Reklama

Informację o śmierci aktora potwierdził jego wieloletni menedżer Robert Altman w rozmowie z magazynem PEOPLE. W poruszającym oświadczeniu podkreślił, że Vincent Pastore był człowiekiem niezwykle serdecznym, otwartym i oddanym swojej pracy. Choć dla widzów na zawsze pozostanie jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów „Rodziny Soprano”, ci, którzy mieli okazję poznać go prywatnie, zapamiętali go przede wszystkim jako człowieka pełnego życzliwości i szacunku wobec innych.

Vincent Pastore nie żyje. Sąsiad znalazł aktora w domu, śledczy wyjaśniają okoliczności jego śmierci

Śmierć Vincenta Pastore poruszyła fanów na całym świecie. Jak informują amerykańskie media, aktor przez kilka dni nie dawał znaku życia, co wzbudziło niepokój jego otoczenia. Według dostępnych informacji to właśnie zaniepokojony sąsiad postanowił sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Na miejscu miał odnaleźć ciało aktora w jego domu.

Jak przekazał magazyn PEOPLE, wieloletni menedżer gwiazdora Robert Altman potwierdził, że Pastore zmarł „w domu”. Na ten moment służby nie podały oficjalnej przyczyny śmierci, a okoliczności zgonu pozostają przedmiotem prowadzonego postępowania. Rodzina nie przekazała również dodatkowych informacji dotyczących ostatnich dni życia aktora.

Menedżer pożegnał aktora wzruszającymi słowami. „Nigdy nie odmawiał fanom”

Po śmierci Vincenta Pastore głos zabrał jego wieloletni menedżer Robert Altman. W rozmowie z PEOPLE wspominał aktora nie tylko jako wybitnego artystę, ale przede wszystkim człowieka o wielkim sercu.

„Vinny był jedną z najżyczliwszych i najbardziej hojnych osób, jakie kiedykolwiek poznałem” – przekazał Altman. Podkreślił również, że aktor z ogromnym szacunkiem traktował swoich fanów i nigdy nie odmawiał wspólnego zdjęcia czy autografu. Jak zaznaczył, Pastore szczerze doceniał osoby, które przez lata wspierały jego karierę i zawsze sprawiał, że czuły się ważne.

Menedżer wspominał również jego ogromną miłość do aktorstwa. Przyznał, że Vincent Pastore z pasją podchodził do każdego projektu i chętnie dzielił się swoim doświadczeniem z młodszymi aktorami, służąc im wsparciem oraz radą. Na zakończenie przekazał wyrazy współczucia rodzinie oraz wszystkim fanom, których aktor zdążył przez lata poruszyć swoją twórczością.

Vincent Pastore, 10.01.2024.
Vincent Pastore, 10.01.2024. fot. Dia Dipasupil/WireImage

Przyjaciele z planu „Rodziny Soprano” wspominają aktora

Wiadomość o śmierci Vincenta Pastore błyskawicznie obiegła Hollywood i poruszyła jego dawnych ekranowych partnerów. W mediach społecznościowych aktora żegnali m.in. Edie Falco, która nazwała jego odejście „ogromną stratą” i wspominała, że był człowiekiem „pełnym życia”, oraz Michael Imperioli, określając go mianem „ukochanego przyjaciela” i „brata o wielkim sercu”. Ciepłe słowa opublikowali także Lorraine Bracco i Dominic Chianese, podkreślając, że poza ekranem Vincent Pastore był osobą niezwykle serdeczną, lojalną i zawsze gotową nieść pomoc innym. Dla wielu współpracowników pozostanie nie tylko wybitnym aktorem, ale przede wszystkim człowiekiem, którego obecność trudno będzie zastąpić.

Vincent Pastore, Edie Falco, Kathrine Narducci i Jamie-Lynn Sigler.
Vincent Pastore, Edie Falco, Kathrine Narducci i Jamie-Lynn Sigler. fot. Bruce Glikas/FilmMagic

Kim był Vincent Pastore? To dzięki tej roli na zawsze zapisał się w historii telewizji

Vincent Pastore urodził się 14 lipca 1946 roku w nowojorskim Bronksie. Początkowo nie planował kariery aktorskiej i przez pewien czas prowadził rodzinny klub nocny. Z czasem coraz częściej pojawiał się jednak na planach filmowych, gdzie szybko zwrócił uwagę twórców swoją charakterystyczną aparycją i naturalnością przed kamerą.

Na początku kariery występował w niewielkich rolach w takich produkcjach jak „Chłopcy z ferajny”, „Przebudzenia”, „New Jack City”, „Carlito's Way” czy „Gotti”. Przełom nastąpił pod koniec lat 90., gdy dołączył do obsady serialu HBO „Rodzina Soprano”. W roli Salvatorego „Big Pussy” Bonpensiero stworzył jedną z najbardziej pamiętnych postaci całej produkcji, zdobywając uznanie krytyków i sympatię milionów widzów na całym świecie.

Po sukcesie serialu nadal pozostawał aktywny zawodowo. Występował w filmach, serialach i programach telewizyjnych, pojawiał się również na konwentach oraz spotkaniach z fanami, z którymi – jak wielokrotnie podkreślali jego współpracownicy – zawsze znajdował czas na rozmowę.

Śmierć Vincenta Pastore zamyka ważny rozdział w historii amerykańskiej telewizji. Dla wielu pozostanie nie tylko niezapomnianym „Big Pussy”, ale także aktorem, który swoją autentycznością i ekranową charyzmą na trwałe zapisał się w historii popkultury.

Vincent Pastore, 21.02.2001.
Vincent Pastore, 21.02.2001. fot. Ron Galella, Ltd./Ron Galella Collection via Getty Images
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...