Pani Meliton nie jest pierwszą postacią, którą wymienia się, rozmawiając o bohaterach powieści Bolesława Prusa. W ekranizacji Macieja Kawalskiego dostała jednak zdecydowanie więcej miejsca. Reżyser przyznawał jeszcze przed premierą, że bohaterka została rozbudowana, ponieważ znakomicie nadaje się na przewodniczkę zarówno Wokulskiego, jak i widza po skomplikowanym świecie „Lalki”. Zna jego różne warstwy — od biedoty, przez mieszczaństwo, aż po arystokrację — i pozwala lepiej zrozumieć obowiązujące w nim reguły.

Agata Kulesza o pani Meliton: „Wokulski przy niej tak się rozluźnia”

Rafał Kowalski podczas premierowej rozmowy zapytał Agatę Kuleszę, z jakimi emocjami zostawiła swoją bohaterkę i na jakiej pani Meliton szczególnie jej zależało.

„Zależało mi na tym, żeby pani Meliton potrafiła rozluźnić Wokulskiego, bo oni mają jednak jakieś takie wspólne poczucie humoru i widać, że Wokulski przy niej tak się rozluźnia — jest trochę inny niż przy Izabeli” — opisywała Agata Kulesza. „Właściwie mogliby się zaprzyjaźnić” — dodała.

Zobacz także:

Dla aktorki ważne było również to, że jej bohaterka nie pozostaje wyłącznie dodatkiem do historii głównych postaci. Pani Meliton czasami wręcz przejmuje rolę kogoś, kto pomaga widzowi szybko odnaleźć się w przedstawionym świecie.

„Czasami ona przyspiesza akcję. Czasami przez panią Meliton opowiada się, jak ten świat funkcjonuje” — tłumaczyła.

Kulesza doskonale zdaje sobie sprawę, że nie gra jednej z pierwszoplanowych bohaterek „Lalki”. Zwraca jednak uwagę, że adaptacja może zrobić z panią Meliton coś, czego sama powieść w przypadku wielu odbiorców nie zrobiła — pozostawić ją na dłużej w pamięci.

„Myślę, że to jest rola drugoplanowa, ale dzięki temu, że twórcy w jakiś sposób ją bardziej wyciągnęli, ma więcej scen niż w książce, fajnie to zrobili poprzez montaż, to ona stała się ważniejsza niż w książce. Z książki prawie nikt nie pamięta pani Meliton. A myślę, że po filmie będzie się pamiętało” — podkreśliła.

Marcin Dorociński, Agata Kulesza.
Fot. materiały prasowe / Marcin Dorociński, Agata Kulesza.

Agata Kulesza nie próbowała być zabawna. „Komedia jest najtrudniejszym gatunkiem”

Podczas rozmowy Rafał Kowalski przywołał jeden z pierwszych nagłówków poświęconych „Lalce”, w którym uwagę zwracano właśnie na komediowy wymiar kreacji Agaty Kuleszy. Można byłoby więc przypuszczać, że humor pani Meliton był od początku bardzo precyzyjnie zaplanowany. Aktorka szybko jednak odsunęła tę interpretację. Grając, wcale nie zastanawiała się nad tym, jak wywołać u widza śmiech.

„No właśnie, nie wiem, bo nie myślałam, jak to grałam, żeby to było zabawne” — przyznała.

Co ciekawe, sama Kulesza nie uważa komedii za przestrzeń, w której czuje się szczególnie bezpiecznie. „Jakoś mi się wydaje, że komedia jest najtrudniejszym gatunkiem i że on jest mi dosyć odległy” — mówiła.

Najbardziej naturalna reakcja przyszła dopiero wtedy, gdy Agata Kulesza mogła zobaczyć pierwszą wersję materiału. Nie analizowała już poszczególnych scen z perspektywy aktorki stojącej przed kamerą. Zobaczyła panią Meliton trochę bardziej tak, jak niedługo mieli ją zobaczyć widzowie i... uśmiechnęła się do niej.

Agata Kulesza nie lubi oglądać siebie na ekranie. Pani Meliton okazała się wyjątkiem

Rozmowa na premierze w pewnym momencie zeszła z samej „Lalki” na bardziej osobisty temat. Rafał Kowalski zapytał aktorkę, czy jest samokrytyczna, gdy później ogląda swoje role. Kulesza nie potrzebowała długiego zastanowienia.

„Nie, nie lubię i bywam bardzo krytyczna” — odpowiedziała.

Reporter zapytał więc wprost, czy po obejrzeniu pierwszych fragmentów „Lalki” pojawiło się w niej poczucie: tym razem mogę powiedzieć sobie, że dałam radę. Odpowiedź brzmiała: tak.

Jednak nie dlatego, że Kulesza nagle przestała być wobec siebie wymagająca. 

„Pani Meliton jest jednym z takich przypadków, że nie oglądałam tego jako surowa Agata Kulesza. Tylko właściwie uśmiechnęłam się do pani Meliton i oglądałam to jak widz, więc myślę, że to jest moje zwycięstwo” — powiedziała.


Całe wideo znajdziesz na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania. 

Agata Kulesza.
Fot. Paweł Wrzecion/AKPA / Agata Kulesza.