Błażej Król i jego żona Iwona od ponad 15 lat tworzą zgrany duet – nie tylko na scenie, ale przede wszystkim w życiu prywatnym. Choć stronią od show-biznesowego zgiełku, tym razem zdecydowali się opowiedzieć o swojej miłości, romantycznych początkach i trudnych chwilach, które jeszcze bardziej ich do siebie zbliżyły. W szczerym wywiadzie dla magazynu „PANI”, przeprowadzonym przez Monikę Głuską-Durenkamp, zdradzili, jak wyglądało ich pierwsze spotkanie, dlaczego Błażej ukrył pierścionek zaręczynowy w paczce chipsów i co sprawia, że po tylu wspólnych latach wciąż potrafią się razem śmiać i cieszyć codziennością.

WIDEO…

player placeholder

Poznali się w gorzowskim klubie. Błażej Król od razu zachwycił się Iwoną

Wszystko zaczęło się ponad 15 lat temu w Gorzowie. Błażej Król był już rozpoznawalny na lokalnej scenie muzycznej, a Iwona znała go z widzenia. Wydawał jej się tajemniczy i intrygujący. Kiedy wreszcie mieli okazję porozmawiać, odkryła, że za tym wizerunkiem kryje się nieśmiały, nieco wycofany mężczyzna.

On zapamiętał ich pierwsze spotkanie zupełnie inaczej. A właściwie przede wszystkim zapamiętał ją. Iwonę zobaczył za barem w nieistniejącym już Klubie Magnat, gdzie zastępowała koleżankę barmankę. Zrobiła na nim piorunujące wrażenie.

Zobacz także:

„Iwona była zjawiskowa, kręcone blond włosy, piękne oczy, ostry makijaż i domalowany pieprzyk” – wspominał Błażej w magazynie „PANI”.

Muzyk przyznał, że żona do dziś kojarzy mu się z Lulą, bohaterką filmu „Dzikość serca” Davida Lyncha, graną przez Laurę Dern. Dostrzegał w niej magnetyczną energię, charakter i coś z filmowej femme fatale.

Początkowo widywali się przede wszystkim na imprezach. Oboje mieli już za sobą życiowe doświadczenia. Iwona była po rozstaniu i samotnie wychowywała małego syna. Pracowała jako visual merchandiserka, zajmując się dekorowaniem i aranżacją sklepów odzieżowych. Błażej z kolei łączył muzyczne ambicje z pracą sprzedawcy w MediaMarkt.

„Iwona była pierwszą prawdziwą kobietą w moim życiu. Oczywiście wcześniej były dziewczyny, pierwsze miłości, ale bardzo młodzieńcze” – wyznał artysta.

Zbliżali się do siebie bez wielkich deklaracji i pośpiechu. Błażej coraz częściej zostawiał u ukochanej swoje rzeczy, aż pewnego dnia zorientował się, że właściwie już z nią mieszka.

Pierścionek w paczce chipsów i ślub rok po poznaniu. Tak zaczęło się ich małżeństwo

Ich uczucie rozwijało się szybko. Iwona wspomina, że od początku dobrze się razem bawili, czuli się swobodnie i nie próbowali udawać kogoś, kim nie byli. Między nimi zaiskrzyło, a wspólne mieszkanie okazało się naturalnym kolejnym krokiem.

Na oświadczyny Błażej wybrał jednak sposób, którego trudno byłoby się spodziewać. Nie było wystawnej kolacji ani starannie zaplanowanej romantycznej scenerii. Był za to zwyczajny wieczór przed telewizorem i paczka chipsów.

„Wcześniej zaskoczył mnie pierścionkiem zaręczynowym, który znalazłam w paczce chipsów, gdy oglądaliśmy serial” – opowiedziała Iwona.

Rok po poznaniu się byli już małżeństwem. Dziś, wspominając początki znajomości, oboje podkreślają, że choć przez lata bardzo się zmienili, nigdy nie próbowali zmieniać siebie nawzajem na siłę.

Ich charaktery od początku były różne. Błażej określa siebie jako stoika, podczas gdy Iwona była bardziej ekspresyjna. Z biegiem czasu zauważył jednak, że role zaczęły się odwracać. On stał się bardziej żywiołowy, a żona nauczyła się spokojniej podchodzić do codziennych problemów.

Są też drobne przyzwyczajenia, które potrafią wystawić cierpliwość na próbę. Iwona lubi porządek, Błażej zdarza się zostawiać rzeczy w przypadkowych miejscach, a później ich szukać. Kiedyś bardzo ją to denerwowało. Dziś częściej odpuszcza.

„Nasza zasada jest prosta: szczerość, przyjaźń i miłość” – zdradziła.

Małżonkowie nie ukrywają, że zdarzają im się kłótnie. Zamiast jednak tłumić emocje, starają się rozmawiać i wyjaśniać nieporozumienia. W ich przypadku receptą na trwały związek nie jest brak konfliktów, lecz gotowość do ich rozwiązywania.

Iwona Król straciła oboje rodziców. Błażej był przy niej w najtrudniejszych chwilach

Za wspólnymi zdjęciami, koncertami i muzycznymi sukcesami kryją się także bolesne doświadczenia. Jednym z najtrudniejszych okresów w życiu Iwony była pandemia. To właśnie wtedy straciła oboje rodziców.

„Dla mnie bardzo trudna była pandemia, straciłam w jej czasie oboje rodziców” – wyznała w rozmowie z magazynem „PANI”.

Błażej był przy niej również wcześniej, gdy opiekowała się chorującą na stwardnienie rozsiane mamą. Wspierał żonę w codziennych obowiązkach i trudnych chwilach związanych z chorobą.

Ważną częścią ich wspólnego życia od początku był także syn Iwony, Jaś. Chłopiec miał trzy lata, kiedy poznał Błażeja. Dziś jest już po maturze, a jego relacja z ojczymem ma zupełnie inny wymiar niż na początku ich znajomości.

„Jaś miał trzy lata, gdy się poznali, teraz jest po maturze i są z Błażejem kumplami” – opowiedziała z dumą Iwona.

Sam Błażej podkreśla, że udało im się stworzyć dobrą, bezpieczną rodzinę, choć jej układ nie jest całkiem tradycyjny. W ich życiu ważne miejsce zajmują również jego rodzice i brat.

Dla muzyka rodzina pozostaje punktem odniesienia nawet wtedy, gdy zawodowe życie nabiera tempa. Wie, że koncerty, nagrania i artystyczne ambicje nie mogą przesłonić tego, co najważniejsze.

„To wszystko ma sens tylko wtedy, gdy jest jeszcze dom, rodzina i ludzie, do których chce się wracać” – podkreślił.

Razem w życiu i na scenie. Błażej Król zdradza, co jest najważniejsze w ich związku

Iwona i Błażej Królowie dzielą nie tylko codzienność, lecz także muzyczną pasję. Ona jest keyboardzistką, piosenkarką, kompozytorką i producentką muzyczną. On od lat tworzy własne utwory, koncertuje i rozwija kolejne projekty artystyczne.

Początkowo Iwona przyglądała się pracy męża przede wszystkim jako słuchaczka. Nie miała wykształcenia muzycznego, ale stopniowo coraz bardziej angażowała się w tworzenie. Błażej zachęcał ją do grania wymyślonych przez siebie partii. Z czasem zaczęła uczęszczać na lekcje pianina i śpiewu, a później budować własną artystyczną tożsamość.

We wrześniu 2017 roku ukazał się jej debiutancki minialbum „Banitka”, nagrany pod pseudonimem Sujka. W 2025 roku wydała album studyjny „2”.

Wspólne tworzenie nie zawsze oznacza jednak pełną zgodność. Iwona przyznaje, że zdarza im się mieć zupełnie inne zdanie. Nie ma między nimi jednak rywalizacji. Wręcz przeciwnie – cenią wzajemne osiągnięcia i wspierają się w muzycznych poszukiwaniach.

„Ja częściej odpuszczam, Iwona nazywa rzeczy po imieniu” – przyznał Błażej.

Z czasem zmieniło się również jego podejście do pracy. Kiedyś bardzo zależało mu, aby wszystko brzmiało dokładnie tak, jak sobie zaplanował. Dziś potrafi dać sobie i innym więcej swobody.

W domu także nie brakuje okazji do żartów. Oboje lubią się wygłupiać i odgrywać różne role. Iwona uważa, że właśnie ta dziecięca spontaniczność pozwala im zachować bliskość.

„W środku jesteśmy dzieciakami i dlatego tak dobrze się dogadujemy” – powiedziała.

A gdy pojawiają się prawdziwe problemy, każde potrafi stać się oparciem dla drugiego. Iwona ujmuje tę zasadę w prostych słowach: „gdy jedno spada, drugie ciągnie je ku górze”.

Zamiast Warszawy wybrali wieś pod Gorzowem. Tak dziś żyją Iwona i Błażej Królowie

Choć Błażej Król od lat jest obecny na polskiej scenie muzycznej, razem z żoną nie zdecydowali się na przeprowadzkę do stolicy. Mieszkają na wsi pod Gorzowem, w domu po rodzicach Iwony. Towarzyszą im psy i koty, a codzienne życie toczy się z dala od wielkomiejskiego zgiełku.

Iwona uwielbia pracę w ogrodzie. Pielęgnowanie roślin pomaga jej się wyciszyć i jest dla niej rodzajem terapii. Błażej z kolei ceni jesienną aurę, mgły i spokój. Oboje lubią wracać do domu po koncertach i trasach.

„Nie wyobrażam sobie mieszkać gdzie indziej” – przyznała Iwona.

Ich codzienność jest daleka od wyidealizowanego obrazka z mediów społecznościowych. Iwona zazwyczaj gotuje, choć Błażej potrafi zaskoczyć kulinarnym zrywem. Jego specjalnością jest omlet. Wspólnie zajmują się też domowymi obowiązkami, chociaż drobne naprawy bywają dla nich wyzwaniem. Iwona wspominała, że nawet przykręcenie półki do ściany kosztowało ich sporo nerwów.

Prawdziwym sprawdzianem okazała się również rozłąka związana z udziałem Błażeja w programie „Azja Express”. Był to najdłuższy okres, jaki spędzili osobno. Już pierwszego dnia wyjazdu Iwona dowiedziała się, że mąż zgubił telefon i blokuje kartę SIM. Na szczęście później odzyskał komórkę.

Podczas rywalizacji uczestnicy nie mogą swobodnie kontaktować się z bliskimi. Co 3, 4 dni mają jednak dzień regeneracyjny, kiedy mogą zadzwonić do rodziny. Iwona zastanawiała się, gdzie Błażej śpi, co je i czy dobrze sobie radzi.

Mimo tęsknoty była spokojna o męża. Zna jego poczucie humoru, otwartość i łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi.

Dziś małżonkowie cieszą się tym, co wspólnie zbudowali. Mają dom, rodzinę, muzykę i własne rytuały. Iwona nie marzy o wielkich zmianach. Najbardziej zależy jej na zdrowiu i dalszym wspólnym życiu. Jest jednak jeszcze jedno, pozornie niewielkie życzenie.

Chciałaby, żeby Błażej wreszcie zrobił prawo jazdy.

Muzyk przyznaje, że potrafi prowadzić samochód, ale nie ma dokumentu, ponieważ nie lubi egzaminów. Sam doskonale wie, że po latach spędzonych za kierownicą Iwona zasłużyła na zmianę.

„Jednak Iwona zasłużyła, żeby czasem być po prostu pasażerką” – powiedział.

Może właśnie w takich drobiazgach najlepiej widać ich miłość. W codziennym wsparciu, wspólnym śmiechu, rozmowach po trudnym dniu i gotowości, by od czasu do czasu przejąć kierownicę. Dosłownie i w przenośni.

Iwona Król i Błażej Król, 2023 r.
VIPHOTO/East News /

Iwona Król i Błażej Król, 2023 r.