Rok temu wziął ślub ze swoim partnerem. Tylko w „Czaja Wyczaja z VIVĄ!” Dominik Więcek o swojej weselnej stylizacji: „Uszyłem ją sam”
Rok po ślubie z partnerem Dominik Więcek wrócił wspomnieniami do wyjątkowej stylizacji, którą stworzył własnymi rękami. W programie „Czaja Wyczaja z VIVĄ!” opowiedział, dlaczego jego ślubny outfit nie trafił do szafy po uroczystości i jak dziś zyskał... drugie życie.
- Redakcja VIVA!
hoć od ślubu Dominika Więcka i jego partnera minął już rok, projektant i choreograf wciąż z dumą wraca do stylizacji, którą przygotował na ten wyjątkowy dzień. W rozmowie z Grzegorzem Czają w programie „Czaja Wyczaja z VIVĄ!”zdradził, że cały ślubny outfit zaprojektował i uszył sam.
Ślubna stylizacja z własnej pracowni
Dominik Więcek nie ukrywa, że samodzielne stworzenie ślubnego stroju było dla niego powodem do dumy.
– Nie wiem, czy to już padło, ale sama sobie to uszyłam. Jestem z tego bardzo dumna. Swój ślubny outfit zaprojektowałam i uszyłam sama – powiedział w rozmowie z Grzegorzem Czają.
Efekt od razu przyciąga uwagę. Choć wielu osobom wydaje się, że choreograf ma na sobie efektowną spódnicę, w rzeczywistości jest to znacznie bardziej oryginalna konstrukcja.
– To nie jest spódnica. To spodnium, czyli spódnica-spodnie – wyjaśnił.
Całość powstała z ogromnej ilości plisowanej tkaniny ozdobionej drobnymi koralikami. Jak zdradza artysta, w pełnym słońcu stylizacja wygląda zupełnie inaczej.
– Szkoda, że nie ma słońca, bo każdy z tych koralików odbija światło. W słońcu ten strój zamienia się w kulę dyskotekową – opowiadał.
To nie był strój na jeden dzień
Najbardziej zaskakuje jednak to, że ślubna stylizacja nie trafiła po ceremonii do szafy. Dominik od początku projektował ją z myślą o tym, by mogła żyć znacznie dłużej.
Z pozostałych fragmentów materiału uszył bluzę, którą nosi na co dzień.
– Tę bluzę noszę normalnie na ulicy. Tak naprawdę chodzę w swoim ślubnym outficie na co dzień – przyznał.
To jednak dopiero początek. Już na etapie projektowania wiedział, że ślubny strój stanie się również elementem jego pracy artystycznej.
– Już podczas projektowania wiedziałam, że wystąpię w nim w jakimś spektaklu – zdradził.
Dziś wykorzystuje go podczas spektaklu „Karaoke”. Aby kostium sprawdzał się także na scenie, wprowadził do niego rozwiązanie dobrze znane tancerzom.
– Mam popuszczoną pachę tylko z jednej strony, bo właśnie tą stroną wykonuję więcej ruchów. Dzięki temu mam pełną ruchomość barku i mogę swobodnie tańczyć – wyjaśnił.
Ślubny outfit stał się talizmanem
Dzięki takim zmianom ślubna stylizacja zyskała drugie życie. Nie jest pamiątką wyciąganą raz na kilka lat, ale strojem, który towarzyszy Dominikowi zarówno na co dzień, jak i na scenie.
– Ten outfit nie jest jednorazowy. Jest wielorazowy. Noszę bluzę do codziennych stylizacji, a cały look wykorzystuję również podczas występów – podsumował.
To osobiste podejście do mody sprawiło, że strój ślubny stał się czymś więcej niż ubraniem założonym na wyjątkową okazję. Jak zauważył Grzegorz Czaja, to także rodzaj talizmanu, który pozwala zabrać ze sobą wspomnienie jednego z najważniejszych dni w życiu – nie tylko od święta, ale również w codzienności.