Marta Szulawiak-Turska nie miała życia usłanego różami. Zanim pojawiła się w pierwszej edycji „Top Model”, pracowała jako tancerka erotyczna, by poradzić sobie z problemami finansowymi. Później przyszły telewizja, polityka, wielka miłość i macierzyństwo. Jednak za historią jej spektakularnej przemiany kryje się także dramat. O śmierci synka opowiedziała dopiero po latach.

WIDEO…

player placeholder

Marta Szulawiak z „Top Model”. Za jej uśmiechem kryła się trudna historia

Kiedy w 2010 r. Marta Szulawiak stanęła przed jurorami pierwszej edycji „Top Model”, miała za sobą doświadczenia, które trudno było pogodzić z pełnym blasku światem mody. Przyciągała uwagę urodą i osobowością, ale to jej osobista historia sprawiła, że nie sposób było przejść obok niej obojętnie.

Zanim trafiła przed telewizyjne kamery, musiała zmierzyć się z rodzinnym dramatem. Zmarł jej ojciec, a matka, która wyjechała do pracy za granicę, uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu. Złamała kręgosłup i została sparaliżowana.

Zobacz także:

„W wieku 18 lat mój świat obrócił się do góry nogami” – wspominała Marta w rozmowie z „Super Expressem”.

Trudna sytuacja rodzinna i problemy finansowe sprawiły, że młoda kobieta zaczęła szukać sposobu na zarobienie pieniędzy. W dzień pracowała w agencji badawczej, nocami występowała w klubie erotycznym. Z czasem została również menedżerką takiego lokalu.

Nie ukrywała swojej przeszłości. Przeciwnie – mówiła o niej otwarcie, także przed jurorami „Top Model”. Wyjaśniała, że do pracy w klubie przyszła z konkretnym celem: chciała zarobić pieniądze na spłatę kredytów. Nie szukała rozrywki, lecz finansowego wyjścia z trudnej sytuacji.

Marta Szulawiak-Turska
AKPA

Od tańca erotycznego do „Top Model”. Marta Szulawiak postanowiła zmienić swoje życie

Udział w pierwszej edycji „Top Model” okazał się jednym z przełomowych momentów w życiu Marty Szulawiak. Jej szczerość dotycząca pracy w klubie nocnym wzbudziła kontrowersje, ale nie zamknęła jej drogi do dalszego udziału w programie.

Zakwalifikowała się do domu modelek, uczestniczyła w sesjach zdjęciowych i ostatecznie zajęła dziewiąte miejsce. Choć nie zdobyła głównej nagrody i nie związała swojej przyszłości na stałe z modelingiem, telewizyjna przygoda otworzyła przed nią nowe możliwości.

Po latach, wspominając swoją przeszłość w „Dzień Dobry TVN”, mówiła:

„W ciągu dnia pracowałam jako account manager w agencji badawczej, a w nocy tańczyłam w klubie”.

Praca na dwa etaty należała już wówczas do zamkniętego rozdziału jej życia. Marta podkreślała również, że jej późniejszy mąż znał jej historię i ją zaakceptował.

Marta Szulawiak-Turska
AKPA

Marta Szulawiak-Turska. Z telewizji do świata polityki

Po „Top Model” Marta nie zamierzała ograniczać się do wybiegów. Została prowadzącą program „Seks – kup teraz” emitowany na antenie TLC, a następnie skierowała uwagę ku polityce.

W 2011 r. wystartowała w wyborach parlamentarnych z list SLD. Później kandydowała także w warszawskich wyborach samorządowych z poparciem Platformy Obywatelskiej. W 2019 r. jej nazwisko znalazło się na warszawskiej liście Koalicji Obywatelskiej.

Z czasem zaangażowała się również w działalność samorządową. Jako radna warszawskiego Wawra przewodniczyła Komisji Kultury i Sportu. W swojej aktywności zawodowej łączyła kontakty ze światem mediów, biznesu i działalności społecznej.

Droga od pracy w klubie nocnym, przez telewizyjny program o modelingu, aż po politykę była niezwykła. Marta nie ukrywała jednak wcześniejszych doświadczeń ani tego, jak wielką rolę odegrały one w jej życiowych wyborach.

Wielka miłość, rodzinne szczęście i pole dance. Tak zmieniła się Marta Turska

W 2011 r. Marta Szulawiak wyszła za mąż za przedsiębiorcę Mariusza Turskiego. Ich ślub był wydarzeniem towarzyskim, na którym pojawiły się uczestniczki „Top Model”. Dla nowożeńców zaśpiewała również Natasza Urbańska.

W dniu ceremonii Marta była już w ciąży z pierwszym synem, Aleksandrem. Małżeństwo i macierzyństwo stały się ważną częścią jej życia. Nie oznaczało to jednak całkowitej rezygnacji z własnych zainteresowań.

Marta Szulawiak-Turska
AKPA

Marta przeszła także wyraźną metamorfozę. Zmieniła fryzurę, zaczęła intensywnie pracować nad sylwetką i pochwaliła się utratą 16 kg w 3 miesiące. Zajęła się profesjonalnie pole dance, a swoimi postępami dzieliła się w mediach społecznościowych.

W jej codzienności pojawiły się również joga, astrologia, karty i zainteresowanie szamanizmem. Na profilu „Wiocha u Turskich” pokazywała między innymi wspólną poranną jogę z mężem.

W 2022 r. urodziła córkę Florentynę. Poród odbył się w domu, a dziewczynka przyszła na świat o 16.30, wprost na ręce ojca. Marta szczegółowo opisała później przebieg tych wyjątkowych chwil.

Jednak w historii jej macierzyństwa był również rozdział, o którym przez długi czas nie potrafiła mówić.

Marta Turska straciła synka. Dopiero po 10 latach była gotowa go pożegnać

W sierpniu 2023 r. Marta Turska podzieliła się jednym z najbardziej osobistych doświadczeń swojego życia. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych wyznała, że jest mamą piątki dzieci, choć jedno z nich zmarło.

Jej drugie dziecko, synek, zmarło zaraz po porodzie, na początku szóstego miesiąca. Marta nie była wtedy gotowa na ceremonię pogrzebową. Zdecydowała się pozostawić ciało dziecka w szpitalu do badań, aby mogli uczyć się na nim studenci.

Przyznała, że po tej tragedii odcięła się od traumy, a ból głęboko w sobie ukryła. Na symboliczne pożegnanie zdecydowała się dopiero po 10 latach.

„Po 10 latach poczułam gotowość do pożegnania i w ogóle gotowość, żeby o tym mówić” – wyznała.

Ceremonię zorganizowała nad jeziorem. Przygotowała kwiecistą, roślinną mandalę i w ten symboliczny sposób pożegnała zmarłego synka. Opowiadała, że było to dla niej doświadczenie niezwykle trudne, pełne bólu i traumy, ale wreszcie poczuła się gotowa, by o nim mówić.

Swoje słowa skierowała także do innych rodziców, którzy doświadczyli straty dziecka, życząc im gotowości do pożegnania.

Historia Marty Szulawiak-Turskiej obejmuje wiele pozornie odległych od siebie światów: klub nocny, telewizyjne studio, politykę, rodzinny dom i salę porodową. Przez lata opowiadała o pracy, przemianach i kolejnych życiowych decyzjach. Dopiero z czasem znalazła słowa, by publicznie wrócić do doświadczenia, które nosiła w sobie przez dekadę. I właśnie to wyznanie odsłoniło najbardziej osobisty fragment jej biografii.

Źródło: WP, Plejada