Piotr Mróz nigdy nie ukrywał, że wiara zajmuje w jego życiu ważne miejsce. Jednak publiczne mówienie o Bogu sprawiło, że zaczęto przypisywać mu poglądy, z którymi sam się nie utożsamia. Teraz gwiazdor „Gliniarzy” postanowił wyjaśnić, co naprawdę myśli o religii, tolerancji i ocenianiu innych. Jego słowa rzucają nowe światło na wizerunek, który przylgnął do niego w mediach.

WIDEO…

player placeholder

Piotr Mróz nie wstydzi się swojej wiary. Ale podkreśla jedno

W świecie show-biznesu, w którym równie wiele uwagi co zawodowe sukcesy przyciągają prywatne przekonania gwiazd, Piotr Mróz od dawna otwarcie mówi o swojej relacji z Bogiem. Aktor znany widzom z serialu „Gliniarze” oraz „Tańca z gwiazdami” nie ukrywa przywiązania do katolickich wartości. Nie oznacza to jednak, że zgadza się z obrazem człowieka skrajnie religijnego, jaki – jego zdaniem – wykreowały media.

W rozmowie z Karoliną Motylewską dla Jastrząb Post postanowił wyjaśnić, jak naprawdę postrzega swoją wiarę. Zapytany, czy uważa się za jednego z prekursorów publicznego mówienia o Bogu w polskim show-biznesie, odpowiedział z charakterystyczną dla siebie pokorą.

Zobacz także:

Czytaj też: Sofía Vergara przyłapana z młodszym o 15 lat gwiazdorem. Co naprawdę ich łączy? Hollywood już huczy od plotek

Piotr Mróz
Kurnikowski/AKPA / Piotr Mróz

Jak podkreślił, to Bóg wybiera ludzi, poprzez których chce docierać do innych. Siebie określił jedynie mianem niedoskonałego sługi, któremu powierzono pewne zadanie. „Prekursorem zawsze jest Pan Bóg. On sobie wybiera osoby, które chce w jakiś sposób namaścić, żeby świadczyły o Nim. Każdy z nas jest narzędziem w rękach Boga. Na pewnym etapie Pan Bóg w jakiś sposób wykorzystał moją osobę, żeby przemówić do wielu osób. Tak samo wykorzystuje każdego. Absolutnie nie jestem prekursorem. Ja jestem tylko takim ułomnym pracownikiem winnicy Pańskiej”, opowiadał w rozmowie z JastrząbPost Karolinie Motylewskiej.

Aktor przyznał również, że cieszy go rosnąca obecność tematów religijnych w przestrzeni publicznej. Szczególnie bliskie pozostają mu wartości, które wiąże z chrześcijańskimi fundamentami Europy. „Cieszy mnie to, że jest trend na wiarę i na wartości, na których jest zbudowana Europa. Teraz widzimy na świecie ruch prawicowy i prokatolicki, więc tylko się cieszyć”, dodawał.

Piotr Mróz
Podlewski/AKPA / Piotr Mróz

Gwiazdor „Gliniarzy” mówi o łatce, która do niego przylgnęła. Tego nie zamierza przemilczeć

Otwarte mówienie o wierze przyniosło Piotrowi Mrozowi nie tylko zainteresowanie, ale również łatkę, z którą aktor zdecydowanie nie chce się utożsamiać. Choć nigdy nie ukrywał swojego przywiązania do Boga i katolickich wartości, z czasem zaczęto przedstawiać go jako człowieka o skrajnych poglądach. W rozmowie z Jastrząb Post przyznał, że taki wizerunek został w dużej mierze wykreowany przez media, ponieważ wzbudzał emocje i przyciągał uwagę. Teraz postanowił wyraźnie zaznaczyć, że stanowczość w kwestiach wiary nie oznacza dla niego prawa do oceniania innych. Nawet jeśli jego wcześniejsze wypowiedzi o Halloween wywoływały kontrowersje, sam nigdy nie uważał się za kogoś, kto powinien pouczać innych, narzucać im własne zasady czy mówić, jak mają żyć.

„Rzeczywiście w pewnym momencie wyrosłem na jakiegoś „świętego” w show-biznesie. Nic, co ludzkie, nie jest mi obce. Jeżeli ktoś chce świętować Halloween, to niech sobie świętuje, a jeżeli ktoś chodzi do Kościoła, jak ja, niech chodzi do Kościoła. Łatwo jest nam zaakceptować kogoś, kto świętuje Halloween, ale skrytykujemy gościa, że opowiedział się za swoimi wartościami... Niech każdy żyje po swojemu, nic mi do tego”, mówił Karolinie Motylewskiej.

Czytaj też: Niedawno rozstał się z kolejną partnerką, teraz mówi o relacji. Piotr Mróz nie traci wiary w miłość

Piotr Mróz
Gałązka/AKPA / Piotr Mróz

Piotr Mróz szczerze o osobach homoseksualnych. Jego słowa mogą zaskoczyć

Gdy rozmowa zeszła na temat osób homoseksualnych i coming outów gwiazd, Piotr Mróz nie unikał odpowiedzi. Aktor nie próbował oceniać ich decyzji. Podkreślił, że nie czuje się kompetentny, aby rozstrzygać o czyimś życiu osobistym. „Jeżeli są szczęśliwi i dorośli do tego, żeby zrobić coming out, to niech każdy kocha po swojemu. […] Kim ja jestem, żeby kogoś oceniać”, dodawał.

Kiedy reporterka zwróciła uwagę na odmienne stanowisko Kościoła katolickiego, Mróz nie podjął się występowania w jego imieniu. Zamiast wdawać się w światopoglądowy spór, odpowiedział słowami, które trudno zignorować. „Trzeba byłoby o to zapytać osoby związane z Kościołem. Ja żyję po swojemu. Żyjmy i dajmy żyć innym. […]”, dodawał.

W ten sposób wyraźnie rozgraniczył swoje prywatne przekonania od oceniania innych ludzi. Choć nie ukrywa konserwatywnych wartości, nie chce, by utożsamiano je z brakiem szacunku wobec osób żyjących inaczej. Właśnie w tym kontekście szczególnie mocno zabrzmiały jego słowa o niechęci do religijnych skrajności i medialnej etykiecie, z którą się nie identyfikuje.

 „Znam dużo osób homoseksualnych, znam je, lubię i szanuję. Ja nigdy nie lubiłem skrajności i też nie lubiłem skrajności wśród osób wierzących. A troszeczkę media wykreowały mnie na osobę skrajną, bo to się klikało. Ja nigdy nie czułem się wielce uduchowiony i kompetentny do tego, żeby kogoś umoralniać i wskazywać mu kierunek życia”, tłumaczył Piotr Mróz w rozmowie z JastrząbPost.