• VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
viva
viva
viva
  • Gwiazdy
  • Ludzie
  • Moda
  • Uroda
  • Styl życia
  • Kultura
  • Wideo
  • Nasze akcje
  • VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
player placeholder
  1. Viva.pl
  2. Ludzie
  3. Wywiady VIVY
  4. Gdy śpie­wała, drżały ścia­ny, a ludzie ocie­rali łzy. Violetta Villas – wywiad i sesja z archiwum

Gdy śpie­wała, drżały ścia­ny, a ludzie ocie­rali łzy. Violetta Villas – wywiad i sesja z archiwum

Violetta Villas, Viva! listopad 2001

Jacek Piotrowski

Weronika Kostyra
piątek, 10 czerwca 2016 17:15
Obserwuj nas w Google

Galeria (8 zdjęcia)

1 / 8
Violetta Villas, Viva! listopad 2001

Jacek Piotrowski

Violetta Villas, Viva! listopad 2001

Violetta Villas – legenda piosenki, która mogła pochwalić się czterooktawową skalą głosu i jako jedna z pierwszych polskich gwiazd zrobiła karierę w Stanach Zjednoczonych, skończyłaby dzisiaj 78 lat. Diwa odeszła 4 i pół roku temu w wieku 73 lat. Miała słuch absolutny, a w prasie francuskiej i amerykańskiej pisano, że ma "głos ery atomowej" oraz jest "białym krukiem wokalistyki światowej". Gdy śpiewała, drżały ściany, a bardziej sentymen­tal­ni ocierali łzy. Na scenie miała niepowtarzalny styl – sama projektowała swoje kostiumy, a bujne włosy stały się jej wizytówką. Jerzy Waldorff kiedyś nazwał ją największym polskim zmarnowanym talentem. Krążyło na jej temat wiele legend oraz kontrowersji i do dziś nie wiadomo, co było prawdą, a co obrazem wymyślonym na użytek publiczności. Prawdziwa gwiazda powinna przecież zaskakiwać oryginalnością...

W listopadzie 2001 roku udzieliła VIVA! jedynego wywiadu. W rozmowie z Krystyną Pytlakowską opowiedziała wiele o swojej niezwykłej karierze i jej początkach, o życiu w czystości i o ukochanych zwierzętach.


Violetta Villas: Nie mu­sia­łam ni­cze­go zdo­by­wać, wy­star­czy­ło, że za­śpie­wa­łam i już zdo­by­wa­łam so­bie szacu­nek. Wy­gra­łam na­wet z Bar­brą Strei­sand – obie śpie­wa­ły­śmy tę sa­mą pio­sen­kę i pu­blicz­ność bra­wa­mi wybiera­ła, czy­ja interpre­ta­cja bar­dziej się po­do­ba. Na­gro­dzo­no mnie. Nie na­rze­ka­łam też na brak mi­ło­ści. Męż­czyźni ko­cha­li się we mnie, ale ja wca­le o to po­wo­dze­nie nie za­bie­ga­łam.

– Z pierw­szym mę­żem roz­wio­dła się Pa­ni daw­no te­mu. Do­pie­ro dłu­go po­tem usły­sze­li­śmy o dru­gim. Ale zda­je się to też nie by­ła praw­dzi­wa mi­łość. Czy w ogó­le da­ne by­ło Pa­ni po­ko­chać ko­goś go­rą­co?
Violetta Villas:
Z Go­spo­dar­kiem nie mia­łam ślu­bu ko­ściel­ne­go, więc i roz­wo­du mieć nie mu­sia­łam, bo cywilny to nie ślub. Nie chcia­łam przy­się­gać mu przed Bo­giem, bo czu­łam, że to nie było to. Z męż­czy­zną, które­go au­ten­tycz­nie po­ko­cha­łam, nie mo­głam wziąć ślu­bu. To by­ła mo­ja pierw­sza wiel­ka mi­łość. I je­dy­na. Zoba­czy­łam kie­dyś, jak je­go żo­na pła­cze w ko­ście­le. Ści­snę­ło mi się ser­ce. Nie bę­dę na czy­imś bó­lu budować swo­je­go szczę­ścia, od­da­lę tę mi­łość od sie­bie. On przy­się­gał, że ich już nic nie łą­czy, nie mie­li ślubu kościelne­go, mo­gli­śmy się po­brać. Ale okła­mał mnie, ona go ko­cha­ła. Nie mo­głam się z tym pogodzić. By­li­śmy razem w Las Ve­gas. Mie­li­śmy dwa pu­cha­ry do szam­pa­na. On swój strza­skał i już wiedziałam, że to zły znak. W Las Ve­gas się roz­sta­li­śmy bez­pow­rot­nie, cho­ciaż do dziś na myśl o nim mo­je serce zaczy­na moc­niej bić.

Polecamy: „Szczęście mają ci, co przeżyli”. Wspominamy Marka Jackowskiego w trzecią rocznicę jego śmierci

2 / 8
violetta-villas-viva-listopad-2001-359489-GALLERYBIG-a85895d

Jacek Piotrowski

violetta-villas-viva-listopad-2001-359489-GALLERYBIG-a85895d

Violetta Villas: W Szcze­ci­nie miesz­ka­ła mo­ja sio­stra. By­ła tam śred­nia szko­ła mu­zycz­na, a ja bar­dzo chciałam się uczyć. W ostat­niej chwi­li po­le­cia­łam na eg­za­min. Dy­rek­tor py­ta mnie, czy zło­ży­łam ja­kieś poda­nie. Nie, do­pie­ro przyjecha­łam i bar­dzo chcę śpie­wać. „No to cze­kaj na koń­cu ko­lej­ki”. Zda­wa­ło 60 osób. My­ślę: „Co ja tu ro­bię, nie zdam na pew­no”. Oni już zna­li kla­wia­tu­rę, gra­li na fortepia­nie, a ja się pcham nie wiadomo po co. Sto­ję w ką­cie, ta­ka bie­do­ta, co by­ło wi­dać po ubio­rze. Wresz­cie mnie wezwa­li: „Weź­cie tę biedną, z tam­te­go ką­ta”. Py­ta­ją, co bym mo­gła im zaśpie­wać. Więc mó­wię: „Mam­ma san­tan­to fe­li­ce”, po włosku. „A skąd znasz wło­ski?” Ja, że z ra­dia, pa­rę ra­zy w ra­diu sły­sza­łam tę pio­sen­kę. Zaśpiewałam, a tak przeży­wa­łam, tak się przy tym wa­li­łam w pier­si, przekręca­łam sło­wa. No to spy­ta­li, co jesz­cze mo­gła­bym im zaprezentować. Za­śpie­wa­łam więc pieśń mo­je­go oj­ca o wal­ce by­ków w Ma­dry­cie. Przeżywałam, jak ten byk le­ci na to­re­ado­ra, że ich chy­ba ku­pi­łam mo­ją dzi­ką interpre­ta­cją. I co pa­ni po­wie? Ja jed­na z tych 60 osób zo­sta­łam przy­ję­ta.

– Nic dziw­ne­go, Pa­ni głos ma ogrom­ną ska­lę – czte­ry okta­wy.
Violetta Villas:
Do­pie­ro po tym śpie­wie zba­da­li mi głos przy for­te­pia­nie i po­gra­tu­lo­wa­li. Przy­bie­głam do do­mu z ra­do­ścią, że zda­łam. Ale sio­stra roz­wo­dzi­ła się z mę­żem, więc nie mo­głam u niej zo­stać. Wy­na­ję­łam po­ko­ik na stry­chu i tam miesz­ka­łam.
 

Polecamy też: „Wciąż widzę jej uśmiech, jej oczy” - mąż Agaty Mróz o zmarłej żonie, samotności i ich córce.

3 / 8
violetta-villas-viva-listopad-2001-359490-GALLERY600-64d3423

Jacek Piotrowski

violetta-villas-viva-listopad-2001-359490-GALLERY600-64d3423

Violetta Villas: Przy­je­cha­łam prze­cież z im­pe­ria­li­stycz­nej Ame­ry­ki – fu­tra, buty, bia­ły mer­ce­des. Fu­tro potem mi ukra­dli, te­raz też mam po­dob­ne – z li­sów – ko­cham się w bia­łym ko­lo­rze. Na­cho­dzo­no mnie. Chcia­no zrobić ze mnie polską Ma­tę Ha­ri. Od­po­wia­da­łam im uro­dą, wy­glą­dem, wszyst­kim. Pła­ka­łam: „Boże, kie­dy od­da­lisz ode mnie to prze­śla­do­wa­nie?” I przy­śnił mi się sen – dwa gar­by z mo­im cier­pie­niem. Jeden jest peł­ny, a dru­gie­mu do czubka jeszcze tro­chę bra­ku­je. Wie­dzia­łam już, że do­sta­łam znak, iż prześlado­wa­nie się koń­czy. Ty­le że od­su­nię­to mnie od ra­dia i te­le­wi­zji. I już nie wy­pu­ści­li za gra­ni­cę. Mam za­miar na­pi­sać o tym w książce, do któ­rej się przy­mie­rzam, więc wo­lę się nie ba­wić w szcze­gó­ły.

– Chcia­ła Pa­ni wra­cać do Las Ve­gas? Po co Pa­ni w ogó­le przy­je­cha­ła do Pol­ski?
Violetta Villas:
Sio­stra da­ła mi znać, że ma­ma ma ra­ka, więc że­bym się z nią po­że­gna­ła. Po­my­śla­łam, że jeśli nie przy­ja­dę, nie po­że­gnam się, to do koń­ca so­bie te­go nie wy­ba­czę. Mia­łam tam dzie­wię­cio­let­ni kontrakt z Pa­ra­mo­unt Pictu­re, do­sta­łam pro­po­zy­cję głów­nej ro­li w se­ria­lu, ale posta­wi­li wa­ru­nek, że nie wol­no mi wsiąść do sa­mo­cho­du, sa­mo­lo­tu, ni­cze­go bez wie­dzy wy­twór­ni fil­mo­wej. Po­sta­no­wi­łam jed­nak, że po­ja­dę do ma­my, choć­by się pa­li­ło i wa­li­ło. A ten do­ku­ment pod­pi­szę póź­niej. Ta ro­la by­ła wiel­ką szan­są. Przed­tem pró­bo­wa­łam róż­nych ma­łych ró­lek i zo­sta­łam zauważo­na. Lee Ma­rvin mnie sza­no­wał i Glenn Ford. Pomaga­li mi w na­uce an­giel­skie­go. Sza­le­li za mną, by­li bar­dzo szar­manc­cy. Tym wy­jaz­dem wszyst­ko zaprzepaściłam, bo już nie mo­głam wró­cić.

– Ale po­że­gna­ła się Pa­ni z mat­ką. Za­raz po­tem umar­ła?
Violetta Villas:
Z mo­ją ma­mą wy­da­rzył się cud. Mia­ła ra­ka na ze­wnątrz na­rzą­dów ko­bie­cych. Nie moż­na było ope­ro­wać, za póź­no. I ma­ma wte­dy stra­ci­ła wia­rę. Wy­wieź­li ją na sa­lę, z któ­rej się już nie wra­ca. I tam ją zna­la­złam. Mó­wię: „Ma­mo”, ale ona już się za­ła­ma­ła, nie kon­tak­to­wa­ła. „Ja umie­ram”, po­wta­rza­ła. „A kto ci, ma­mo, po­wie­dział, że umie­rasz?” „Dok­tor”. „Ma­mo, jak mo­głaś uwie­rzyć dok­to­ro­wi. To Je­zus na­da­je datę śmier­ci, mo­że ją cof­nąć, prze­dłu­żyć. Dok­tor to tyl­ko na­rzę­dzie w rę­kach Bo­ga”. Uklę­kłam przy łóż­ku i zaczę­łam się żar­li­wie mo­dlić: „Bo­że, pro­szę, wy­co­faj to, spraw, że­by wy­zdro­wia­ła, na za­wsty­dze­nie tych wszyst­kich le­ka­rzy, co nie wie­rzą w Cie­bie. Ty je­den mo­żesz to uczy­nić”. I mo­dlę się, mo­dlę. Klę­cza­łam w fu­trze i pła­ka­łam. Cho­re pa­trzy­ły na mnie ze zro­zu­mie­niem, ale le­ka­rze i pie­lę­gniar­ki śmia­li się ze mnie, ryso­wa­li na czo­le kó­łecz­ko. Wca­le się tym nie przej­mo­wa­łam. No i pro­szę, rak za­czął zni­kać. Wzię­li ma­mę na ba­da­nia, a tam nie ma ra­ka. Ży­ła jesz­cze 25 lat. I jak tu nie wie­rzyć w Bo­ga?

– Ma­ma by­ła naj­waż­niej­sza w Pa­ni ży­ciu? Do dziś wzru­sza się Pa­ni, śpie­wa­jąc pieśń „Ma­mo”. Ma Pa­ni wte­dy na so­bie skrom­ną czar­ną suk­nię z bia­ły­mi la­mów­ka­mi.
Violetta Villas:
Bo do tej pio­sen­ki no­szę wła­śnie tę suk­nię, tak jak do „Oczu czar­nych” bor­do­wą. Sa­ma wymy­ślam mo­je to­a­le­ty. Ma­mę rze­czy­wi­ście bar­dzo ko­cha­łam i cią­gle czu­ję się przez nią osie­ro­co­na.

Polecamy też: "To cudowne być z kimś tak bardzo, bez reszty". Tak się kochali Anna Przybylska i Jarosław Bieniuk

4 / 8
violetta-villas-viva-listopad-2001-359491-GALLERYBIG-85f0260

Jacek Piotrowski

violetta-villas-viva-listopad-2001-359491-GALLERYBIG-85f0260

– Na se­kre­tar­ce au­to­ma­tycz­nej wita Pani dzwo­nią­cych: „Niech bę­dzie po­chwa­lo­ny Je­zus Chry­stus”. Jest Pa­ni bar­dzo re­li­gij­na.
Violetta Villas: Od Pierw­szej Ko­mu­nii Świę­tej. Ni­ko­go nie uda­ję, po pro­stu ta­ka je­stem, czy się to ko­muś po­do­ba, czy nie. A daw­niej się nie po­do­ba­ło, i to bar­dzo. Pa­mię­tam, że za „Ave Ma­ria” do­sta­łam Grand Prix na fe­sti­wa­lu we Francji, a w Pol­sce na­wet o tym nie na­pi­sa­li. Po kon­cer­cie w Rze­szo­wie przy­szli do mnie pano­wie i mó­wią: „Al­bo Chry­stus, al­bo pra­ca – pro­szę wy­bie­rać”. Mia­łam jesz­cze śpie­wać w Prze­my­ślu i Jarosła­wiu, wy­prze­da­no wszyst­kie bilety, a oni mi mó­wią, że w ogó­le nie wol­no mi wspo­mnieć o Bo­gu. Bo ja do „Ave  Maria” wy­gła­sza­łam tek­ścik o tym, że je­śli cierpi­my z mi­ło­ścią i ofia­ro­wu­je­my to cier­pie­nie Bo­gu, to ma ono ogrom­ną moc, od­bie­ra­my wła­dzę złe­mu duchowi. Po­wie­dzie­li, że mam czas do na­stęp­ne­go dnia, by się na­my­ślić. Wy­bra­łam Chry­stu­sa, kon­cer­ty od­wo­ła­no, ogła­sza­jąc, że je­stem cho­ra. Wra­ca­łam z te­go Rze­szo­wa bez gro­sza, ale mia­łam ra­dość, że mnie nie zła­ma­li.
 

Polecamy też: Anna Przybylska dziś skończyłaby 37 lat… Przypominamy jej najpiękniejsze zdjęcia z sesji dla VIVY!

5 / 8
92882-GALLERYBIG-c11b910

AKPA

92882-GALLERYBIG-c11b910

– Ko­mu Pa­ni po­świę­ci­ła wte­dy swo­je cier­pie­nie?
Violetta Villas: Na­wró­ce­niu grzesz­ni­ków. Za­wsze im po­świę­cam mo­ją mę­kę. Dla Bo­ga waż­na jest każ­da nawró­co­na du­sza.

– I nic Pa­ni nie do­sta­je w za­mian tu, te­raz, w do­cze­snym ży­ciu?
Violetta Villas:
A kto po­wie­dział, że nie do­sta­ję. „Ave Ma­ria” na przy­kład otwo­rzy­ła mi drzwi na świat. Jak śpie­wa­łam w pa­ry­skiej Olim­pii, przy for­tis­si­mo wiel­ki ży­ran­dol tak się huś­tał przy mo­im gło­sie, tak huś­tał. Lu­dzie pa­trzy­li na mnie i na ży­ran­dol, na mnie i na ży­ran­dol. Był wśród nich pro­du­cent z Las Ve­gas. Usły­szał mnie, zo­ba­czył ten ży­ran­dol i za­pro­po­no­wał wy­jazd do Ame­ry­ki. Ale ja nie ro­bię ni­cze­go w ocze­ki­wa­niu nagro­dy na tym świe­cie, bo to by­ła­by py­cha. A py­cha jest naj­bar­dziej przez Bo­ga ka­ra­na. Po­ko­ra na­to­miast jesz­cze ni­ko­mu nie za­szko­dzi­ła. Sza­tan tyl­ko czy­ha, że­by się cie­szyć z te­go, co zasieje. Jest in­te­li­gent­ny, pod­stęp­ny, prze­bie­gły. Ku­si i ła­pie w si­dła.

– Pa­nią też ku­sił?
Violetta Villas:
Czy ja wiem? Opo­wiem pe­wien przy­kład z Las Ve­gas. By­łam tam pięk­na i mło­da. Przychodzę przed przed­sta­wie­niem, pa­trzę, a w gar­de­ro­bie sto­ją fio­le­to­we ró­że, wo­ko­ło wi­szą pięk­ne suknie. Kartka: „Dla Vio­let­ty Vil­las”. Za ty­dzień ktoś przy­jeż­dża pod mój apar­ta­ment żółtym ka­brio­le­tem jaguarem. Bo ja wjeż­dża­łam na sce­nę ta­kim sa­mo­cho­dem. I tak mi się po­do­bał, że po­wta­rza­łam: „Bo­że, ja takim autem wjeż­dżam na sce­nę, że­by ta­kie mieć w ży­ciu!” I ktoś ku­pił mi to au­to, pod­sta­wił pod ho­tel. Za wycieracz­ką mo­je na­zwi­sko i na­pi­sa­ne, że ja­gu­ar na­le­ży do mnie. A kluczy­ki po­da­je mi boy z ho­te­lu. Py­tam, od ko­go, a on mó­wi, że to mo­ja wła­sność, on miał tyl­ko dać mi klu­czy­ki. Potrzy­ma­łam je mo­że trzy mi­nu­ty, obej­rza­łam sa­mo­chód, nie po­wiem, i od­da­łam. Po­wie­dzia­łam, że nie przyj­mę tak dro­gie­go pre­zen­tu, sukienek też nie wzię­łam. Po­tem dowiedzia­łam się, że po­szedł za­kład ka­pi­ta­na sa­li Ca­si­no de Paris z milionerem o to, czy są ko­bie­ty nie do ku­pie­nia. Ka­pi­tan twier­dził: „Nie ku­pisz tej Po­lki”. A tam­ten, że ku­pi. Żo­na kapitana zy­ska­ła na tym za­kła­dzie fu­tro z no­rek.

Polecamy:  „Najlepiej, byśmy odeszli razem”. Maria i Lech Kaczyńscy - wspominamy prezydencką parę.

6 / 8
violetta-villas-lata-70-359486-GALLERY600-1adc6bc

Archiwum prywatne

violetta-villas-lata-70-359486-GALLERY600-1adc6bc

Po swoim po­wro­cie z Ame­ry­ki do Polski po dru­gim nie­uda­nym mał­żeń­stwie z Te­dem Kowalczykiem, zaskoczyła wszystkich in­for­ma­cją, że od­tąd bę­dzie żyć w ce­li­ba­cie, choć jej uro­da na pew­no jeszcze dzia­ła na męż­czyzn. „Mo­ja du­sza i wy­gląd nie pa­su­ją do sie­bie. Lecz na to już nic nie po­ra­dzę”. Ślubowała czy­stość przed Bo­giem przy oł­ta­rzu w Krako­wie. Wy­da­je się, że wia­ra w Bo­ga jest jej obro­ną.

– Życie w czy­sto­ści? Chy­ba to nie­ła­twe?
Violetta Villas: Ła­twe, ła­twe. Tyl­ko trze­ba umieć się ze so­bą po­go­dzić. Czym jest na­mięt­ność? Grą zmysłów. A czym są zmy­sły bez uczu­cia? Gdy­bym na przy­kład spo­tka­ła męż­czy­znę na­praw­dę wol­ne­go, wdow­ca al­bo ka­wa­le­ra... Ale prze­cież ka­wa­le­rów nie ma. Wszy­scy do­brzy zo­sta­li zaob­rącz­ko­wa­ni. Wystarczy mi, że na sce­nie mnie ko­cha­ją, że się po­do­bam. W An­glii je­den mi­lio­ner, praw­dzi­wy hra­bia, klę­kał przede mną. Powie­dział: „Dla żad­nej ko­bie­ty nie wstałbym tak ra­no”. A dla mnie obu­dził się o czwar­tej, pa­lił pa­pie­ro­sy, nie mógł się uspo­ko­ić po mo­im kon­cer­cie. Ku­pił mi pięk­ny ze­ga­rek z pa­mią­tek po Dia­nie, księżnicz­ce. Powiedział, że bę­dzie pi­sał, te­le­fo­no­wał. Ale co z te­go, sko­ro miał już dwie żo­ny? Ta­ki mężczyzna to nie dla mnie.

– Czy to praw­da, że ką­pie się Pa­ni w ko­zim mle­ku, że­by za­cho­wać pięk­ną ce­rę?
Violetta Villas:
Nie, nie uży­wam żad­nych kre­mów. My­ję twarz wo­dą z my­dłem i tyl­ko sma­ru­ję ją śmie­tan­ką zbie­ra­ną z ko­zie­go mle­ka. Ma mnó­stwo so­li mi­ne­ral­nych i wi­ta­min.

– Ale wło­sy my­je Pa­ni w naf­cie?
Violetta Villas:
W tej nie­oczysz­czo­nej, ta­kiej, ja­ką po woj­nie wle­wa­ło się do lam­py. Tak na­praw­dę jed­nak to wia­ra po­ma­ga mi za­trzy­mać zdro­wie i mło­dość. Ufam Je­zu­so­wi.

7 / 8
violetta-villas-1966-rok-359487-GALLERY600-79f2ff0

Archiwum prywatne

violetta-villas-1966-rok-359487-GALLERY600-79f2ff0

– A kie­dy za­czę­ła Pa­ni gro­ma­dzić wo­kół sie­bie zwie­rzę­ta?
Violetta Villas: Za­raz jak ku­pi­łam dom w Mag­da­len­ce. Był lu­ty. Z Ame­ry­ki przy­wio­złam dwa pu­del­ki, któ­re ku­pi­łam tam so­bie, że­by roz­ma­wiać z ni­mi po pol­sku. Kie­dy się wpro­wa­dza­łam do Mag­da­len­ki, był straszliwy mróz. Pa­trzę, a przy mo­jej furt­ce stoi pies – szczen­na su­ka i drży. Ja w ko­szu­li noc­nej wy­bie­głam na dwór i wzię­łam tę bie­du­lę. W ko­tłow­ni zro­bi­łam jej le­go­wi­sko, w ko­szy­ku. Tam uro­dzi­ła dwa pie­ski. Jak już od­cho­wa­ła dzie­ci, po­szła so­bie, ni­gdy jej nie od­na­la­złam. Po­tem już zwra­ca­łam uwa­gę na psy. Ja­kiś ranny, po­trą­co­ny przez sa­mo­chód, in­ny – zabłąkany. Przygarniałam je, bo wie­dzia­łam, że te psy prze­szły już swo­ją dro­gę krzy­żo­wą. I tak się na­zbie­ra­ło.

– Ma ich Pa­ni już gru­bo po­nad set­kę?
Violetta Villas: Trud­no na­wet po­li­czyć. Lu­dzie na­gmin­nie mi je pod­rzu­ca­ją. Dla każ­de­go z tych stwo­rzeń mam swo­ją daw­kę mi­ło­ści. Ko­cham wszyst­ko, co po­ni­żo­ne, ode­pchnię­te, zde­gra­do­wa­ne, zdep­ta­ne.

– Ma­ło kto jest w sta­nie zro­zu­mieć, że od­da­je im Pa­ni wszyst­ko, ca­ły swój ma­ją­tek.
Violetta Villas:
Wi­dać Bóg prze­zna­czył mi ta­ki los, ta­ki ży­wot. Je­stem sa­mot­na. Co za­ro­bię, wy­da­ję na utrzy­ma­nie zwie­rząt. Oczy­wi­ście, że mi bra­ku­je pie­nię­dzy, bo ta­ka gro­ma­da du­żo kosz­tu­je. Po­win­nam ogrodzić ca­ły te­ren, ale nie mam za co. Po­win­nam wy­bu­do­wać bok­sy dla wszystkich psów i kotów. Te­raz na zi­mę bę­dę mu­sia­ła wziąć je do do­mu. Ja­sne, że wie­lu lu­dzi nie ro­zu­mie, czym jest oka­zy­wa­nie mi­ło­sier­dzia i ma­ją mnie za sza­lo­ną. Ale tym aku­rat najmniej się przej­mu­ję. Mam na­dzie­ję, że są też oso­by wiel­kie­go serca, które mo­że mi po­mo­gą. Nie dla mnie prze­cież ta pomoc, tyl­ko dla tych bez­bron­nych stwo­rzeń, które obdarowu­ją nas ta­ką wiel­ką, bez­in­te­re­sow­ną mi­ło­ścią.

8 / 8
violetta-villas-viva-listopad-2001-359492-GALLERY600-1b48454

Jacek Piotrowski

violetta-villas-viva-listopad-2001-359492-GALLERY600-1b48454

– My­śla­ła kie­dyś Pani o wła­snym epitafium?
Violetta Villas: Po­win­no być na­pi­sa­ne coś bar­dzo pro­ste­go: „Ja­ką mia­rą mie­rzysz, wa­żysz i li­czysz, ta­ką i tobie od­mie­rzą”. Al­bo: „Nie czyń dru­gie­mu, co to­bie nie­mi­ło”. Lub: „Od ja­kiej bro­ni wal­czysz, od ta­kiej zginiesz”. Na pew­no coś wy­my­ślę, bo trosz­kę cza­su chy­ba jesz­cze mi zo­sta­ło.
 

Polecamy też: „Podjęłam walkę o moje dziecko”. Ostatnia rozmowa z siatkarką Agatą Mróz.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Violetta Villas

Redakcja poleca

Serum Przeciw Niedoskonałościom
garnier
Serum Przeciw Niedoskonałościom
Active Salicylic
Zobacz
Inspirowana Ruchem Wody
Kamena
Inspirowana Ruchem Wody
Bransoletka Fala
Zobacz
Antyoksydacyjne Serum z Witaminą C
Slavia Cosmetics
Antyoksydacyjne Serum z Witaminą C
Rozświetla i Odżywia
Zobacz
Baza i Maskara do Rzęs
RevitaLash
Baza i Maskara do Rzęs
MAX Objętości
Zobacz
REKLAMA

Zobacz także

Piotr Bukowiecki, Edyta Herbuś z babcią Tolą, studio „halo tu Polsat”, Warszawa. 29.03.2025 r.
Wywiady VIVY
TYLKO U NAS: Są razem 9 lat, potrzebowali zrobić to dla swojego związku. Po „Azji Express" Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki wyciągnęli dla siebie ważną lekcję
Robert Korzeniowski, Justyna Korzeniowska, Viva! 11/2022
Wywiady VIVY
Latami pisano o 16 latach różnicy. Justyna i Robert Korzeniowscy w końcu ujawnili, jak jest naprawdę
JKMR
Wywiady VIVY
TYLKO U NAS: Kabaret Hrabi i Marzena Rogalska w poruszającym wspomnieniu o Joannie Kołaczkowskiej. „Ludzie jeszcze bardzo długo będą ją kochać”
Krzysztof Czeczot, VIVA 7/2026
Wywiady VIVY
TYLKO W VIVIE! Krzysztof Czeczot ujawnia sekret z młodości. Tak próbował udowodnić swoją wartość
Ewa Gawryluk-Domaniecka i Piotr Domaniecki, VIVA! 5/2026
Wywiady VIVY
Nie zakochał się w aktorce. W Ewie Gawryluk zobaczył coś znacznie ważniejszego. Dziś są małżeństwem
Krzysztof Miruć, dom Krzysztofa Mirucia, Połomka, jamnik
Wywiady VIVY
Zapomnij o nudzie w stylu PRL: Krzysztof Miruć zmienił dom legendy tamtych lat w architektoniczne arcydzieło
Joanna Krupa, Viva! 14/2025
Wywiady VIVY
Rozlicza się z przeszłością, odnalazła siebie na nowo. Dziś mówi o nowym początku i miłości, która ją odmieniła
Marisa de Lempicka, Viva! 13/2025
Wywiady VIVY
Wyglądała jak królowa i miała maniery królowej. Prawnuczka ujawnia tajemnice Tamary Łempickiej
Małgorzata Kalicińska, VIVA!, 13/2025
Wywiady VIVY
Mężczyzna z internetu został miłością jej życia. Historia kultowej autorki porusza bardziej niż jej książki
Julia Pietrucha, VIVA!, 13/25
Wywiady VIVY
Miała wszystko, a u szczytu popularności zniknęła na 10 lat. Pietrucha ujawnia, co ją do tego zmusiło
Radosław Piwowarski, VIVA!, 13/25
Wywiady VIVY
Był ojcem sukcesu wielu gwiazd, tak wspomina ukochaną aktorkę Polaków. Wzruszające słowa
Margaret - VIP - fot. @pojmanMargaret - VIP - fot. @pojman
Wywiady VIVY
Margaret wspomina „The Voice of Poland”: „Gdy założyłam tęczową sukienkę, produkcja przerwała pracę na kilka godzin”
Marjan Kiepura, Viva! 12/2025
Wywiady VIVY
Chłopaka z Sosnowca pokochały miliony. Mało kto wie, jaki był prywatnie. Tak jego syn mówi o relacji z ojcem
Marjan Kiepura, Viva! 12/2025
Wywiady VIVY
Śpiewak, którego kochały tłumy. Syn odkrywa, co naprawdę stało za fenomenem Kiepury
Filip Gurłacz, Viva! 12/2025
Wywiady VIVY
Przeszedł przez piekło w wieku 13 lat. Dziś inspiruje tysiące. Prawdziwa historia Filipa Gurłacza
Olga Chajdas, Viva! 12/2025
Wywiady VIVY
Zamiast Nobla będzie Oscar? Miała być astrofizykiem, została reżyserką. Nie wszyscy jej to wybaczyli…

Akcje

DEEBOT X12 OmniCyclone
Mniej sprzątania, więcej życia. Ten trend zmienia nasze domy
Współpraca reklamowa
Hanna Żudziewicz, Viva! 12/2024 Jacek Jeschke, Viva! 12/2024
Taniec, emocje i blask gwiazd. GOLDEN STARS TROPHY by Żudziewicz & Jeschke już 22 sierpnia!
Współpraca reklamowa
Wyprawka technologiczna 2.0. Jak wyposażyć ucznia i nie zbankrutować?
Współpraca reklamowa
BREUNINGER
Modowe eksperymenty na jesień, czyli stylowy powrót do biura
Współpraca reklamowa
Hotel Mercure Poznań Centrum
Miejsce, w którym narodziła się tradycja świętowania Dnia Babci
Współpraca reklamowa
wystawa Nabiści 2_fot. MŁK
Francuscy buntownicy w Łazienkach Królewskich. Ponad 90 arcydzieł do obejrzenia na wystawie „Nabiści. Prorocy nowej sztuki”
Współpraca reklamowa
PZU Rafał Majka
Bezpiecznie na rowerze. O odpowiedzialności na drodze rozmawiamy z Rafałem Majką
Współpraca reklamowa
IMG_3365
Okrągły stół KnowHer. Pięć praktyczek biznesu o tym, czego dziś naprawdę potrzebują przedsiębiorczynie
Współpraca reklamowa
HerPrivateHell_SophieThatcher_01
Wychowała się wśród mormonów, dziś wbrew rodzicom gra w filmach grozy. Sophie Thatcher w horrorze „Jej piekło” chwalą wszyscy
Współpraca reklamowa
Le Gosse
Co sprawia, że kolacja zostaje z nami na długo? Chefowie FineDiningWeek® o sztuce mistrzowskich momentów
Współpraca reklamowa

Niektóre z odnośników znajdujących się powyżej to linki afiliacyjne. Kliknięcie na nie pozwoli Ci bezpłatnie zapoznać się ofertą konkretnego produktu lub usługi i jednocześnie może wspomóc rozwój naszej redakcji.

viva
  • O nas
  • Reklama
  • Kontakt
  • Regulamin
  • Polityka prywatności
  • Moje zgody
  • Newsletter

Dalsze rozpowszechnianie tekstów, zdjęć i materiałów wideo opublikowanych w serwisie w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.

©BURDA MEDIA POLSKA SP. Z O. O. 2026

Party.pl Glamour.pl Cocolita.pl Mamotoja.pl Mojegotowanie.pl National-geographic.pl Polki.pl Kobieta.pl Przyslijprzepis.pl Elle.pl Wizaz.plStory.pl

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji jest zabronione oraz wymaga uprzedniej, jednoznacznie wyrażonej zgody administratora serwisu – Burda Media Polska sp. z o.o. Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.