Marta Wierzbicka od lat konsekwentnie chroni swoją prywatność, a jej mąż Jan pozostaje poza zasięgiem kamer. Aktorka zrobiła jednak wyjątek i opowiedziała o początkach ich znajomości. Choć poznali się w walentynki, pierwsze spotkanie trudno nazwać romantycznym. Co więcej, troskliwe zachowanie przyszłego męża wydało jej się podejrzane.

WIDEO…

player placeholder

Marta Wierzbicka chroni prywatność. Nawet na ślubnych zdjęciach ukryła twarz męża

Marta Wierzbicka dorastała na oczach widzów. Rozpoznawalność zdobyła jeszcze jako nastolatka, występując w serialu „Na Wspólnej”. Dziś można ją oglądać również w „Szpitalu św. Anny”. Choć od lat jest obecna w show-biznesie, swoje życie uczuciowe woli zachowywać dla siebie. W jednej z rozmów przyznała zresztą, że gdyby mogła cofnąć czas, inaczej pokierowałaby karierą u progu dorosłości.

Szczególnie dyskretna pozostaje w kwestii małżeństwa. Z Janem związana jest od ośmiu lat, jednak jego twarz wciąż pozostaje zagadką dla internautów. Nawet kiedy w maju zeszłego roku para wzięła kameralny ślub w Warszawie, aktorka zadbała o prywatność ukochanego. Na fotografiach opublikowanych na Instagramie zasłoniła jego twarz bukietem kwiatów.

Zobacz także:

Ostatnio zdecydowała się jednak zdradzić nieco więcej na temat ich relacji. W rozmowie z portalem Kozaczek.pl wróciła wspomnieniami do pierwszego spotkania z Janem. Jak się okazuje, początki tej znajomości były dość nietypowe.

Marta Wierzbicka Ślub
Instagram Screen za Pudelek.pl

Marta Wierzbicka poznała Jana w walentynki. „Raczej dziwne spotkanie i dziwny człowiek”

Aktorka nie ukrywa, że miłość zawsze zajmowała ważne miejsce w jej życiu. Pierwszy raz zakochała się jako 16-latka, a z ówczesnym partnerem spędziła osiem lat. Po bolesnym rozstaniu przez trzy lata pozostawała singielką. Wspominając ten okres, przyznała, że była bardzo kochliwa i potrafiła doszukiwać się w mężczyznach „najmniejszych mikrorzeczy, których mogłaby się złapać”.

Wszystko zmieniło się, gdy poznała Jana. Ich pierwsze spotkanie odbyło się w walentynki, co mogłoby sugerować wyjątkowo romantyczny początek. Rzeczywistość wyglądała jednak zupełnie inaczej. Wierzbicka była wtedy przeziębiona, a zachowanie nowo poznanego mężczyzny wzbudziło w niej więcej podejrzeń niż zachwytu. "Wtedy w ogóle nie brałam pod uwagę, że to może być mój przyszły mąż. Raczej dziwne spotkanie i dziwny człowiek, ale okazał się być bardzo daleko od dziwnym, tylko bardzo dobrym", wspominała aktorka w rozmowie z Kozaczkiem.

CZYTAJ TEŻ: Cristiano Ronaldo powiedział „dość”. Po 23 latach odchodzi z reprezentacji Portugalii. W tle głośny konflikt

Marta Wierzbicka
Piotr Matusewicz/East News

Przyszły mąż próbował nakarmić ją rosołem. Aktorka nie wiedziała, co o tym myśleć

Co tak bardzo zaskoczyło Martę Wierzbicką? Przede wszystkim troskliwość Jana. Mężczyzna od początku interesował się jej samopoczuciem i próbował zadbać o to, by chora aktorka coś zjadła. Zamiast jednak odebrać ten gest jako oznakę sympatii, zaczęła zastanawiać się nad jego intencjami. "Dla mnie to było jakieś takie podejrzane, że on jest tak strasznie miły. Miałam trochę takie poczucie, że on był tak strasznie zatroskany moim stanem zdrowia, bo ja byłam wtedy przeziębiona i myślę sobie: co go to interesuje? Widzi mnie przez 40 minut na spotkaniu. Co mu do tego, jak ja się czuję? No miłe, że wpychał mi rosół, żebym zjadła, ale no bez przesady", opowiadała.

Jak przyznała, nie przypuszczała wówczas, że właśnie siedzi naprzeciwko swojego przyszłego męża. Jan natomiast od początku był nią zainteresowany. "On się chyba wtedy jeszcze nie zakochał, ale wiedział, co robię i podobałam mu się", dodała Wierzbicka.

Marta Wierzbicka
VIPHOTO/East News

Od nieufności do wielkiej miłości. Marta Wierzbicka szybko zmieniła zdanie o Janie

Pierwsze wrażenie okazało się mylące. Choć podczas walentynkowego spotkania Wierzbicka z dystansem podchodziła do zachowania Jana, przy kolejnym kontakcie zaczęła patrzeć na niego inaczej. Jak sama przyznała, poczuła wtedy, że „coś jest na rzeczy”. Z czasem znajomość przerodziła się w poważny związek, który para konsekwentnie rozwijała z dala od medialnego zainteresowania. Siedem lat po pierwszym spotkaniu zakochani zdecydowali się powiedzieć sobie sakramentalne „tak”.

Dziś aktorka nie kryje, że mężczyzna, którego początkowo uznała za dziwnego, okazał się po prostu bardzo dobrym człowiekiem. A historia ich pierwszego spotkania pokazuje, że nawet walentynkowa randka, która nie robi najlepszego wrażenia, może być początkiem trwałej relacji.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Za rolę w "Złotopolskich" pokochały go miliony, później usłyszał oskarżenia: "zabrali mi dorobek życia". Zawsze miał plan B

Marta Wierzbicka
Michal Wozniak/Dzien Dobry TVN/East News