Była jedną z największych gwiazd przedwojennego kina, a jej urodą i talentem zachwycali się widzowie oraz krytycy. Prywatnie Elżbieta Barszczewska nie miała jednak łatwego życia. Urodzona w atmosferze skandalu, sama zakochała się później w żonatym mężczyźnie. Gdy jego była żona odebrała sobie życie, aktorka nie potrafiła uwolnić się od poczucia winy.

WIDEO…

player placeholder

Elżbieta Barszczewska przyszła na świat w atmosferze skandalu

Kiedy w 1913 roku przyszła na świat, jej rodzice nie byli małżeństwem. Matka Elżbiety związała się z żonatym mężczyzną, którego żona nie zgadzała się na rozwód. Choć ojciec chciał uczestniczyć w wychowaniu córki, dziewczynka od początku nosiła piętno nieślubnego pochodzenia. Dziadkowie ze strony matki zerwali kontakty z córką i wnuczką.

Dopiero wybuch I wojny światowej przyniósł pojednanie. Rodzina przyjęła obie pod swój dach, a dziadkowie z czasem pokochali Elżbietę. Kiedy jej ojciec ostatecznie uzyskał rozwód i zaproponował małżeństwo dawnej ukochanej, ta odmówiła. Ceniła swoją niezależność. Młoda Elżbieta początkowo rozważała studia politologiczne, jednak zwyciężyło aktorstwo. Bliscy poparli jej wybór, tym bardziej że w rodzinie była już aktorka, Wanda Barszczewska.

Zobacz także:

Podbiła przedwojenne kino. W jej życiu pojawił się żonaty aktor

W 1934 roku ukończyła Warszawski Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej i zadebiutowała w Teatrze Polskim w „Śnie nocy letniej” Williama Szekspira w reżyserii Leona Schillera.

Wkrótce zachwycała również na ekranie. Zagrała Stefcię Rudecką w „Trędowatej” (1936), Beatę Wilczur i jej córkę Marię w „Znachorze” (1937) oraz Bronkę Mossakowską w „Dziewczętach z Nowolipek” (1937). W teatrze występowała między innymi w przedstawieniach Aleksandra Zelwerowicza. Kreowała Anielę w „Wielkim człowieku do małych interesów” (1935), Salomeę w „Horsztyńskim” (1937) i tytułową bohaterkę „Małej Dorrit” (1938).

Krytyk Stanisław Marczak-Oborski pisał o niej: „Czysty, przejmujący liryzm, a także miękki, a zarazem wyrazisty głos, szlachetna uroda, oczy umiejące ukazać wszelkie odcienie uczuć — wszystko to razem tworzyło zjawiskową postać”. Jej ostatnim przedwojennym filmem było „Nad Niemnem” Wandy Jakubowskiej i Karola Szołowskiego. Taśma spłonęła podczas oblężenia Warszawy.

Równolegle z sukcesami zawodowymi rozwijało się uczucie, które wzbudzało plotki. Jeszcze podczas studiów Barszczewska poznała Mariana Wyrzykowskiego. Aktor miał żonę, Czesławę Szurszewską, i córkę. Elżbieta miała wątpliwości związane z jego sytuacją materialną, jednak ostatecznie połączył ich romans.

CZYTAJ TEŻ: Krystyna Janda ujawniła, co naprawdę wstrząsnęło nią po odejściu Magdy Umer. Nagle padły słowa o własnym przemijaniu

Elżbieta Barszczewska
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wojna rozdzieliła zakochanych. Po latach wzięli ślub

Podczas okupacji Barszczewska odmówiła występów dla Niemców. Utrzymywała się z pracy kelnerki w warszawskich lokalach „Cafe Bodo” i „U aktorek”. Brała też udział w tajnych koncertach poezji polskiej, a w 1942 roku wystąpiła w konspiracyjnym przedstawieniu „Irydiona” Zygmunta Krasińskiego przygotowanym przez Wyrzykowskiego.

Jej ukochany również pracował „U aktorek” i działał w konspiracji. W 1944 roku uczestniczył w powstaniu warszawskim. Barszczewska także pozostała w walczącej stolicy. Po upadku powstania oboje trafili do obozu, z którego zdołali uciec. Ona przedostała się do Łodzi, on do Warszawy. Zobaczyli się ponownie dopiero po wojnie.

Wyrzykowski rozwiódł się z pierwszą żoną, a w 1946 roku poślubił Barszczewską. Ceremonia była skromna. Jeszcze w tym samym roku urodził się ich syn Juliusz, który później również wybrał aktorstwo.

Tragiczna śmierć byłej żony Wyrzykowskiego. Barszczewska nie mogła sobie wybaczyć

Powojenne lata nie przyniosły aktorce spokoju. W latach 50. zaczęto mówić o jej romansie z Władysławem Hańczą, kolegą z Teatru Polskiego i mężem Barbary Ludwiżanki. Choć Barszczewska kochała Wyrzykowskiego, miała ulec fascynacji innym mężczyzną. Według krążących opowieści szybko zakończyła tę relację, dręczona wyrzutami sumienia.

Znacznie boleśniejsza okazała się wiadomość o samobójczej śmierci Czesławy Szurszewskiej, byłej żony Wyrzykowskiego. Barszczewska miała do końca życia zastanawiać się, czy rozpad tamtego małżeństwa i jej związek z aktorem nie przyczyniły się do tragedii.

Rywalizacja z Niną Andrycz i ostatnia rola Elżbiety Barszczewskiej

Po wojnie Barszczewska pozostała wierna przede wszystkim teatrowi. Jej subtelna uroda nie odpowiadała ówczesnym filmowym opowieściom o ludziach pracy. Na ekran wróciła tylko raz, w telewizyjnym „Rytmie serca” Zbigniewa Kamińskiego z 1977 roku.

W Teatrze Polskim musiała natomiast mierzyć się z rywalizacją Niny Andrycz, żony premiera Józefa Cyrankiewicza. Gdy dyrektor August Kowalczyk powierzył Barszczewskiej rolę Marii Stuart, spotkało się to z reakcją władz partyjnych. Ostatecznie zmienił decyzję. Mimo tych doświadczeń scena pozostawała dla niej najważniejsza. W latach 80. mówiła: „Czy mam grywać w filmie stale i za wszelką cenę? Teatr całkowicie mi wystarczy. Wypełnia niemal całe moje życie”.

W 1981 roku pożegnała się z publicznością rolą Sary Bernhardt w „Wspomnieniu” Johna Murella w reżyserii Jana Bratkowskiego. Elżbieta Barszczewska zmarła 14 października 1987 roku w Warszawie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Gwiazda Hollywood ma polski paszport. Mało kto wie, co łączy ją ze Szczecinem. Aż trudno uwierzyć

Elżbieta Barszczewska
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Elżbieta Barszczewska
Narodowe Archiwum Cyfrowe