Przez lata zachwycał publiczność głosem, występował na teatralnych scenach i wyśpiewał jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów Piotra Rubika. Teraz nadszedł czas ostatniego pożegnania. W Krakowie odbywa się pogrzeb Przemysława Brannego, który odszedł w wieku 55 lat. Wcześniej rodzina artysty przekazała żałobnikom szczególną prośbę.
WIDEO…
Pogrzeb Przemysława Brannego. Ostatnie pożegnanie artysty w Krakowie
Są artyści, których nazwiska na zawsze splatają się z historią pewnych scen, przedstawień i melodii. Przemysław Branny należał do tego grona. Aktor i wokalista, przez 30 lat związany z krakowskim Teatrem Bagatela, zapisał się również w pamięci słuchaczy dzięki współpracy z Piotrem Rubikiem. Popularność przyniósł mu duet z Olgą Szomańską w utworze „Niech mówią, że to nie jest miłość”, pochodzącym z oratorium „Tu Es Petrus”.
„Rodzina Bagateli w osobie Przemka straciła utalentowanego Pięknego Człowieka. Przemek: Mąż. Tato. Brat. Przyjaciel. Kolega. Aktor. Przemku, napisać, że będziemy tęsknić, to banał. Dziękujemy za Twoją obecność w naszym życiu. Aniu i Lidko, przyjmijcie wyrazy najgłębszego współczucia”, przekazał w sobotę 3 października Teatr Bagatela.
Czytaj też: Tak najbliższe kobiety pożegnały Przemysława Brannego. Gest żony i słowa córki chwytają za serce
Tak żona i córka pożegnały Przemysława Brannego
W piątek, 9 października 2026 r., Kraków pożegnał Przemysława Brannego. Uroczystości rozpoczęły się w Kaplicy Cmentarnej przy ul. Rakowickiej. Mszę świętą zaplanowano na godz. 14:20. Artysta spoczął na Cmentarzu Rakowickim w Alei Zasłużonych. Kilka dni wcześniej bliscy aktora poprosili, aby zamiast kupowania wieńców i wiązanek wesprzeć Dom Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie.
Czytaj też: Piotr Rubik i Olga Szomańska poruszająco żegnają Przemysława Brannego: „Dziś mi serce pękło na pół”
W ostatniej drodze Przemysławowi Brannemu towarzyszyły tłumy żałobników. Wśród nich nie zabrakło przyjaciół ze świata muzyki i sceny, m.in. Urszuli Grabowskiej, Magdaleny Walach, Adriana Ochalika, Janusza Radka i Olgi Szomańskiej. Jednak tego dnia najbardziej osobisty wymiar miało pożegnanie najbliższych.
Żona Anna i córka Lidia uczciły pamięć ukochanego męża i ojca piękną kompozycją z czerwonych kwiatów ułożonych w kształt serca. Na szarfie znalazło się zaledwie kilka słów: „Kochamy Cię Ania i Lidka”.
Poruszające słowa brata Przemysława Brannego
Podczas mszy nie zabrakło osobistych wspomnień młodszego brata Przemysława Brannego, które pozwoliły zobaczyć artystę z zupełnie innej strony – z dala od sceny, reflektorów i publiczności. Choć cieszył się popularnością, w codziennym życiu pozostał człowiekiem skromnym, który najlepiej czuł się wśród zwykłych ludzi.
„Pomimo tego, że on był znany i sławny, to pozostawał normalnym i skromnym człowiekiem. Pamiętam jak przyjeżdżał i mówił: chodźmy zjeść, ale nie do restauracji, tylko do jadłodajni. Nie dlatego, że w restauracji źle gotowali, tylko on chciał zjeść razem z pielgrzymami, tam gdzie wszyscy przychodzą. [...] A jak się zdarzyło czasem, że ktoś go rozpoznał to mówił: zabierz mnie stąd”, mówił.
W jego słowach powrócił również obraz ostatnich miesięcy życia aktora. Choroba stopniowo odbierała mu siły, ale nie pozbawiła go radości ze spotkań z bliskimi. Nawet w najtrudniejszych chwilach starał się czerpać z czasu, który mu pozostał. „Wiem, że jak ktoś kogo kocha, to tego czasu zawsze jest za mało. Chociaż tego czasu nie było za wiele, to [...] on cieszył się życiem. Choć czasem przychodziły trudności, w ostatnim czasie, kiedy choroba się pojawiła, on się cieszył każdym spotkaniem. Było to widać. Nawet kiedy był słabszy. [...] Walczył do końca”, mówił brat Przemysława Brannego.
Jednym z najbardziej przejmujących momentów nabożeństwa było osobiste wspomnienie kapłana, który towarzyszył Przemysławowi Brannemu w ostatnich miesiącach życia. Udzielał mu sakramentów i towarzyszył mu w “sztuce cierpienia i sztuce pięknego umierania”.
Na zakończenie mszy zwrócił się do żony aktora, Anny, dziękując jej za telefon wykonany w ostatni piątek przed śmiercią męża. Dzięki niej mógł jeszcze raz przyjechać do Przemysława Brannego, udzielić mu Komunii Świętej i osobiście się pożegnać. Szczególnie poruszające były jego słowa o ostatnim uścisku ręki. Do tej pory czuje ciepło jego dłoni na swojej…