Michał Koterski po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o rozwodzie z Marcelą Leszczak. Choć ich małżeństwo zakończyło się w atmosferze wzajemnego szacunku, aktor przyznał, że dzień rozprawy należał do najtrudniejszych w jego życiu. Powodem nie było jednak samo rozstanie. Koterski mówi o przekroczonych granicach i doświadczeniu, po którym długo nie mógł dojść do siebie.

WIDEO…

player placeholder

Michał Koterski i Marcela Leszczak rozwiedli się. Tak wyglądała ich ostatnia wspólna wizyta w sądzie

Rozwód to moment, w którym nawet najbardziej osobiste emocje trudno ukryć. Michał Koterski i Marcela Leszczak pokazali jednak, że zakończenie małżeństwa nie musi oznaczać wzajemnej niechęci. Kiedy 13 października pojawili się w warszawskim sądzie, trudno było dostrzec między nimi napięcie. Siedzieli obok siebie, swobodnie rozmawiali, a na ich twarzach pojawiały się uśmiechy. Choć za chwilę mieli formalnie zamknąć ważny rozdział wspólnego życia, zachowali spokój i wzajemny szacunek.

Dla Michała Koterskiego koniec małżeństwa nie był decyzją podjętą z dnia na dzień. Jak przyznał, proces rozstawania się z Marcelą Leszczak trwał od roku. Choć ich wspólna historia dobiegła końca, oboje potrafili zachować spokój i wzajemny szacunek.

Zobacz także:

Czytaj też: Michał Koterski i Marcela Leszczak niedawno się rozwiedli. Zapadła też ważna decyzja w sprawie opieki nad dzieckiem

Jak przyznał później aktor, ich rozstanie nie było nagłe. Proces ten trwał od roku, a rozprawa stanowiła jedynie formalne zwieńczenie podjętej wcześniej decyzji. Mogłoby się więc wydawać, że oboje byli przygotowani na ten dzień. Tymczasem dla Michała Koterskiego okazał się on jednym z najtrudniejszych w życiu.  To, co najbardziej nim wstrząsnęło, rozegrało się poza salą rozpraw. Aktor nie krył poruszenia obecnością dziennikarzy i fotoreporterów na sądowym korytarzu. Nie kwestionował zainteresowania mediów swoim życiem prywatnym, ale nie potrafił pogodzić się z tym, że nawet w tak intymnych okolicznościach trudno było znaleźć przestrzeń wolną od kamer i obiektywów. O ile obecność reporterów przed budynkiem sądu uważał za zrozumiałą, o tyle ich obecność w jego wnętrzu budziła już stanowczy sprzeciw.

W rozmowie z Plejadą opowiedział o tym bez ogródek: „Uwierzcie mi, że mimo tego, że rozstawaliśmy się w zgodzie i z klasą, to był to jeden z najtrudniejszych dni w moim życiu. Nie dlatego, że już się rozstawaliśmy, bo ten proces trwał od roku, tylko dlatego, że nie rozumiem dlaczego w tak intymnym i trudnym dniu dziennikarze i media są wpuszczane do sądu”.

Michał Koterski, Misiek Koterski, Viva! 8/2023
Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Michał Koterski mówi wprost o przekroczeniu granic

Najmocniejsze słowa padły, gdy Koterski zaczął mówić o zachowaniu przedstawicieli mediów. W rozmowie z Plejadą aktor zwrócił uwagę również na inne pary, które opuszczały sale rozpraw. Wspominał o ludziach płaczących, przeżywających swoje rozstania i mierzących się z emocjami, których trudno nie dostrzec. Właśnie w takich okolicznościach obecność aparatów fotograficznych i kamer stała się dla niego szczególnie dotkliwa.

„Rozumiem, że to by się działo przed sądem — jesteśmy osobami publicznymi, ale kiedy siedzisz przed salą sądową, to jest trudny dzień, wychodzą pary, płaczą. To też jest niesamowite zjawisko — a dziennikarze, fotoreporterzy siedzą i robią ci zdjęcia i każdy cię nagrywa. Poczułem że jestem w jakiś sposób molestowany, że to jest przemoc psychiczna i naprawdę, miejcie to na uwadze, to jest straszne”, dodawał w rozmowie z Natalią Wolniewicz dla Plejady.

Aktor poszedł w swoich rozważaniach jeszcze dalej. Zastanawiał się, jak podobne sytuacje przeżywają osoby rozstające się w konflikcie, a także ludzie znani, których dziennikarze i fotoreporterzy próbują obserwować w innych wyjątkowo trudnych okolicznościach, między innymi podczas poważnej choroby. „Jak to musi być trudne, a już w ogóle co się dzieje z ludźmi medialnymi, którzy na przykład zmagają się z chorobą śmiertelną i są przez dziennikarzy czy fotoreporterów napastowani w szpitalach”, dodawał w Plejadzie.

Jego wypowiedź stała się tym samym nie tylko wspomnieniem osobistego doświadczenia, lecz także apelem o respektowanie granic prywatności.

 Czytaj też: Impreza rozwodowa Marceli Leszczak kilka dni po rozstaniu z Koterskim. Nie zabrakło wymownego akcentu

Marcela Leszczak, Michał Koterski, VIVA! 7/2019
Bartek Wieczorek/LAF AM

Michał Koterski odchorowywał dzień rozwodu dwa tygodnie. „My też jesteśmy ludźmi”

Najbardziej poruszający fragment rozmowy dotyczył tego, co wydarzyło się już po opuszczeniu sądu. Choć formalności związane z zakończeniem małżeństwa dobiegły końca, emocje towarzyszące obecności mediów nie ustąpiły równie szybko.

Koterski przyznał, że odchorowywał ten dzień dwa tygodnie. Powodem, jak wyjaśnił, było poczucie przekroczenia osobistych granic.W jego słowach wybrzmiewało również poczucie bezsilności. Aktor mówił o braku ochrony ludzkiej intymności, uczuć i emocji w sytuacji, kiedy zainteresowanie mediów wkracza w najbardziej prywatne momenty życia.

„To było dla mnie trudne. […] My też jesteśmy ludźmi. To nie jest tak, że po nas spływa wszystko jak po kaczce. Ja ten dzień odchorywowałem dwa tygodnie ze względu na to, że te granice zostały przekroczone”, dodawał.

Na szczególną uwagę zasługuje również postawa byłych małżonków, o której po rozprawie mówiła adwokat Katarzyna Stankiewicz. Prawniczka nie kryła uznania dla sposobu, w jaki Michał Koterski i Marcela Leszczak przeszli przez rozwód. Mimo zakończenia małżeństwa oboje potrafili odsunąć na bok własne emocje i skupić się na tym, co najważniejsze — dobru wspólnego dziecka. To właśnie troska o syna pozostała dla nich priorytetem.

Misiek Koterski, Michał Koterski, Viva! kwiecień 2018
Bartek Wieczorek/LAF AM

Michał Koterski
Pawel Wodzynski/East News / Michał Koterski