Jeszcze rok temu trudno byłoby przewidzieć, że ich wspólna serialowa historia znajdzie tak interesujący ciąg dalszy. Julia Wieniawa sama zna emocje towarzyszące udziałowi w „Tańcu z Gwiazdami” — w 2020 roku była uczestniczką programu i dotarła do finału. Jesienią 2026 roku wróciła do show już w zupełnie innej roli. Po raz pierwszy zasiadła w jury, obok Iwony Pavlović, Rafała Maseraka i Tomasza Wygody. Helena Englert znalazła się natomiast wśród uczestników 19. edycji i tańczy w parze z Romanem Osadchiyem.

WIDEO…

player placeholder

Najpierw była „Rodzinka.pl”. Helena Englert i Julia Wieniawa spotkały się u Boskich

„Rodzinka.pl” zajmuje szczególne miejsce w karierze Julii Wieniawy. To właśnie rola Pauli sprawiła, że szeroka publiczność zaczęła ją kojarzyć jeszcze na długo przed jej późniejszymi sukcesami muzycznymi, filmowymi i telewizyjnymi. Paula przez lata była związana z Kubą Boskim, granym przez Adama Zdrójkowskiego, a nawet gdy ich uczucie przeszło do historii, bohaterka nie zniknęła całkowicie ze świata Boskich. W nowych odcinkach ponownie pojawia się w otoczeniu jako dobra znajoma rodziny.

Gdy po kilkuletniej przerwie serial powrócił na antenę, w życiu Kuby pojawiła się jednak już inna kobieta. Sonia, w którą wciela się Helena Englert, jest jego nową partnerką. Bohaterowie zamieszkali pod jednym dachem z Tomkiem i Magdą.

Zobacz także:

Zawodowe drogi Julii i Heleny ponownie spotkały się w „Tańcu z Gwiazdami”, tyle że tym razem role rozłożyły się zupełnie inaczej. Englert wychodzi na parkiet i poddaje się ocenie, a Wieniawa należy do osób przyznających jej punkty. Po pierwszym odcinku jurorka nie ukrywała zresztą uznania dla występu koleżanki. Mówiła RMF FM, że spodziewała się, iż będzie wobec niej bardziej surowa, ale jej zdaniem Helena dała na parkiecie prawdziwy popis.

Julia Wieniawa, Helena Englert. 6.09.2026.
Fot. ADAM JANKOWSKI/REPORTER

„Bardzo ją lubię”. Julia Wieniawa stanęła po stronie Heleny Englert

To właśnie przy okazji „Tańca z Gwiazdami” relacja obu aktorek zaczęła być szerzej komentowana. Wieniawa została zapytana w rozmowie z RMF FM o uczestników obecnej edycji, których znała już wcześniej. Wtedy wróciła do ich wspólnej pracy na planie „Rodzinki.pl” i jasno dała do zrozumienia, że Helena wzbudza jej sympatię.

„Z Heleną pracuję również w serialu «Rodzinka.pl» i tam mogłam ją troszeczkę lepiej poznać. Bardzo ją lubię. Uważam też, że jest mocno krzywdzona w mediach i internecie za to, z jakiej rodziny pochodzi” — mówiła.

To ostatnie zdanie otworzyło znacznie poważniejszy temat. Helena Englert jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny. Oboje są cenionymi aktorami, a nazwisko jej ojca od dekad należy do najbardziej rozpoznawalnych w polskim teatrze i filmie. Sama Helena wielokrotnie spotykała się przez to z komentarzami sugerującymi, że kolejne zawodowe możliwości zawdzięcza przede wszystkim rodzinie.

Aktorka zwróciła uwagę, że człowiek nie wybiera domu, w którym przychodzi na świat, a posiadanie znanych rodziców samo w sobie nie powinno odbierać komuś prawa do budowania własnej kariery.

„Przecież po pierwsze to w ogóle nie jest jej wina, a po drugie każdy gra tymi kartami, które dostał od losu. Dlaczego ona ma się wstydzić tego, że jej rodzice są aktorami czy jej tata jest dyrektorem teatru? Gdyby mój tata był stolarzem, miałabym meble od taty w chacie i nie musiałabym wydawać na innego stolarza. Wiecie, o co chodzi? To jest logiczne”.

Wieniawa zwróciła przy tym uwagę na coś jeszcze: jej zdaniem samo pochodzenie z aktorskiej rodziny nie mówi niczego o podejściu Heleny do pracy.

„Ona mogłaby urodzić się w takiej rodzinie i spocząć na laurach, nic nie robić i czuć, że wszystko jest podane na tacy. A tak nie jest. Jest bardzo pracowita, konsekwentna. Mamy podobną cechę, dlatego tak z nią empatyzuję. Jest bardzo uparta jak osioł i wręcz jak jej się mówi: «Nie rób tego», to ona to zrobi. Więc kochani, to nie tędy droga z nią. Zresztą ze mną też. My chyba działamy na przekór temu, co ludzie próbują nam narzucić” — podsumowała.

Helenka Englert, Beata Ścibakówna, Jan Englert, Helena Englert
Piętka Mieszko/AKPA

Helena Englert zdobyła się na osobiste wyznanie. Jej słowa poruszyły Julię Wieniawę

Temat rodzinnego nazwiska powrócił z wyjątkową siłą podczas czwartego odcinka „Tańca z Gwiazdami”, wyemitowanego 27 września 2026 roku. Motywem wieczoru był „Wehikuł Czasu”, a uczestnicy wracali do momentów, które szczególnie zapisały się w ich życiu. Helena Englert zdecydowała się opowiedzieć o bardzo osobistym doświadczeniu — fali negatywnych komentarzy związanych m.in. z jej pochodzeniem i karierą.

Aktorka wróciła między innymi do oskarżeń o nepotyzm, z którymi spotkała się po otrzymaniu roli w „Hamlecie” reżyserowanym przez Jana Englerta. Później podobne komentarze pojawiły się przy okazji jej występu na Open’er Festival w 2026 roku. Englert mówiła w programie również o tym, że konsekwencje hejtu przestały dotyczyć wyłącznie jej samej i zaczęły odbijać się na jej najbliższych oraz życiu prywatnym.

To nie był łatwy moment. Zwłaszcza że wizerunek Heleny przez długi czas budowany był wokół jej bezpośredniości, ironii i pewnego rodzaju przekory. Tym razem zdecydowała się pokazać zupełnie inną stronę. Na jej słowa zareagowała później Julia Wieniawa.

W rozmowie z Party.pl jurorka przyznała, że nie spodziewała się tak osobistego wyznania. Sama, jak mówiła, ma tendencję do przeżywania trudniejszych emocji poza kamerami. Dlatego otwartość koleżanki zrobiła na niej szczególne wrażenie.

„Byłam zaskoczona, że ona powiedziała wprost o tym hejcie i o tym, że ją to boli. Trochę nawet pozazdrościłam jej tej odwagi, bo zawsze wychodzę z założenia: «Dobra, nie ma co się nad sobą użalać, milczenie jest złotem. Trudno»” — powiedziała wówczas.

Wieniawa opowiedziała przy tej okazji także o własnym doświadczeniu korzystania z pomocy terapeutycznej. Podkreśliła, że nie uważa tego za temat, który należałoby ukrywać lub którego ktokolwiek powinien się wstydzić.

„Byłam u trzech różnych terapeutów. Jedna terapia trwała u mnie prawie dwa lata. Uważam, że jest to bardzo potrzebne i nie ma w tym absolutnie nic, czego się wstydzić” — dodała.

Najbardziej wymowne były jednak słowa, którymi opisała swoją reakcję na szczerość Heleny: „Byłam taka z niej dumna i wręcz mnie zainspirowała do mówienia głośno też o tym, co czuję. Bo mi też nie jest lekko”.

W słowach Wieniawy słychać świadomość, jak wiele kosztuje publiczne funkcjonowanie, kiedy każda decyzja może zostać skomentowana przez tysiące obcych osób. I jest też coś prostszego — koleżanka, która zna drugą osobę z pracy, dostrzega jej wysiłek i w ważnym momencie mówi to głośno.

Helena Englert, Viva! 2/2023
fot. Marlena Bielinska/Move Picture
Julia Wieniawa, VIVA!, 11/2024
fot. Dorota Szulc