Dziś Helena Englert przyciąga uwagę widzów „Tańca z gwiazdami”, ale jej historia z tańcem zaczęła się na długo przed blaskiem telewizyjnych reflektorów. Za jej sceniczną swobodą kryje się dzieciństwo, które trudno nazwać beztroskim. Podczas gdy jej rówieśnicy mogli cieszyć się wolnym czasem, ona dzieliła dni między balet, fortepian, naukę języków obcych i sport. Do domu wracała o godzinie 21, a na odpoczynek pozostawały jej jedynie niedziele. „Do końca gimnazjum wolne miałam tylko niedziele” – wyznała przed trzema laty w rozmowie z „Wysokimi Obcasami Extra”. Co ciekawe, aktorka wcale nie wspomina tego okresu z rozgoryczeniem. Przeciwnie, w jej słowach pobrzmiewa wdzięczność za możliwości, jakie otrzymała. Jak naprawdę wyglądało dzieciństwo Heleny Englert i z czego musiała zrezygnować, gdy w jej życiu pojawiło się aktorstwo?

WIDEO…

player placeholder

Helena Englert na parkiecie. Wszystko zaczęło się od marzenia o balecie

Dziś tańczy w „Tańcu z gwiazdami” u boku Romana Osadchiya. Ale parkiet towarzyszył Helenie Englert na długo przed udziałem w programie. Jako dziewczynka wcale nie planowała kariery aktorskiej. Jej dziecięce marzenia prowadziły ją w zupełnie innym kierunku.

„[Chciałam być - przyp.red.] Najpierw primabaleriną, potem łyżwiarką, choć nie jeździłam na łyżwach, a jeszcze potem projektantką mody” – wspominała w rozmowie z Mają Staniszewską dla „Wysokich Obcasów Extra”.

Zobacz także:

Balet nie pozostał jedynie marzeniem. „Przez dziesięć lat chodziłam dwa, trzy razy w tygodniu na zajęcia w budynku szkoły baletowej przy Moliera, choć nie do samej szkoły” – podkreślała. A to był dopiero jeden z punktów jej napiętego kalendarza.

„Wolne miałam tylko niedziele”. Dzieciństwo od rana do wieczora

Godzina 21. O tej porze Helena Englert wracała do domu po zajęciach w szkole muzycznej. Nie opowiadała o jednym wyjątkowo pracowitym dniu, lecz o codzienności, która przez lata miała wymagający rytm.

„Rano wychodziłam do szkoły i wracałam o godzinie 21, po zajęciach w szkole muzycznej. Do końca gimnazjum wolne miałam tylko niedziele” – mówiła na łamach „Wysokich Obcasów Extra”.

Nawet soboty miały swoje stałe punkty. A jednak aktorka nie opowiadała o tym okresie z żalem. Wręcz przeciwnie. „Ale lubiłam to. To przywilej móc się rozwijać tak wcześnie w tak wielu kierunkach” – zaznaczała w tej samej rozmowie.

CZYTAJ TEŻ: Agata Kulesza zabrała głos w sprawie Heleny Englert. Zna ją od zupełnie innej strony

Beata Ścibakówna i Helena Englert, Viva! maj 2013.
Fot. Agata Pospieszyńska/AF PHOTO

Fortepian, języki, tenis i konie. Kalendarz pełen zajęć

Za słowami o długich dniach kryje się imponująca lista aktywności. Englert ukończyła szkołę muzyczną pierwszego stopnia w klasie fortepianu. Były także konie i tenis. Do tego francuski, włoski, hiszpański, a w soboty korepetycje z matematyki.

Przy takim natłoku obowiązków można byłoby spodziewać się opowieści o dziecięcym buncie. Tymczasem kiedy dziennikarka zapytała, czy Helena sprzeciwiała się takiemu harmonogramowi, usłyszała odpowiedź, która wiele mówi o podejściu aktorki do tamtych lat.

„Nie. Naprawdę, byłam dzieckiem niemal idealnym. Nie miałam nawet bałaganu w pokoju” – przyznała. Opowiedziała też, że do dziś przygotowuje ubrania na kolejny dzień i zostawia je na biurku, złożone w kostkę.

Czas na zabawę, którą sama określała jako „mądrzejszą”, przyszedł dopiero na studiach. Nie wiązała go jednak z buntem.

W końcu zabrakło godzin w dobie. Helena Englert musiała wybierać

W pewnym momencie nawet tak skrupulatnie wypełniony harmonogram przestał wystarczać. Gdy zaczęła pracować, musiała pożegnać część zajęć. Coraz trudniej było pogodzić je ze szkołą i nowymi obowiązkami.

„Musiałam dać sobie spokój z wieloma zajęciami, bo zabrakło mi godzin w dobie – zbyt często byłam nieobecna w szkole” – wyjaśniała w rozmowie.

Przed kamerą pojawiła się bardzo wcześnie. W „Superprodukcji” Juliusza Machulskiego wystąpiła z rodzicami, gdy nie miała nawet dwóch lat. Późniejsza praca przy „Układzie zamkniętym” Ryszarda Bugajskiego okazała się dla niej przytłaczająca. Na planie było bardzo dużo ludzi, także antyterroryści z bronią, a ona była przecież cichym, wstydliwym dzieckiem.

„Miałam 12 lat, wzięli mnie, to poszłam” – opowiadała. Wróciła wtedy do domu z przekonaniem, że aktorstwo chyba nie jest dla niej. Dopiero z czasem odkryła, że właśnie ta praca interesuje ją najbardziej. Później przyszły role w „Barwach szczęścia” i „Znakach”.

Helena Englert o sukcesie. „Tylko ludzie, którzy wiele z siebie dają, osiągają sukces”

Potem przyszły studia. Najpierw Tisch School of the Arts w Nowym Jorku, skąd podczas pandemii musiała opuścić akademik i kończyć pierwszy rok online. Następnie wybrała Akademię Teatralną w Warszawie.

O zaangażowaniu w pracę mówiła bez niedomówień: „Wierzę, że tylko ludzie, którzy wiele z siebie dają, osiągają sukces. Może nie powinno tak być, może to nie jest zawsze zgodne z przepisami BHP, lecz tak trzeba”.

Zastrzegała przy tym, że nie usprawiedliwia nadużyć na uczelniach artystycznych, i przyznawała, że jej rodzinne zaplecze jest przywilejem.

Dziś Helena Englert ponownie sprawdza się na tanecznym parkiecie, ale jej wspomnienia z dzieciństwa wymykają się prostej opowieści o sukcesie okupionym wyrzeczeniami. Choć przez lata jej kalendarz był wypełniony niemal po brzegi, aktorka nie wraca do tego czasu z żalem. „Lubiłam to” – przyznawała w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów Extra”. Nie próbuje przy tym ukrywać, że dorastanie w uprzywilejowanej rodzinie otworzyło przed nią wiele możliwości. Być może właśnie dlatego, zamiast rozpamiętywać niedziele jako jedyne wolne dni, woli mówić o wszystkim, czego mogła się wówczas nauczyć.

CZYTAJ TEŻ: Nie tylko Helena. Jan Englert doczekał się trójki dzieci z pierwszego małżeństwa. Syn zdradził, dlaczego wybrali inną drogę

Helena Englert
Magda Wunsche & Aga Samsel

Źródło: Maja Staniszewska, „Helena Englert: Tylko ludzie, którzy wiele z siebie dają, osiągają sukces. Może to niezgodne z BHP, ale tak trzeba”, „Wysokie Obcasy”, 18.10.2026; pierwotnie „Wysokie Obcasy Extra” nr 10(136)/2023.

Wszystkie cytaty Heleny Englert pochodzą z powyższego wywiadu.