Przez lata tworzyła z mężem związek, o którym opowiadała z czułością. Potem przyszedł trudny rozwód, terapia i czas, w którym musiała na nowo odnaleźć samą siebie. Dziś Agata Kulesza nie ukrywa, że dobrze jej bez partnera. Nie zamyka się na miłość, ale wie już, czego oczekuje od mężczyzny. W rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan wyznała: „Jestem sapioseksualna”. Co ciekawe, podobne słowa wypowiadała przed laty, gdy opowiadała o swoim mężu, Marcinie Figurskim.
WIDEO…
Agata Kulesza o miłości: „Jestem sapioseksualna”. Co dziś przyciąga ją w mężczyznach?
Agata Kulesza należy do tych gwiazd, które zdecydowanie wolą mówić o swojej pracy niż o życiu prywatnym. Rzadko opowiada o uczuciach, jeszcze rzadziej o mężczyznach. Tym razem zrobiła jednak wyjątek. W podcaście Gazety.pl „Z bliska” Małgorzata Rozenek-Majdan zapytała aktorkę o miłość i możliwość stworzenia nowej relacji. Kulesza odpowiedziała z charakterystycznym dla siebie dystansem i poczuciem humoru.
„Oni się boją chyba mnie” – zażartowała.
Za tym żartem kryje się jednak znacznie poważniejsza refleksja. Aktorka doskonale wie, co mogłoby dziś zwrócić jej uwagę. I wcale nie chodzi o wygląd, wiek czy imponujący status materialny.
„Jestem sapioseksualna” – wyznała.
Sapioseksualność oznacza odczuwanie pociągu przede wszystkim do intelektu drugiej osoby. To inteligencja, wiedza, błyskotliwość i sposób myślenia mogą być tym, co najbardziej fascynuje w potencjalnym partnerze.
Choć wyznanie Kuleszy może zaskakiwać, nie jest to wcale nowy wątek w jej opowieści o miłości. Przed laty, kiedy była jeszcze żoną Marcina Figurskiego, mówiła o nim niemal w ten sam sposób. Już wtedy podkreślała, jak wielkie znaczenie ma dla niej intelekt mężczyzny.
„Marcin imponuje mi wiedzą”. Tak Agata Kulesza mówiła kiedyś o mężu
Ich historia zaczęła się wiele lat temu, z dala od fleszy i czerwonych dywanów. Agata Kulesza i operator filmowy Marcin Figurski poznali się na prywatce. Niedługo później okazało się, że los zetknie ich ponownie, tym razem podczas pracy nad spektaklem telewizyjnym.
Zostali parą około 1996 roku. Do ślubu nie spieszyli się przez kolejną dekadę. Dopiero w 2006 roku zdecydowali się sformalizować związek. Doczekali się córki Marianny.
Dlaczego czekali tak długo? Aktorka nie widziała w tym niczego niezwykłego. Jak wyjaśniała w wypowiedziach przypomnianych przez „Fakt”, po prostu tego chcieli. Byli razem z wyboru, a nie z poczucia obowiązku. Już wtedy ważne było dla niej, by miłość nie oznaczała utraty własnej niezależności.
Przez lata Kulesza z dużym uznaniem opowiadała o mężu. Szczególnie interesująco brzmią dziś słowa, które padły w rozmowie dla „Rewii”.
„Marcin imponuje mi wiedzą, jest bardzo fajnym gościem” – mówiła wówczas aktorka.
Ceniła jego inteligencję, charakter, ale również umiejętność zachowywania dystansu. Figurski potrafił sprowadzić ją na ziemię, gdy zbyt mocno czymś się ekscytowała. Nie traktował jej jak wielkiej gwiazdy, nawet wtedy, gdy jej kariera nabierała rozpędu.
W rozmowie dla „PANI” Kulesza przywołała też drobny gest, który wiele mówił o ich ówczesnej codzienności. Kiedy musiała wstawać do pracy o piątej rano, mąż wstawał razem z nią. Robił jej kawę, choć sam nie musiał jeszcze rozpoczynać dnia.
Nie były to wielkie romantyczne deklaracje ani spektakularne niespodzianki. Raczej zwykła, codzienna troska. Właśnie takie gesty aktorka potrafiła docenić.
Z perspektywy lat jej dawne słowa nabierają dodatkowego znaczenia. Kulesza nadal mówi o fascynacji inteligencją, jednak wyobrażenie o tym, jak miałby wyglądać związek, jest dziś zupełnie inne.
ZOBACZ TEŻ: Agata Kulesza zabrała głos w sprawie Heleny Englert. Zna ją od zupełnie innej strony
Agata Kulesza i Marcin Figurski. Po latach wspólnego życia przyszedł bolesny rozwód
Przez ponad dwie dekady byli częścią swojego życia. Wychowywali córkę, pracowali, dzielili codzienność. Ich małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu.
W 2020 roku, po 14 latach od ślubu, Agata Kulesza i Marcin Figurski rozwiedli się. Rozstaniu towarzyszyły trudne emocje i postępowania sądowe. Aktorka przez długi czas nie chciała publicznie odnosić się do doniesień dotyczących jej prywatnego życia.
Dopiero później zaczęła opowiadać o tym, czego nauczył ją ten okres. W wywiadzie dla „Wysokich Obcasów Extra” przyznała:
„Podczas rozwodu nauczyłam się konsekwencji, wielkiej cierpliwości i zrozumienia, że na niektóre rzeczy nie mam wpływu”.
Nie chciała prowadzić medialnej walki ani odpowiadać na każde pojawiające się doniesienie. Zdecydowała, że sprawy związane z rozstaniem powinny zostać rozstrzygnięte w sądzie.
„Wybrałam drogę sądową, bo uważam, że pewne rzeczy należy załatwiać tam, gdzie działa prawo i jestem z tego bardzo zadowolona” – tłumaczyła.
Zakończenie wieloletniego małżeństwa było doświadczeniem, które wiele w niej zmieniło. Wspominając ten czas, wypowiedziała szczególnie poruszające zdanie:
„Może umarła we mnie jakaś naiwność”.
Nie mówiła jednak o sobie jak o osobie przegranej. Przeciwnie. Podkreślała, że mimo wszystkiego, przez co przeszła, uważa się za wygraną.
„Najpierw się leży na podłodze”. Agata Kulesza szczerze o terapii i trudnych doświadczeniach
Za odzyskaniem spokoju stał jednak proces, który – jak wynika z jej późniejszych wypowiedzi – wymagał czasu i pomocy innych ludzi.
W rozmowie dla „Twojego Stylu” aktorka opowiedziała o momencie, w którym zdecydowała się skorzystać z profesjonalnego wsparcia.
„Wtedy musiałam skorzystać z fachowej pomocy. Zgłosiłam się na terapię. Moja była dosyć krótka i to nie ja zadecydowałam o końcu, tylko terapeutka” – wspominała.
Kulesza nie próbowała przedstawiać wychodzenia z trudnych doświadczeń jako prostej historii o tym, że wystarczy wziąć się w garść. Przeciwnie. Użyła obrazu, który trudno zapomnieć.
„Najpierw się leży na podłodze w skulonej pozycji ofiary, ale powolutku da się z tego dywanu wstać” – mówiła.
Do bardzo osobistych wspomnień wróciła także podczas rozmowy z Żurnalistą. Opowiedziała wówczas o doświadczeniu przemocy psychicznej i o tym, jak wielkie znaczenie miało dla niej wsparcie przyjaciół. Przyznała, że był moment, kiedy nie chciała nawet opuszczać domu.
„Ja w ogóle nie chciałam z tego domu wyjść i dobrze, że miałam przyjaciół, którzy powiedzieli: 'Bierzesz walizki i wychodzimy stąd'” – wspominała.
Nie ukrywała również, jak trudne emocje towarzyszyły jej nawet wtedy, gdy znalazła się już w innym mieszkaniu.
„To jest wielki wstyd” – przyznawała.
W jej opowieściach o tamtym czasie nieustannie powracają bliscy ludzie. Przyjaciele, rodzina, osoby, na które mogła liczyć w najtrudniejszych chwilach. W rozmowie dla „Twojego Stylu” szczególnie ciepło wspominała Katarzynę Nosowską, którą nazwała swoją życiową doradczynią.
Z czasem Kulesza zaczęła coraz więcej mówić nie tylko o bólu, ale przede wszystkim o tym, co udało jej się odzyskać. O spokoju, samodzielności i umiejętności cieszenia się życiem takim, jakie jest.
Czy Agata Kulesza jest gotowa na nową miłość? Dziś nie chce związku za wszelką cenę
Kiedy w 2022 roku dziennikarka „Co za tydzień” zapytała Agatę Kuleszę, czy jest gotowa na nową miłość, aktorka odpowiedziała zaledwie trzema słowami:
„To się okaże”.
Nie składała deklaracji, nie opowiadała o planach na nowe życie u boku mężczyzny. Pozostawiała przyszłość otwartą.
Dziś, kilka lat później, potrafi już znacznie dokładniej opisać, jak wyobraża sobie ewentualną relację. I nie jest to tradycyjny model wspólnego życia, z którym przez lata była związana.
„Ja też sobie trochę inaczej wyobrażam związek dojrzałych ludzi, który by się budował w takim wieku. Trochę sobie to wyobrażam jako naprawdę wielką przyjemność i wielką swobodę, czyli niecodzienność” – powiedziała w podcaście „Z bliska”.
Nie marzy o kolejnym związku opartym na wspólnych rachunkach, domowych obowiązkach, wynoszeniu śmieci i codziennym ustalaniu, kto czym powinien się zająć. Woli myśleć o bliskości jako o czymś, co wnosi do życia radość.
Wspólne wyjście do kina, rozmowa, śmiech, poczucie wsparcia, obecność kogoś, z kim po prostu dobrze spędza się czas. Właśnie tak wyobraża sobie dziś miłość dojrzałych ludzi.
Jednocześnie nie ukrywa, że wpuszczenie drugiej osoby do swojego świata nie jest proste. Przez ostatnie lata zbudowała życie, w którym dobrze czuje się sama. I wcale nie zamierza z tego rezygnować tylko dlatego, że otoczenie uważa, iż powinna mieć partnera.
Jak opowiadała Małgorzacie Rozenek-Majdan, gdy mówi znajomym, że jest szczęśliwa jako singielka, niektórzy próbują ją przekonywać, że wynika to jedynie z faktu, iż nie ma obecnie mężczyzny u swojego boku.
Kulesza patrzy na to inaczej.
„Więc jak się zdarzy, to fajnie, ale jak się nie zdarzy, też jest fajnie naprawdę” – podkreśliła.
W jej słowach nie ma deklaracji, że nigdy więcej się nie zakocha. Jest natomiast przekonanie, że miłość, choć może być piękną częścią życia, nie musi stanowić jego centrum.
Najlepiej oddaje to jedno z jej ostatnich wyznań.
„Jest mi dobrze. Mam swoje książki, mam swoje miejsce, mam swoje roślinki, mam swoich przyjaciół”.
Kiedyś opowiadała z czułością o mężu, który wstawał o świcie, żeby zrobić jej kawę. Dziś z podobną czułością mówi o własnym świecie, zbudowanym na innych niż dawniej zasadach. Nadal fascynuje ją inteligencja, nadal ceni bliskość i obecność drugiego człowieka. Zmieniło się jednak coś zasadniczego: nie czeka na miłość, by poczuć, że jej życie jest pełne. A jeśli ktoś się w nim pojawi, będzie musiał stać się jego przyjemną częścią, a nie koniecznym dopełnieniem.
Agata Kulesza, Karolina Gruszka, VIVA! 19/2026.
Źródła: Plotek.pl, WP Gwiazdy, „Fakt”, przeAmbitni, Viva.pl, „„Co za tydzień”