Przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy „Teleexpressu”, a jego charakterystyczny głos do dziś towarzyszy widzom podczas filmowych seansów. Teraz o Pawle Bukrewiczu znów zrobiło się głośno, ale z zupełnie innego powodu. Jego syn, Mikołaj Bukrewicz, wcielił się w legendarnego Jana Borysewicza w filmie Netfliksa „Mniej obcy”. Mało kto wie, że ojciec młodego aktora również ma za sobą niezwykłą drogę do sławy. Zanim podbił telewizję, trenował największe gwiazdy, a do świata mediów trafił dzięki przypadkowemu spotkaniu. Jego życie mogłoby posłużyć za scenariusz niejednego filmu.
WIDEO…
Kim jest Paweł Bukrewicz? Zanim stał się gwiazdą telewizji, jego życie wyglądało zupełnie inaczej
Są twarze, które pamięta się latami, i głosy, których nie sposób pomylić z żadnymi innymi. Paweł Bukrewicz należy do tego szczególnego grona ludzi mediów, którzy zapisali się w pamięci publiczności nie tylko dzięki obecności przed kamerą, lecz także dzięki niepowtarzalnej barwie głosu. Charakterystyczne rude włosy, ujmujący uśmiech, spokój i naturalna swoboda sprawiały, że trudno było go przeoczyć. Choć przez pewien czas codziennie gościł w polskich domach jako prezenter jednego z najpopularniejszych programów informacyjnych, dziś z powodzeniem realizuje się przede wszystkim po drugiej stronie ekranu. A kiedy jego syn pojawił się w głośnej produkcji Netfliksa, nazwisko Bukrewicz ponownie znalazło się w centrum zainteresowania.
Paweł Bukrewicz urodził się 25 sierpnia 1971 roku w Warszawie. Choć przyszedł na świat w stolicy, jego dzieciństwo było mocno związane z Podlasiem. Dorastał między Sokołowem Podlaskim a malowniczym Mielnikiem nad Bugiem, skąd pochodził jego ojciec. Te rodzinne strony do dziś zajmują ważne miejsce w jego wspomnieniach. W rozmowie z portalem PolscyLektorzy.pl wracał do podlaskich krajobrazów z wyraźnym sentymentem. Wychowanie w otoczeniu przyrody, rodzinnej bliskości i emocjonalności uznawał za niezwykle ważne doświadczenie. To właśnie z tym regionem łączył wartości, które wyniósł z domu. Co ciekawe, nic w jego początkowych planach zawodowych nie wskazywało na przyszłą karierę telewizyjną. Nie studiował dziennikarstwa ani aktorstwa, nie przygotowywał się też od najmłodszych lat do pracy przed kamerą. Wybrał zupełnie inny kierunek – sport, który przez kilka kolejnych lat stanowił centrum jego zawodowego życia.
Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej, kształcąc się w zakresie kulturystyki i podnoszenia ciężarów. Po studiach pracował jako trener, instruktor i masażysta. Zajmował się kondycją fizyczną swoich podopiecznych, a z czasem wśród jego klientów zaczęły pojawiać się prawdziwe gwiazdy.
SPRAWDŹ TEŻ: Wielki hit lat 90. powstał na zmywaku w Londynie. Ta piosenka to przebój kilku pokoleń
Trenował Grażynę Szapołowską, Reni Jusis i Romana Polańskiego. Lista gwiazd robi wrażenie
Zanim Paweł Bukrewicz zaczął pojawiać się w telewizji, miał okazję poznawać kulisy świata show-biznesu z zupełnie innej perspektywy. Jako trener i instruktor pracował z osobami, których nazwiska doskonale znała polska publiczność. Wśród nich znalazły się Grażyna Szapołowska, Izabella Trojanowska, Reni Jusis i Magda Mielcarz. Na liście jego podopiecznych wymieniani są również Roman Polański oraz Adrien Brody.
To bez wątpienia jeden z najbardziej zaskakujących rozdziałów jego biografii. Zamiast planów zdjęciowych i telewizyjnego studia były sale treningowe, ćwiczenia, praca nad sylwetką i fizyczną sprawnością. Bukrewicz poznawał znanych artystów w sytuacjach, które nie miały nic wspólnego z czerwonym dywanem, premierami czy galami. W tej historii najbardziej intrygujące jest jednak to, że zawód trenera nie okazał się jedynie zamkniętym etapem jego życia. To właśnie dzięki pracy na siłowni otworzyły się przed nim drzwi do całkowicie nowego świata. Nie było wielkiego castingu ani od dawna przygotowywanego planu podboju mediów. Wszystko zaczęło się od znajomości, która odmieniła jego zawodową przyszłość.
Jedno spotkanie odmieniło jego los. Tak Paweł Bukrewicz trafił przed mikrofon
Bywają w życiu momenty, które z perspektywy czasu okazują się przełomowe, choć w chwili, gdy się wydarzały, nic nie zapowiadało ich znaczenia. W przypadku Pawła Bukrewicza takim momentem było poznanie Alicji Mołoniewicz, zajmującej się tłumaczeniem filmów.
Spotkali się na siłowni, gdzie pracował przyszły prezenter. To właśnie ona przedstawiła go Zdzisławowi Szczotkowskiemu, doświadczonemu lektorowi, który odegrał ogromną rolę w jego zawodowych początkach. Bukrewicz towarzyszył mu podczas pracy, obserwował sposób czytania tekstów i stopniowo otrzymywał możliwość samodzielnego sprawdzania swoich umiejętności przed mikrofonem. Nie od razu jednak wszystko układało się idealnie. Początkujący lektor musiał nauczyć się panować nad głosem, odpowiednio oddychać, budować napięcie i interpretować tekst. Wspominając ten okres, przyznawał, że poświęcał na ćwiczenia długie godziny. Opracowywał własne metody treningowe, pracował nad samogłoskami, sylabami i sprawnością aparatu mowy. Wykorzystywał przy tym wiedzę o ludzkim ciele zdobytą podczas studiów na AWF.
Z czasem pojawiły się pierwsze nagrania, kolejne doświadczenia i coraz większa pewność siebie. Bukrewicz nie ukrywał jednak, że kiedy po latach wracał do swoich wczesnych prac, dostrzegał wiele niedoskonałości. „Potem Zdzisio wpuszczał mnie przed mikrofon i ćwiczyłem. Porażka… Gdy teraz słyszę jakiś film z początków, to nie da się tego słuchać. Pewnie moim uchem, bo wiem, co mogło być lepsze. Ale – jak ze wszystkim – człowiek nie rodzi się od razu mistrzem”, mówił w wywiadzie z Przemysławem Strzałkowskim dla PolscyLektorzy.pl.
Jego historia pokazuje, jak wiele pracy kryje się za głosem, który widzowie odbierają jako naturalny i niewymuszony. Talent okazał się ważny, ale dopiero konsekwencja i regularne ćwiczenia pozwoliły mu zbudować zawodowy warsztat.
„Teleexpress” przyniósł mu ogromną popularność. Miliony Polaków oglądały go każdego dnia
Kiedy Paweł Bukrewicz pojawił się w „Teleexpressie”, miał już doświadczenie w pracy lektorskiej. Wcześniej czytał materiały przygotowywane do programu, a także współpracował przy „Teleexpressie nocą”. To właśnie tam zwrócił na siebie uwagę osób odpowiedzialnych za redakcję. Pewnego dnia ówczesny szef, Krzysztof Juszczak, zaproponował mu udział w próbach kamerowych. Bukrewicz przeczytał przygotowane wydanie programu, nie traktując początkowo tego doświadczenia jako zapowiedzi wielkiej zmiany. Tymczasem jego występ wypadł na tyle dobrze, że otrzymał propozycję zostania prezenterem.
Prawdziwe emocje przyszły jednak dopiero przed debiutem. Paweł Bukrewicz sądził początkowo, że będzie prowadził nocne wydanie programu. Kiedy dowiedział się, że ma zasiąść przed kamerą o godzinie 17.00, a więc w porze oglądalności głównego „Teleexpressu”, poczuł ogromną tremę. Nie bez powodu. Program należał wówczas do najpopularniejszych formatów informacyjnych w Polsce. Sam prezenter wspominał w wywiadzie, że jego widownia sięgała nawet ośmiu milionów osób. „Usiadłem przed kamerą, wszystko było w porządku i za 2-3 tygodnie usłyszałem: „Dobra, zaczynasz”. Ale na kilka dni przed debiutem dowiedziałem się, że mam być gotowy na wydanie o siedemnastej! I dopiero wtedy włos na głowie stanął dęba… Bo myślałem, że poprowadzę program nocny, a o siedemnastej WSZYSCY siedzą i oglądają”, relacjonował w wywiadzie dla PolscyLektorzy.pl.
I stało się. Paweł Bukrewicz prowadził „Teleexpress” przez kilka lat, od 2007 roku.
Kariera Pawła Bukrewicza nie zakończyła się wraz z odejściem z redakcji popularnego serwisu informacyjnego. Prezenter otrzymał kolejną szansę występowania przed kamerą, tym razem w zupełnie innej formule. Zaczął współprowadzić program śniadaniowy „Kawa czy herbata?”, w którym liczyły się nie tylko umiejętności prezenterskie, lecz także spontaniczność, otwartość i swoboda w rozmowach z gośćmi. Jedną z jego ekranowych partnerek była Odeta Moro.
Ten głos zna niemal każdy. Paweł Bukrewicz pracował przy największych serialowych hitach Choć część widzów nadal pamięta Pawła Bukrewicza przede wszystkim z „Teleexpressu”, jego zawodowy dorobek jest znacznie bogatszy niż telewizyjna kariera prezenterska.
Od wielu lat zajmuje się opracowaniami lektorskimi filmów, seriali i programów dokumentalnych. Pracował przy polskich wersjach językowych tak popularnych produkcji jak „Sukcesja”, „Narcos”, „The Last of Us” czy „Teoria wielkiego podrywu”. To seriale reprezentujące zupełnie odmienne gatunki i sposoby opowiadania historii, a każdy z nich stawia przed lektorem inne wymagania.
Jego działalność nie ogranicza się jednak do filmów i seriali. Ma również doświadczenie w pracy z audiobookami, materiałami reklamowymi i produkcjami dokumentalnymi.
Paweł Bukrewicz dziś. Zamiast telewizyjnych fleszy wybrał pracę, która daje mu satysfakcję
Paweł Bukrewicz nie zniknął ze świata mediów. Zmienił się jedynie charakter jego obecności. Dziś nie musi regularnie występować przed kamerą, by nadal odgrywać istotną rolę w branży. Od 26 czerwca 2020 roku jest prezesem Stowarzyszenia Lektorów Rzeczypospolitej Polskiej. Organizacja zajmuje się między innymi reprezentowaniem interesów lektorów, troską o jakość polskich wersji językowych produkcji audiowizualnych oraz ochroną zawodowych praw artystów głosowych.
Paweł Bukrewicz zajmuje się również działalnością szkoleniową. Współpracuje z Akademią Telewizyjną TVP, gdzie znajduje się w gronie trenerów i ekspertów. Przekazuje wiedzę dotyczącą emisji głosu, interpretacji tekstu oraz zawodowego wykorzystania umiejętności mówienia. Jego historia zatoczyła w ten sposób interesujące koło. Człowiek, który przed laty rozpoczynał od niepewnych prób przed mikrofonem, dziś sam pomaga innym rozwijać umiejętności, które otworzyły mu drogę do kariery.
„Zawodowo czuję się ustabilizowany, to poczucie warsztatu i możliwości. Czerpię radość z każdego aktu, który czytam. Choć wiem, że nie wyczerpałem wszystkich form i pewnie przy spotkaniu z nowymi czekałoby mnie sporo nauki. Jestem chyba na etapie wewnętrznego spokoju, biorącego się z zawodowej świadomości. I chciałbym – robiąc to, co robię, bo nie wyobrażam sobie bez tego życia – rozwijać umiejętność czytania dzieciom. Odbiór słowa mówionego polega przede wszystkim na tym, że najpierw chłoniemy emocjonalność, a potem zastanawiamy się nad treścią. Chodzi o takie przekazanie zdania, by ktoś przez odbiór emocjonalny przyjął jego treść”, mówił w rozmowie z Przemysławem Strzałkowskim dla PolscyLektorzy.pl w 2020 roku.
Paweł Bukrewicz ma żonę i dwoje dzieci. Dziś o jego synu jest naprawdę głośno
Choć przez lata pojawiał się na ekranach telewizorów, Paweł Bukrewicz nie należy do celebrytów, którzy szczegółowo relacjonują swoje życie prywatne. Znacznie chętniej opowiada o pracy, zawodowych doświadczeniach i ludziach, którzy mieli wpływ na jego rozwój.
Wiadomo jednak, że jego żoną jest Ewa Bukrewicz, z którą ma dwoje dzieci: syna Mikołaja i córkę Michalinę.
Jesienią 2026 roku nazwisko Bukrewicz ponownie zaczęło przyciągać uwagę mediów. Tym razem jednak nie za sprawą dawnego prezentera „Teleexpressu”, lecz jego syna.
Mikołaj Bukrewicz, urodzony 28 lipca 2003 roku w Warszawie, wcielił się w Jana Borysewicza w filmie „Mniej obcy”, który zadebiutował na Netfliksie 7 października 2026 roku. Produkcja w reżyserii Kristoffera Rusa opowiada o młodości legendarnego gitarzysty i współzałożyciela zespołu Lady Pank, jego muzycznej pasji oraz drodze do artystycznej niezależności.
Dla 23-letniego Mikołaja była to pierwsza tak duża przygoda z kinem. Co szczególnie interesujące, zanim stanął przed kamerą, rozwijał przede wszystkim swoje zainteresowania muzyczne. Uczył się gry na skrzypcach, a następnie samodzielnie poznawał tajniki gitary. Zajmował się również komponowaniem własnych utworów. To właśnie muzyczne doświadczenie okazało się niezwykle istotne w przypadku roli Jana Borysewicza – artysty, którego sceniczna osobowość nierozerwalnie łączy się z gitarą i rockową energią.
__________
Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!