Marcin Dorociński w jednym z ostatnich wywiadów otworzył się na temat pracy z aktorami światowego formatu i stresu, jaki mu przy tym towarzyszy. Aktor wspomniał także o kompleksie wsi.

WIDEO

player placeholder

[Ostatnia publikacja na VUŻ i Viva Historie 12.01.2025 r.]

Marcin Dorociński szczerze o międzynarodowej karierze

Marcin Dorociński, jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych polskich aktorów, odnosi światowe sukcesy i z dumą reprezentuje Polskę na międzynarodowej scenie filmowej. Znany z takich produkcji jak Pitbull, Róża czy międzynarodowych hitów Gambit Królowej i Mission Impossible, Dorociński nie tylko zachwyca swoim talentem aktorskim, ale również inspiruje swoją historią życia.

Zobacz także:

W najnowszym wywiadzie dla "Zwierciadła" aktor otwarcie mówił o swoim pochodzeniu ze wsi i związanych z tym kompleksach, które towarzyszyły mu w przeszłości. Dorociński pochodzi z Kłudzienka, niewielkiej miejscowości w województwie mazowieckim. Jak sam przyznał w wywiadach, w młodości zmagał się z poczuciem, że jego wiejskie korzenie są powodem do wstydu. Dopiero z czasem zrozumiał, że to, skąd pochodzi, nie tylko nie umniejsza jego wartości, ale wręcz wzbogaca go jako człowieka i artystę.

"Długo myślałem, że muszę zabić w sobie te wiejskie korzenie, tę prostotę, którą uwielbiam i której nie chciałbym nigdy stracić. Traktuję swoje pochodzenie jako moją siłę i coś, co mnie ukształtowało. Wyszedłem już z kompleksu wsi" - wyznał dla "Zwierciadła".

Co czuje polski aktor, kiedy jedzie pracować z zagranicznymi aktorami? Najczęściej stres. "Za każdym razem, gdy jadę za granicę, trzęsą mi się portki", przyznał otwarcie. Dodał, że najbardziej obawia się, że przyniesie wstyd sobie, rodzinie i ojczyźnie. "Ja się zawsze denerwuję. (...) Czasami mnie to za dużo kosztuje".

Czytaj też: Marcin Dorociński miał być piłkarzem, ale został aktorem. Nie przepada za sławą, a popularność wykorzystuje, by pomagać innym

Marcin Dorociński, VIVA! luty 2009
Zuza Krajewska i Bartek Wieczorej/LAF AM /

Największy przystojniak polskiego kina. Jak magnes przyciąga spojrzenia, czy gra brutala, czy kochanka. O sobie najchętniej... milczy. Namówić go na zwierzenia to misja prawie niemożliwa. Czy Marcin Dorociński wyjedzie z kraju, by podbić Hollywood? 

W ubiegłym roku, aktor zaprezentował się w doskonałej, komediowej roli. Okazuje się, ze nawet jako drugoplanowy aktor potrafi skraść całe show. Za rolę w filmie "Moje córki krowy",  zdobył wówczas nominację do Orłów 2016. Rolą dziennikarza śledczego w „Pakcie”, który wierzy w dziennikarski etos, zdobył serca widzów. Ostatnia rola w „Małżeńskich porachunkach” to przełom w jego karierze!

Zobacz też: Ten polski serial wciąga niczym "House of Cards". Kto zdobędzie władzę w drugim sezonie "Paktu"?

Zagraniczna kariera Marcina Dorocińskiego 

Marcin Dorociński, podobnie jak wielu polskich aktorów, nie możne narzekać na populrność poza granicami naszego kraju. W Rosji, Czechach, Anglii, Niemczech czy Danii posiada agentów, którzy sukcesywnie dbają o jego wizerunek. 

„To trochę tak, jak grać w piłkę nożną w obcej lidze – może się udać, nie musi, ale to zawsze coś nowego, rozwijającego”, wyznał aktor w wywiadzie dla „Urody Życia”. Za granicą Marcin Dorociński może liczyć na większą ilość angaży do nowych produkcji. Nie oznacza to, że będzie się rzadziej pojawiał na polskich ekranach.

„Tam częściej mnie wystawiają do gry. W ostatnich dwóch latach grałem więcej za granicą niż w Polsce. Co nie znaczy, że narzekam w Polsce na brak ról czy że moim celem jest Hollywood. Lubię Polskę, lubię Warszawę, lubię moją dzielnicę, nie chcę się stąd ruszać”, dodaje aktor.

Dla Marcina Dorocińskiego najważniejsze są: korzenie, rodzina, przyjaciele i punktualność. „Im jestem starszy, tym większą wartość widzę w tym, co tworzy nasze fundamenty, w tym, co naprawdę ważne”, odpowiedział Magdalenie Żakowskiej.

Polecamy teżMarcin Dorociński: "Myślę, że jestem dobrym aktorem, dobrym człowiekiem. Tyle".
 

W 2009 roku, udzielił wywiadu VIVIE!, w którym opowiedział Monice Kotowskiej o tym, dlaczego to, co trudne, zawsze musi wyśmiać. Co wtedy Marcin Dorociński mówił nam o rodzinie, pasji i planach na przyszłość? 

Marcin Dorociński przez lata wstydził się, skąd pochodzi

Dorociński ma w sobie jednak dużo wdzięczności i dystansu do tego, co się wokół niego dzieje. Opowiedział o tym, jak podczas nagrywania jednej ze scen do filmu "Mayday" u boku Ryana Reynoldsa uśmiechnął się szczerze.

"Cudowny był moment kręcenia sceny przesłuchania z nim i Ryanem Reynoldsem. Gram tam oczywiście groźnego gościa – więcej nie mogę, niestety, powiedzieć. Długa scena, pełna gadania, nagrywaliśmy ją dwa dni – najpierw kamery na nich, potem na mnie. I nagle w samym środku ujęcia pojawia mi się taki obraz, że jestem w moim rodzinnym Kłudzienku na boisku, mam 15 lat i myślę sobie, co będę robił w życiu. Uśmiechnąłem się, co świetnie korespondowało z tym, że gram faceta, który zaraz komuś zrobi krzywdę" - mówił.

Ten spontaniczny gest został zauważony przez reżysera, który pochwalił Dorocińskiego. "Ale super to było z tym uśmiechem! O czym wtedy pomyślałeś?" - usłyszał wówczas aktor.

Czytaj również: Z Milanówka do Hollywood. Rodzina jest największą siłą Marcina Dorocińskiego

forum-0430109830
Marcin Dorocinski
aktor
festiwal Era Nowe HoryzontyWroclaw 2007
na festiwalu promowal film Piotra Matwiejczyka „Na Boso”,Image: 430109830, License: Rights-managed, Restrictions: Cena minimalna dla publikacji online 50 zł a dla drukowanych 250 zł, Model Release: no, Credit line: Tatiana Jachyra / Forum

Źródło: Zwierciadło, plotek.pl