Wojtek Sawicki z Life on Wheelz o rozstaniu z żoną

Wojtek Sawicki z Life on Wheelz o hejcie
I choć od ogłoszenia tej decyzji minął już ponad miesiąc, w sieci nie brakuje negatywnych komentarzy. „Bardzo mnie to boli, czasami aż chce mi się płakać. Ze złości, bezsilności i smutku. Ten nieuzasadniony hejt utrudnia nam też poradzenie sobie z trudną sytuacją, w której się znajdujemy. A taką na pewno jest rozstanie. Chyba temu nie zaprzeczycie", wyjaśniał w social mediach. W rozmowie z serwisem Plejada dodał również, że jest już zmęczony kolejnymi komentarzami. „Czasami faktycznie jest to dokuczliwe. Utrudnia mi również dojście do siebie po rozstaniu, poukładaniu sobie wszystkiego na nowo. Z drugiej jednak strony nie żałuję upublicznienia informacji o rozpadzie swojego związku. Uważam, że pokazywanie, normalizacja niepełnosprawności, co traktuję jako swoją misję, nie może pomijać także trudnych tematów", zaznaczył.
WIDEO…
„Chciałem po prostu unaocznić społeczeństwu, że osoby z niepełnosprawnościami jak wszyscy inni mogą się rozwodzić, podejmować złe decyzje, zmagać się ze zwykłymi ludzkimi problemami. Szkoda tylko, że naraża mnie to na hejt, bo niektóre komentarze bardzo mnie ranią. Poza tym prawdę mówiąc, to wolę zajmować się edukacją, przełamywaniem barier, produkcją contentu, działaniami aktywistycznymi niż moim związkiem", kontynuuje.
Wojtek Sawicki nie ukrywa również, że najbardziej bolą go komentarz dotyczące jego niepełnosprawności. Nie może również pogodzić się z atakiem na jego żonę. „Myślę, że te komentarze odbierające mi podmiotowość i sprawczość, czyniące ze mnie bezwolną i nieświadomą niczego ofiarę. Krzywdzące są również wpisy, które sugerują, że osoby w mojej sytuacji zdrowotnej nie zasługują na miłość i nigdy nie zostaną szczerze pokochane. To bolesne i nieprawdziwe. Bezlitosne krytykowanie mojej żony także budzi mój sprzeciw. To złości mnie nawet bardziej niż negatywne komentarze na mój temat", wyjaśnia.
Mimo wszystko nie zamierza się poddać i wciąż będzie aktywny w sieci. „Oczywiście, że chcę. Zwiększenie widoczności Osób z Niepełnosprawnościami w przestrzeni publicznej i medialnej, walka ze stereotypami, inspirowanie ludzi do poprawy swojej egzystencji to mój życiowy cel, to coś, co mnie napędza do działania, daje paliwo. Ponadto marzę też o spróbowaniu swoich sił w stand-upie. Teraz niestety będzie to trudniejsze, gdyż muszę zapewnić sobie opiekę przez 24 godziny na dobę, co jest w obecnej sytuacji bardzo kosztowne. Wierzę jednak, że sobie z tym poradzę. Zresztą bywałem już w gorszym położeniu. Jestem dobrej myśli", skwitował.
Źródło: Plejada.pl
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wojtek Sawicki i Agata Tomaszewska z Life on Wheelz podjęli decyzję o rozstaniu. Przez lata uchodzili za wzór miłości





























