Grażyna Kulczyk rzadko mówi tak otwarcie o swoim życiu prywatnym. Tym razem zrobiła wyjątek. Przy okazji premiery autobiografii „Budując” opowiedziała Katarzynie Janowskiej o małżeństwie z Janem Kulczykiem i powodach, dla których ich drogi ostatecznie się rozeszły. W jej wspomnieniach powraca przede wszystkim jedno słowo: partnerstwo. Jak przyznała, właśnie tego najbardziej brakowało jej w związku.
WIDEO…
Grażyna Kulczyk o rozstaniu z Janem Kulczykiem. „Rozstawaliśmy się powoli”
Przez lata Grażyna i Jan Kulczykowie byli jedną z najbardziej wpływowych par polskiego biznesu. Wspólnie budowali majątek i pozycję, a ich nazwisko stało się symbolem sukcesu w rodzimym kapitalizmie. Za tym wizerunkiem kryła się jednak historia małżeństwa, w którym z czasem coraz trudniej było pogodzić odmienne oczekiwania i ambicje. Ich rozwód sfinalizowano w 2006 roku, z dala od medialnego rozgłosu. Dziś 75-letnia bizneswoman wraca do tamtych doświadczeń, opowiadając również o relacji ze zmarłym w 2015 roku przedsiębiorcą.
W rozmowie z Katarzyną Janowską Grażyna Kulczyk przyznała, że rozpad małżeństwa był długim procesem. Przez lata starała się godzić życie rodzinne z własnymi planami zawodowymi. Zależało jej na tym, by dom pozostawał miejscem, do którego bliscy chcieli wracać, ale nie zamierzała rezygnować z realizowania siebie. „Rozstawaliśmy się powoli. (...) Ja starałam się łączyć rolę mamy, żony i ciągle ten dom był ciepłym domem, do którego warto było wracać”, wspominała.
Z czasem coraz wyraźniej odczuwała jednak ograniczenia wynikające z tradycyjnego podziału ról. Jak zauważyła, mężczyźni z jej pokolenia często postrzegali rodzinę przez pryzmat utrwalonych zasad: mąż odpowiadał za zarabianie pieniędzy, a żona za dom, dzieci i emocjonalne wsparcie. Dla niej taki model okazał się niewystarczający.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Mąż Danuty Holeckiej skuty kajdankami. Teraz policja ujawnia, co stało się później. Sprawa trafiła do sądu
„Brakowało mi partnerstwa”. Grażyna Kulczyk o tym, czego nie mogła zaakceptować
Wspominając małżeństwo, bizneswoman szczególnie mocno podkreśliła znaczenie partnerskiej relacji. Nie chodziło jej wyłącznie o możliwość pracy i rozwijania własnych przedsięwzięć, lecz także o równorzędne traktowanie swoich ambicji. „Trzeba pamiętać, że panowie z mojego pokolenia byli ciągle konserwatystami. Brakowało mi partnerstwa. Słowo partner jest niesłychanie istotne. Nie każdy związek musi być związkiem partnerskim. Myślę, że ciągle obowiązywały zasady: mężczyzna przynosi pieniądze do domu, kobieta wnosi emocje, czekając na mężczyznę, który może cieszyć się zapleczem domowym, dziećmi, żoną. Ja nie mogłam tego zaakceptować. Wiedziałam, że prędzej czy później moje życie też musi pójść swoją drogą”, wyznała.
To właśnie potrzeba niezależności stała się jednym z najważniejszych wątków jej opowieści. Kulczyk chciała nie tylko towarzyszyć mężowi w jego zawodowym sukcesie, ale również budować coś własnego.
Jan Kulczyk nie wierzył w sukces żony? „Próbował nie zauważać tego, co robiłam”
Szczególnie osobiste były słowa Grażyny Kulczyk dotyczące reakcji męża na jej samodzielność zawodową. Jak przyznała, nie czuła, by Jan Kulczyk dostrzegał i doceniał podejmowane przez nią działania. Miała również wrażenie, że wątpił w powodzenie jej biznesowych planów. „Próbował nie zauważać tego, co robiłam. Chyba nie dowierzał, że jak się usamodzielnię i sama zacznę prowadzić biznesy, że to będzie sukces, że mi się coś uda. W którymś momencie musiała się ta czara przelać i stało się to, co się stało”, podsumowała.
Dziś, promując autobiografię „Budując”, Grażyna Kulczyk mówi o tamtym etapie życia z perspektywy lat. Jej słowa pokazują, jak istotne były dla niej niezależność, zawodowe ambicje i poczucie, że w małżeństwie obie strony powinny mieć przestrzeń do realizowania swoich planów.
CZYTAJ TEŻ: Nie żyje żona Witolda Pyrkosza. Ukochana polskiego aktora miała 83 lata. Spoczęła obok męża