryża. Nigdy niczego jej nie brakowało, może poza miłością. Uważała, że jest mniej kochanym dzieckiem, matka faworyzowała młodszą córkę Mijanou. To był katolicki, tradycyjny i restrykcyjny dom. Do dzieci nie mówiono po imieniu, tylko oficjalnie, per „vous”. Dziewczynki nieraz przywoływano do porządku szpicrutą. Brigitte zapamiętała jej świst i ból policzka po uderzeniu. Miała ukochanego króliczka Noirauda, kiedyś rodzice podali go jej na obiad. Może dlatego po latach powiedziała: „Odkąd poznałam ludzi, kocham tylko zwierzęta”. Wiele razy widziała, jak rodzice się kłócą, choć oficjalnie uchodzili za dobre małżeństwo. W domu oczekiwano, że będzie tancerką klasyczną, zresztą obie z siostrą brały lekcje baletu u byłego carskiego baletmistrza Borysa Kniaziewa. W wieku 15 lat trafiła na okładkę francuskiego „Elle”, zaproponowała to przyjaciółka jej rodziców, redaktorka młodzieżowych wydań pisma.

Pośrednio dzięki temu została aktorką. Na okładce zobaczył ją Roger Vadim i zapragnął spotkać śliczną nastolatkę.

Zobacz teżZrezygnowała z kariery, aby poświęcić się zwierzętom. Co robi dziś legendarna Brigitte Bardot?

Jestem, jaka jestem

Kiedy poznali się z Rogerem Vadimem, ona miała 16 lat, on 22. Rodzice kazali jej przerwać ten romans. Zareagowała radykalnie – włożyła głowę do pieca i odkręciła gaz. Na szczęście w porę zjawiła się matka. Żeby ożenić się z Brigitte, Roger Vadim musiał przejść na katolicyzm, bo tego zażądała rodzina przyszłej gwiazdy. Zrobił to i w 1952 roku poprowadził 18-letnią piękność do ołtarza. Potem on próbował reżyserii, ona grała jakieś małe rólki, oboje czekali na sukces. Przyszedł w 1956 roku. Film Vadima „I Bóg stworzył kobietę” niemal w ciągu jednego dnia wyniósł Brigitte Bardot na szczyty popularności. Krytycy pisali, że jest zjawiskiem, które trzeba zobaczyć, żeby w nie uwierzyć. Została okrzyknięta symbolem seksu, cudowną femme-enfant (kobietą dzieckiem), najpiękniejszą blondynką świata. Nie było chyba w europejskim kinie gwiazdy, która mogłaby z nią rywalizować. Sophia Loren, Gina Lollobrigida, Anouk Aimée były piękne, ale żadna nie budziła podobnych emocji. Kiedy Brigitte pojawiała się na bulwarze Croisette w Cannes, korkowały się ulice. Na festiwalu filmowym w Wenecji jej pojawienie się wywołało niemal zamieszki. „Brigitte Bardot włada tłumem”, podkręcali nastrój dziennikarze. „Ona chodzi tak lubieżnie, że święty sprzedałby duszę diabłu, by ją zobaczyć”, pisała Simone de Beauvoir, filozofka, feministka, partnerka Jeana-Paula Sartre’a. Jej dzikie, zmysłowe mambo, które tańczyła w filmie Vadima, stało się manifestem wolności. To były przecież czasy, kiedy kobiety obowiązywała zasada „Kinder, Küche, Kirche” (dziecko, kuchnia, kościół). A powszechnym strojem była garsonka. Brigitte bawiła się nagością, pokazywała nogi, ramiona, szokowała w bikini. Uwodziła, kogo chciała, żyła, jak chciała, mówiła: „Jestem, jaka jestem”. Była symbolem wyzwolonej kobiety, która za nic ma mieszczańskie normy. Uwielbiała ją młodzież, nie znosiła tradycyjna Francja. Kiedy po raz pierwszy pojawiły się inicjały B.B.? Po premierze filmu „I Bóg stworzył kobietę” przeciwnicy skandalizującego obrazu wieszali w Paryżu plakaty z napisem: „Bóg stworzył kobietę, ale diabeł wymyślił B.B.”.

Deszcze róż w Saint-Tropez

Brigitte triumfowała, a jej stolicą stało się Saint-Tropez. Na przełomie lat 50. i 60. mała rybacka wioska zmieniła się w najmodniejszy kurort na świecie. Do mariny zaczęły przypływać jachty milionerów, w klubach i dyskotekach pojawili się playboye, na plaży odpoczywały gwiazdy: amerykańska seksbomba Raquel Welch, piękna Romy Schneider i Alain Delon, przyjeżdżał Roman Polański, David Niven, Mick Jagger ze swoją pierwszą żona Biancą, David Bowie. Brigitte Bardot najlepiej bawiła się tu ze swoim trzecim mężem Gunterem Sachsem – miliarderem, spadkobiercą fortuny Opla, playboyem, który chwalił się, że nie przepracował ani jednego dnia. Miał za to fantastyczne pomysły na zabawę, na przykład podpalanie plaży. Ale miał też gest – któregoś dnia na posiadłość La Madrague spadł deszcz róż. Sachs kazał zrzucić kwiaty z helikoptera na dowód swoich uczuć. To wydarzenie przeszło do legendy miasta.

Spotkamy się w łóżku

Lista mężów i kochanków Bardotki jest imponująca (podobno miała stu kochanków). Była żoną Rogera Vadima, gdy romansowała z aktorem Jeanem-Louisem Trintignantem, a przy okazji z piosenkarzem Gilbertem Bécaud. Była żoną Guntera Sachsa, kiedy przeżyła krótki, ale intensywny związek z wielkim bardem Serge’em Gainsbourgiem. Poprosiła go, by napisał dla niej najpiękniejszą piosenkę miłosną. Tak powstał wielki erotyczny przebój „Je t’aime, moi non plus”. Śpiewali go w duecie, a kiedy parę lat później usłyszała Serge’a w duecie z Jane Birkin, ogarnęła ją zazdrość: „Myślałam, że od tego umrę”, wspominała. Ale zostawiła go, choć on kochał ją do końca życia. „Świat jest mały i tak wszyscy spotkamy się w łóżku”, żartowała. Mówiła też, że miłość trwa tyle, na ile zasługuje. W czasach, gdy świat zachwycał się wolnością seksualną, miłosne podboje blond modliszki nikogo nie gorszyły.

Gdzie jest Brigitte?

Granicę przekroczyła dwa razy. Po raz pierwszy w latach 70., kiedy wydała swoje pamiętniki „Inicjały B.B.”. Zwierzyła się w nich ze swoich uczuć macierzyńskich. Nigdy nie kryła, że nie odnajduje się w roli matki. Nie chciała mieć dziecka, ale drugi mąż, aktor Jacques Charrier i rodzina zmusili ją, by urodziła. Wspominała, że gdy była w ciąży, myślała o swoim dziecku jako o nowotworowej narośli, biła się w brzuch i brała marihuanę, bo chciała spowodować poronienie. Niemal od razu po porodzie zrzekła się praw do dziecka, co jednak zbulwersowało nawet jej wielbicieli. Swoje uczucia macierzyńskie opisała w tak drastyczny sposób, że jej syn Nicolas-Jacques podał ją do sądu, żądając odszkodowania (dostał je), i zerwał wszelkie kontakty. Drugim szokiem było jej ostatnie, czwarte małżeństwo. W 1992 roku poślubiła Bernarda d’Ormale’a, prawicowego polityka, doradcę faszyzującego Frontu Narodowego. W wyborach głosowała na Marine Le Pen. Nagle zaczęła opowiadać, że we Francji jest za dużo muzułmanów, w 2004 roku została skazana na karę grzywny za podżeganie do nienawiści rasowej. Wielu Francuzów pytało: gdzie się podziała Brigitte?

Brigitte Bardot
Fot. Apesteguy Francis/SIPA USA/East News

Precz ze sławą

Brigitte Bardot zmieniała się, zmieniał się świat i Saint-Tropez. Pozostało wprawdzie luksusowym kurortem, ale w latach 90. zaczęli tam zjeżdżać tak zwani nowi ruscy, w marinie cumowały jachty oligarchów. Dom nieopodal La Madrague kupiła Tatiana Jelcyn, córka byłego prezydenta Rosji. Brigitte Bardot już od dawna nie jest aktorką, zrezygnowała z kariery w 1973 roku. Była wtedy ciągle boginią. Dlaczego odeszła? Zestarzała się, wypaliła… W wywiadach opowiadała, że sława ją zniszczyła, a życie gwiazdy okazało się puste. „Tylko grałam, śpiewałam, tańczyłam”, mówiła, jakby to było nic. „Nie wierzyłam, że życie mogło być tak bezsensowne”, powiedziała w jednej z rozmów. Biografowie B.B. uważają, że była trochę podobna do Marilyn Monroe, do której zresztą czuła nić sympatii. Obie czuły się w dzieciństwie odrzucone, obie mimo wielkiego powodzenia były niepewne swojej wartości. Bardotka mówiła, że czuła się brzydka. Obie były rozchwiane emocjonalnie, szukały miłości. Brigitte, podobnie jak Marilyn, miała próby samobójcze, jedną z nich w 1960 roku u szczytu powodzenia. „Kiedy przeżywasz tak intensywne chwile jak ja, zawsze trzeba zapłacić rachunek”, tłumaczyła. Nie miała jednak aż tak autodestrukcyjnych skłonności – nie brała garściami leków i nie zapijała ich szklankami wódki. Chyba naprawdę uratowała swoje życie, kończąc karierę. Może przypadek Marilyn był dla niej ostrzeżeniem. „Wielkie aktorki rzadko dożywają długich lat”, pisała. Wierna i pełna miłości okazała się tylko dla zwierząt. W 1986 roku założyła Foundation for the Welfare and Protection of Animals. Jej działania miały naprawdę duży wpływ na polepszenie warunków bytowych wielu gatunków.

Podobno chce być pochowana na terenie posiadłości w Saint-Tropez. Dzisiaj z trudem się porusza, ma chore biodra, rzadko o sobie przypomina. Zniknęła? Nie, była inspiracją dla wielu pokoleń kobiet. Wystarczy przypomnieć supermodelki z lat 90., Claudia Schiffer to przecież wcielenie B.B. Pozostała na zawsze wielką legendą. Kiedy zapytać Francuzów, czy była dobrą aktorką, wielu odpowie: „Była Brigitte Bardot”. Zjawiskiem. 

CZYTAJ TAKŻE: Brigitte Bardot o molestowaniu: „Kiedy kładziono mi rękę na tyłku, uważałam to raczej za zabawne”. Szokujący wywiad legendarnej aktorki

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Czy czas zabliźnia rany, zaciera pamięć? Co sądzą o filmie „Ania”? BLISCY ANNY PRZYBYLSKIEJ w poruszającej, intymnej rozmowie. BARBARA ROMANOWICZ-TORZEWSKA I MAREK TORZEWSKI: słynny polski tenor i aktorka. Od 40 lat razem. Na dobre i na złe. Niezmiennie w sobie zakochani. Ich wyznania brzmią jak piękna miłosna aria. DOROTA GARDIAS: wydawałoby się, że ma wszystko: urodę, talent, popularność, miłość widzów i udaną córeczkę Hanię. A jednak los jej nie rozpieszcza… RADOSŁAW ŚMIGULSKI zarządza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Czy sam jest… fanem kina? KRÓLOWA ELŻBIETA II i jej wielkie miłości…