Agata Kulesza nie należy do aktorek, które bezkrytycznie zachwycają się własnymi występami. Tym razem zrobiła jednak wyjątek. W nowej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa wciela się w panią Meliton – kobietę niezależną, zaradną i doskonale odnajdującą się w świecie pełnym społecznych konwenansów. W rozmowie opowiedziała o swojej bohaterce, powrocie do powieści po latach i doświadczeniach ze swataniem, które w jej przypadku zakończyły się katastrofą. Nie zabrakło również mocnych słów o tym, jak traktowani są dziś artyści.

Agata Kulesza wróciła do „Lalki”. Jeden wątek zaskoczył ją po latach

Są książki, które czytane w szkole wydają się niekończącą opowieścią, a dopiero po latach odsłaniają swoje największe zalety. Agata Kulesza przekonała się o tym, wracając do „Lalki” przed pracą nad ekranizacją.

Aktorka od zawsze lubiła powieść Bolesława Prusa, choć ma z nią również mniej przyjemne rodzinne skojarzenia. Jak wspomniała, polonistka jej córki miała wyjątkowo wymagające podejście do omawiania lektury. Kulesza odniosła wręcz wrażenie, że nauczycielka chciała „dobić” uczennicę obszerną książką.

Zobacz także:

Znacznie cieplejsza historia wiąże się z jej mamą. Podczas wizyty u aktorki zauważyła ona stare, ilustrowane wydanie „Lalki” z 1972 roku, kupione przez córkę na wyprzedaży. Wszystkie tomy zostały w nim zebrane w jednej książce. Mama Kuleszy zaczęła czytać i tak bardzo dała się wciągnąć, że po powrocie do domu postanowiła ponownie przeczytać całą powieść. I to nie po raz pierwszy.

Agata Kulesza, Karolina Gruszka, VIVA! 19/2026.
Fot. Bartek Wieczorek/ Visual Crafters

Podobne emocje towarzyszyły samej aktorce. Co ciekawe, szczególnie doceniła fragmenty, za którymi kiedyś nie przepadała.

„Kiedy wróciłam przed filmem do tej powieści, to na nowo byłam zachwycona, że to jest tak wciągające. Bo pamiętam, że wcześniej bardzo nie lubiłam tego pamiętnika Rzeckiego. A teraz z wielką przyjemnością to przeczytałam, więc bardzo to cenię. I to jest wspaniałe, że mogłam się na nowo zatopić w tej powieści”.

Agata Kulesza jako pani Meliton. Jej bohaterka dostała w filmie więcej przestrzeni

W nowej „Lalce” aktorka wciela się w panią Meliton, która w literackim oryginale nie zajmuje szczególnie dużo miejsca. Wspomina o niej między innymi Ignacy Rzecki, niezbyt zresztą przychylnie. Filmowcy postanowili jednak nieco rozbudować tę postać.

Powód jest bardzo praktyczny. Opowiedzenie wielowątkowej historii Prusa w około dwie godziny wymaga skrótów, a pani Meliton pomaga sprawnie prowadzić akcję. Czasami wystarczy jedna jej kwestia, by widz otrzymał informację, która w powieści zajmuje znacznie więcej miejsca.

Kulesza przyznała, że na ogół nie lubi oglądać siebie na ekranie. Własne występy analizuje przede wszystkim od strony technicznej. Tym razem było inaczej.

„Pani Meliton zyskała trochę takie większe życie w filmie niż w książce. (...) Jest bardzo trudno zrobić film, ekranizację «Lalki», w dwie godziny, ale takie próby zostały podjęte, więc czasami trzeba było przyspieszyć akcję. (...) Ja, kiedy oglądałam to, bo nie za bardzo lubię siebie oglądać, z reguły oglądam technicznie, to akurat przy pani Meliton się bardzo uśmiechałam i lubię tę panią Meliton. Nieduża rola, ale ma swoje miejsce w tym pejzażu, który tam jest stworzony”.

Pani Meliton jest swatką. A Agata Kulesza? „Zrobiłam to dwa razy. To była katastrofa”

Jednym z zajęć pani Meliton jest swatanie. Bohaterka doskonale zna towarzyskie reguły i potrafi wykorzystywać je w praktyce. Czy odtwórczyni tej roli ma podobne doświadczenia?

Okazuje się, że Agata Kulesza dwukrotnie próbowała swoich sił w łączeniu ludzi w pary. Wspomnienia nie są jednak najlepsze.

„Ja jako Agata Kulesza nie powinnam się tym parać. Zrobiłam to dwa razy. To była katastrofa, więc nie odważyłabym się nigdy” – przyznała z rozbawieniem.

Marcin Dorociński, Agata Kulesza.
Fot. materiały prasowe

Swoją filmową bohaterkę aktorka ocenia znacznie łaskawiej. Dostrzega w niej kobietę, która wyprzedza swoją epokę. Pani Meliton pragnie wolności i finansowej niezależności, choć zarabia na życie, pomagając innym odnaleźć się w świecie, którego zasad sama nie popiera.

„Jest bardzo niezależną kobietą i chce być kobietą wyzwoloną w jakiś sposób, samowystarczalną. Jednocześnie pracuje jako osoba, która wikła te kobiety w takie układy, które w tamtym świecie obowiązywały, a ona jako pani Meliton jest tak naprawdę przeciwna. Ale jednak dla pieniędzy, dla swojej niezależności potrafi świetnie w tym systemie, który obowiązywał, uczestniczyć”.

To właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że pani Meliton jest dla aktorki tak ciekawą postacią. Nie buntuje się otwarcie przeciwko obowiązującym konwenansom, lecz potrafi wykorzystać je na własnych warunkach.

Agata Kulesza zabrała głos w sprawie artystów. „Musimy się wyedukować, o kogo chodzi”

Rozmowa o ekranizacji „Lalki” zeszła również na temat podziałów społecznych, tak wyraźnie obecnych w powieści Prusa. Współcześnie przybierają one inne formy, ale niezrozumienie pomiędzy poszczególnymi środowiskami nadal pozostaje problemem.

Kulesza odniosła się do gorącej dyskusji o artystach i pojawiających się w niej opiniach, że społeczeństwo mogłoby doskonale funkcjonować bez ludzi sztuki. Zwróciła uwagę, że w takich ocenach często pomija się osoby, które nie pojawiają się na okładkach magazynów, ale wykonują niezwykle ważną pracę.

„Nie myślmy o artystach, o których czytamy na pierwszych stronach gazet. Ale ktoś nasze dzieci uczy muzyki, ktoś nasze dzieci uczy rysować, ktoś nasze dzieci uczy tańczyć, uczy gry na instrumencie, rzeźbić, malować, szyć, wyszywać. I zapewniam, i jestem przekonana, że w tych domach kultury, również w całym naszym kraju, taką pracę, bardzo ciężką, bardzo trudną i mało opłacalną, wykonują artyści, wykształceni artyści. (...) Kultura i sztuka naprawdę określają naszą tożsamość. Zarówno naszą ludzką, ale również narodową”.

Aktorka podkreśliła, że dyskusja o znaczeniu artystów powinna uwzględniać również nauczycieli muzyki, tańca czy plastyki, którzy każdego dnia pracują z dziećmi i młodzieżą. Jej zdaniem bez tej świadomości trudno o rzeczową rozmowę.

„Chyba musimy zacząć rozmawiać, bo wydaje mi się, że mijamy się tu i chyba się nie rozumiemy i nie wiemy, o czym mówimy” – zaznaczyła.

Agata Kulesza zaprasza na „Lalkę”. Nie kryje zachwytu nad filmem

Choć pani Meliton nie jest główną bohaterką nowej ekranizacji, Agata Kulesza nie ukrywa przywiązania do swojej postaci. Co więcej, pozytywnie ocenia również cały film.

„Naprawdę jestem bardzo krytyczną osobą, ale swoją rolę w «Lalce» uwielbiam i chcę, żebyście też ją zobaczyli” – powiedziała, zapraszając widzów do kin.

Aktorka określiła produkcję jako „bardzo, bardzo piękny film”. A skoro nawet ona, zazwyczaj tak surowa wobec własnych występów, z taką sympatią mówi o pani Meliton, trudno nie być ciekawym, jak ta bohaterka wypadła na ekranie.