Miała być cisza, spokój i czas tylko dla siebie. Los miał jednak zupełnie inny scenariusz. Monika Mariotti wyjechała na Suwalszczyznę, nie przypuszczając, że właśnie tam spotka Wojciecha Brzezińskiego. Tak zaczęła się ich historia miłości, w której nie brakuje humoru, wspólnych pasji i chwil mrożących krew w żyłach. Dziś tworzą duet nie tylko w życiu, ale i na scenie. O kulisach swojej relacji opowiedzieli w „Dzień Dobry TVN”.
WIDEO…
Monika Mariotti i Wojciech Brzeziński. Miłość przyszła nieproszona
Ona ma w sobie włoski temperament, artystyczną duszę i nieposkromioną ciekawość świata. Monika Mariotti, aktorka i wokalistka, od lat z powodzeniem odnajduje się zarówno na małym, jak i wielkim ekranie. Widzowie pamiętają ją z seriali „Druga szansa”, w którym wcielała się w Olę Bajewicz, „Przepis na życie”, gdzie grała dziennikarkę Violę Korbę, czy „Sama słodycz”. W jej dorobku znalazły się również role w produkcjach „Nie rób scen”, „Dzień dobry, kocham cię!”, „Porady na zdrady” oraz „Pech to nie grzech”. Nie zabrakło też bardziej wymagających artystycznie projektów, takich jak film „Noc Walpurgi”.
Aktorka nie zwalnia tempa. W ostatnim czasie można było zobaczyć ją w filmach „Misie”, w którym zagrała Baśkę, „Zgon przed weselem”, gdzie wcieliła się w Karolinę, oraz „Lifting”, w roli Heni. Do jej najnowszych ekranowych przedsięwzięć należy również serial „Felicità”. Mariotti z wdziękiem porusza się między komedią, dramatem i opowieściami obyczajowymi, konsekwentnie poszerzając swój aktorski repertuar. A przed kamerą towarzyszy jej równie wielka pasja do muzyki i sceny, którą dziś dzieli także z ukochanym Wojciechem Brzezińskim.
On, Wojciech Brzeziński, aktor warszawskiego Teatru Ateneum, również od lat związany jest ze sceną. Widzowie doskonale znają go z „Na Wspólnej”, gdzie wciela się w Bogdana Berga, adoptowanego syna Ziębów. To jednak tylko jedna z wielu ról w jego artystycznym dorobku. Na małym ekranie pojawiał się również w takich produkcjach jak „Czas honoru”, „Majka”, „Rezydencja”, „Twarzą w twarz” czy „Ekipa”. W serialu „Krakowskie potwory” zagrał Roberta, w „Matce” wcielił się w Roberta Wójcika, a w „Powrocie do życia” wystąpił jako Marek Głogowski, mąż Sandry. Nie zabrakło też ról filmowych. Brzeziński wystąpił między innymi w „Jestem mordercą”, gdzie zagrał Józefa Malca, oraz w „80 milionów”, „Randce w ciemno” i „Imago”, w którym wcielił się w Witka.
Czytaj też: Irena Jarocka zawróciła mu w głowie. Gwiazdor „Czterdziestolatka” był o krok od romansu
I oczywiście, mogliby spotkać się w teatrze, na planie filmowym czy podczas jednej z branżowych imprez. Tymczasem życie napisało dla nich zupełnie inny scenariusz. Bez blasku reflektorów, czerwonego dywanu i wielkomiejskiego zgiełku. Za to wśród ciszy i przyrody Suwalszczyzny.
Wszystko zaczęło się podczas pandemii COVID-19. Monika Mariotti postanowiła wówczas zaszyć się z dala od świata. Wybrała samotny pobyt w domku na Suwalszczyźnie, gdzie mogła cieszyć się spokojem i odpocząć od codzienności. Nie szukała towarzystwa, a tym bardziej miłosnych uniesień. Pragnęła po prostu pobyć sama.
Tymczasem całkiem niedaleko przebywał Wojciech Brzeziński. Aktor spędzał ten czas z przyjaciółmi w pobliskim ośrodku. Choć każde z nich miało zupełnie inne plany na pandemiczne odosobnienie, znaleźli się zaskakująco blisko siebie. Dzieliło ich zaledwie 25 minut. I właśnie tam, z dala od Warszawy i teatralnych kulis, przecięły się ich drogi. Spotkanie, które zakłóciło upragniony spokój Moniki, okazało się początkiem uczucia. Jakże przewrotny scenariusz – pojechała na Suwalszczyznę, by pobyć sama, a spotkała mężczyznę, z którym dziś dzieli nie tylko codzienność, ale także artystyczne pasje.
Czytaj też: Córka Urszuli Dudziak od 15 lat kocha tego samego mężczyznę. Ich związek daleki jest od schematów
„On zburzył mi ten zen”. Aktorka z rozbrajającą szczerością o początkach związku
Kiedy Monika Mariotti wróciła wspomnieniami do tamtego okresu w „Dzień Dobry TVN”, nie zabrakło charakterystycznego dla niej poczucia humoru. W jej opowieści szczególnie wybrzmiał kontrast między upragnioną samotnością a pojawieniem się Wojciecha Brzezińskiego.
„Okazało się, że oni mieszkają 25 minut ode mnie, gdzie ja mieszkałam w takim pięknym zen. I on (Wojciech Brzeziński - przyp. red.) zburzył mi ten zen” – przyznała aktorka.
Trudno o bardziej przewrotny początek miłosnej historii. Dziś Monika Mariotti i Wojciech Brzeziński tworzą parę nie tylko prywatnie. Połączyła ich również wspólna praca artystyczna. A opowieść o Suwalszczyźnie pozostaje szczególnym rozdziałem ich znajomości – początkiem, do którego powrócili przed telewizyjnymi kamerami.
Chwile grozy w Maroku. Byli przerażeni, a między nimi zapadła cisza
Wspólne życie Moniki Mariotti i Wojciecha Brzezińskiego to także podróże. Oboje uwielbiają odkrywać nowe miejsca, a aktorka przyznaje, że właśnie podczas wyjazdów potrafią się szczególnie wyciszyć. Mogliby podróżować nawet przez cały rok. „My bardzo uspokajamy się w podróży. Moglibyśmy, tak naprawdę, cały rok podróżować” – opowiadała aktorka.
Nie każda wyprawa przynosi jednak wyłącznie przyjemne wspomnienia. Podczas podróży po Maroku para znalazła się w sytuacji, która wywołała prawdziwy strach. Wynajętym samochodem przemierzali wyschnięte koryto rzeki. Droga prowadziła przez teren pozbawiony zasięgu telefonicznego, a jazda trwała kilka godzin. Jak wspominał Wojciech Brzeziński, byli przerażeni. „Kilka godzin jechaliśmy bez zasięgu wyschniętym korytem rzeki, bo to była jedyna droga (...). Byliśmy przerażeni i chyba przez cztery godziny nie powiedzieliśmy do siebie ani słowa” - opowiadał Wojciech Brzeziński.
Co znamienne, Monika Mariotti dodawała: „Ta nasza cisza była jednak taka zgrana, bo wiedzieliśmy, że "teraz nie ma co”.
Monika Mariotti, Wojciech Brzeziński
Miłość po polsku i po włosku. Teraz pokażą ją na scenie
Ich wspólna historia ma jeszcze jeden wymiar – artystyczny. Monika Mariotti i Wojciech Brzeziński przygotowują drugą odsłonę projektu „Spaghetti Polonezze”. Tym razem w centrum ich zainteresowania znajdzie się miłość łącząca polski i włoski świat.
Projekt wymyka się jednoznacznym definicjom. Łączy elementy koncertu, stand-upu i spektaklu. Wcześniejsza odsłona opowiadała o różnicach między Polakami a Włochami. Teraz twórcy chcą przyjrzeć się temu, czym jest polsko-włoska miłość.
Mariotti zaznacza jednak wyraźnie: nie zamierzają przenosić na scenę wyłącznie własnego związku. Interesuje ich szersza opowieść o uczuciach i relacjach między przedstawicielami obu kultur.
Premierę drugiej części „Spaghetti Polonezze” zapowiedziano na 2 grudnia 2026 roku w Teatrze Scena Relax w Warszawie.
_____________________
Mówi się, że związki dwojga artystów nie należą do najłatwiejszych. Dwie silne osobowości, emocje, ambicje i życie podporządkowane zawodowej pasji potrafią wystawić nawet najpiękniejsze uczucie na próbę. Monika Mariotti i Wojciech Brzeziński pokazują jednak, że miłość i sztuka mogą tworzyć wyjątkowo udany duet. Doskonale odnajdują się nie tylko we wspólnej codzienności, ale również na scenie, gdzie ich artystyczne światy spotykają się w pełnej harmonii. Łączy ich poczucie humoru, zamiłowanie do podróży i radość ze wspólnego tworzenia. A choć ich historia zaczęła się od zakłócenia upragnionego spokoju, dziś wydaje się, że właśnie w tej nieoczekiwanej bliskości odnaleźli swój własny rytm. Bo najpiękniejsze historie miłosne to przecież te, w których dwoje ludzi potrafi grać do jednej melodii – nie tracąc przy tym własnego głosu.
Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!