Andziaks, czyli Angelika Trochonowicz, od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich influencerek. Tworzy materiały na YouTube, rozwija własne biznesy, a wraz z mężem Łukaszem, znanym jako Luka, dzieli się z obserwatorami fragmentami rodzinnego życia. Ostatnie miesiące przyniosły jednak wydarzenia, które zwróciły na nią uwagę mediów z zupełnie innych powodów. Protest aktywistów przed jej domem, dyskusje wokół programu „Girls of Warsaw”, krytyka wypowiedzi o podatkach, a teraz również sprawa poszukiwanego listem gończym ojczyma. Co dokładnie się wydarzyło i jak influencerka odniosła się do kolejnych doniesień?

WIDEO…

player placeholder

Dom Andziaks oblany przez aktywistów, a później „Girls of Warsaw”. Początek medialnych kontrowersji

W lipcu 2026 roku dom Andziaks i jej męża na warszawskim Wilanowie stał się miejscem protestu aktywistów klimatycznych. Przedstawiciele Ruchu Klimatycznego Jazda! oblali wejście do posesji brązową substancją. Podobne działania przeprowadzono przy wybranych sklepach związanych ze znanymi osobami, w tym z marką Twinkle Candle, rozwijaną przez influencerkę. 

Luka, Andziaks.
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA / Luka, Andziaks.
Zobacz także:

Organizatorzy akcji tłumaczyli, że chcieli zwrócić uwagę na promowanie konsumpcyjnego i wysokoemisyjnego stylu życia. Ich zdaniem działalność części osób publicznych, prezentujących luksusowe zakupy, podróże i kosztowne produkty, przyczynia się do utrwalania wzorców konsumpcji szkodliwych dla klimatu. Było to stanowisko przedstawicieli ruchu protestacyjnego, a nie ustalenie dotyczące indywidualnego wpływu działalności Andziaks na środowisko.

Dla influencerki zdarzenie miało również wymiar osobisty, ponieważ protest przeprowadzono przy jej rodzinnym domu. W swoich późniejszych wypowiedziach zwracała uwagę na kwestię bezpieczeństwa i przekroczenia granic prywatności. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach, wywołując dyskusję zarówno o sposobach prowadzenia protestów klimatycznych, jak i odpowiedzialności osób publicznych za promowane treści.

„Girls of Warsaw” wywołało dyskusję. Relacja Andziaks i Jessiki Mercedes pod lupą widzów

Kolejna fala komentarzy pojawiła się po premierze programu „Girls of Warsaw”, który 18 września 2026 roku trafił na platformę Prime Video. W sześcioodcinkowej produkcji wystąpiły cztery znane influencerki: Andziaks, Jessica Mercedes, Ola Nowak i Klaudia Sadownik. Format miał pokazywać ich codzienność, życie zawodowe oraz relacje poza światem starannie przygotowanych publikacji w mediach społecznościowych.

Klaudia Sadownik, Jessica Mercedes, Ola Nowak, Andziaks.
Fot. Piętka Mieszko/AKPA / Klaudia Sadownik, Jessica Mercedes, Ola Nowak, Andziaks.

Po premierze część widzów zwróciła szczególną uwagę na sposób, w jaki uczestniczki odnosiły się do Jessiki Mercedes. Komentowano między innymi rozmowy o jej życiu prywatnym, braku partnera i macierzyństwie. Jednym z szeroko dyskutowanych momentów była rozmowa o tzw. ciąży geriatrycznej, która poruszyła Jessicę. Określenie to, pojawiające się w dyskusji uczestniczek, odnosi się do ciąży w późniejszym wieku reprodukcyjnym, choć współcześnie w medycynie preferuje się bardziej neutralne nazewnictwo.

Dodatkowy kontekst nadały sprawie informacje dotyczące zdrowia psychicznego Jessiki Mercedes. Influencerka opowiedziała o swoim doświadczeniu depresji, a w rozmowie z magazynem „Glamour” przyznała, że udział w programie był dla niej okazją do pokazania również trudniejszych momentów, których zwykle nie ujawniała w mediach społecznościowych. Podkreślała, że nauczyła się pozwalać sobie na słabsze dni i nie oczekiwać od siebie nieustannej perfekcji. Pozostałe influencerki nie były jednak zadowolone z przerw w nagraniach, które potrzebowała robić sobie Jessica, co otwarcie wyraziły podczas odcinka specjalnego Reunion.

Wypowiedzi Jessiki sprawiły, że widzowie zaczęli ponownie analizować relacje między bohaterkami programu. Andziaks odniosła się do krytyki, tłumacząc, że w czasie realizacji zdjęć uczestniczki nie wiedziały o depresji koleżanki. Wspomniała również o własnych doświadczeniach związanych z depresją, zaznaczając, że choroba może objawiać się na różne sposoby. Jednocześnie przekonywała, że nie można było jednoznacznie odczytać zachowania Jessiki na planie jako oznaki problemów ze zdrowiem psychicznym.

W trakcie późniejszych wyjaśnień Andziaks wróciła także do wydarzeń sprzed około dziesięciu lat. Jak opowiadała, poznała Jessicę podczas spotkania towarzyskiego u Deynn i nie wspominała tego doświadczenia dobrze. Przyznała, że dawne nieporozumienia miały wpływ na jej nastawienie do koleżanki podczas nagrań. 

Obie influencerki miały później okazję porozmawiać poza planem programu. Według relacji Andziaks doszło do tego po wspólnym występie w „Halo tu Polsat”. W trakcie rozmowy wyjaśniła Jessice, jak zapamiętała ich wcześniejsze spotkanie i jakie emocje jej wtedy towarzyszyły. Jak zapewniła, udało im się porozumieć, a spotkanie zakończyło się uściskiem.

Jessica Mercedes, Andziaks.
Fot. Gałązka/AKPA / Jessica Mercedes, Andziaks.

Andziaks pod ostrzałem krytyki po słowach o podatkach. Influencerka opublikowała przeprosiny

Niedługo później Andziaks ponownie znalazła się w centrum internetowej dyskusji. Tym razem powodem były jej wypowiedzi dotyczące płacenia podatków w Polsce. Podczas sesji pytań i odpowiedzi na YouTubie influencerka przyznała, że chciałaby odprowadzać niższe kwoty do budżetu państwa. Tłumaczyła, że korzysta przede wszystkim z prywatnej opieki medycznej i samodzielnie pokrywa koszty wizyt oraz leczenia.

W nagraniu wspomniała również, że chętnie rozliczałaby się za granicą, choć jednocześnie zaznaczyła, że prowadząc działalność w Polsce, musi przestrzegać obowiązujących przepisów podatkowych. Najwięcej emocji wzbudziły jednak jej słowa dotyczące osób o różnych poziomach dochodów. Andziaks zasugerowała, że osoby zamożne bardziej odczuwają obciążenia podatkowe niż te, które zarabiają mniej.

Wypowiedź spotkała się z krytyką internautów, którzy zwracali uwagę na sytuację osób osiągających niższe dochody oraz znaczenie podatków dla finansowania usług publicznych. Dyskusja dotyczyła także roli podatków w utrzymywaniu systemu ochrony zdrowia, edukacji i innych instytucji, z których korzysta całe społeczeństwo.

W odpowiedzi na komentarze Andziaks zdecydowała się opublikować kolejne nagranie na YouTubie. Tym razem odniosła się bezpośrednio do wcześniejszych słów, przyznając, że popełniła błąd.

„To była głupota. Powiedziałam nieprawdę i nie powinnam była tego mówić, więc rozumiem wasze oburzenie i negatywne komentarze na moje słowa. Szczególnie chciałabym przeprosić za wypowiedź dotyczącą osób, które zarabiają mniej. Nie uważam tak, jak mogłoby to wybrzmieć z tego nagrania. Naprawdę tak nie uważam” – przyznała influencerka.

Wyjaśniła, że jej słowa nie odzwierciedlały rzeczywistych przekonań i że nie chciała umniejszać trudnościom finansowym innych osób. Przyznała również, że nie zawsze odpowiednio zastanawia się nad odpowiedziami udzielanymi przed kamerą. Wskazała, że mogła niewłaściwie sformułować swoje stanowisko, ponieważ nie miała wystarczającej wiedzy na temat przeznaczenia środków pochodzących z podatków.

Andziaks zapewniła ponadto, że jej działalności gospodarcze są prowadzone i rozliczane w Polsce zgodnie z obowiązującymi przepisami. Przyznała, że jako osoba docierająca do licznego grona odbiorców, w tym młodych ludzi, powinna ostrożniej wypowiadać się na tematy, których nie zna dostatecznie dobrze.

Ojczym Andziaks poszukiwany listem gończym. Influencerka zabrała głos w poruszającym oświadczeniu

Wśród ostatnich wydarzeń dotyczących Andziaks znalazła się również sprawa o zdecydowanie bardziej osobistym charakterze. W mediach pojawiły się informacje dotyczące Wojciecha Kurowskiego, przedsiębiorcy działającego w branży nieruchomości i hotelarstwa, a prywatnie ojczyma influencerki.

19 września 2026 roku jego nazwisko pojawiło się w policyjnej bazie osób poszukiwanych w związku z podejrzeniem oszustwa. Wobec Kurowskiego prowadzone są również postępowania dotyczące jego wcześniejszej działalności biznesowej.

Jedno z nich dotyczy spółki Optima Development Poland i jej wierzycieli. W 2024 roku do sądu trafił akt oskarżenia związany między innymi z obligacjami, z których inwestorzy mieli nie odzyskać środków szacowanych na ponad 80 mln zł. Proces rozpoczął się w 2026 roku, a Kurowski nie przyznaje się do winy.

W związku z medialnymi doniesieniami Andziaks zdecydowała się opublikować na swoim kanale YouTube obszerne oświadczenie. W nagraniu mówiła zarówno o sytuacji prawnej ojczyma, jak i o łączącej ich relacji.

Wojciech Kurowski pojawił się w życiu Angeliki, gdy miała sześć lat. Jak wielokrotnie podkreślała, odegrał ważną rolę w jej wychowaniu i przez lata był dla niej osobą, którą traktowała jak ojca. W przeszłości pojawiał się również w materiałach publikowanych na jej kanale.

Influencerka przyznała, że rozmawiała z ojczymem o stawianych mu zarzutach, a on zapewniał ją o swojej niewinności. Jednocześnie zaznaczyła, że nie zna materiału dowodowego i nie zamierza przekonywać opinii publicznej, że wie, jak naprawdę wyglądała jego działalność biznesowa.

„Jest to człowiek, który mnie wychował, którego kocham i traktuję jak tatę. Dał mi w życiu naprawdę ogrom, ogrom ciepła i dobra. [...] Chcę wierzyć, że jest niewinny i że nie zrobił rzeczy, które są mu zarzucane, ale moja wiara wynika z miłości do niego, a nie z dowodów, z informacji w tej sprawie. Rozmawiałam z Wojtkiem na ten temat i zapewniał mnie, że jest niewinny. [...] Nie mam zamiaru tutaj was przekonywać, że jest on niewinny. Ja wierzę w jego niewinność. Nie chcę nikogo przekonywać, że znam prawdę, skoro jej tak naprawdę nie znam” – powiedziała w nagraniu.

„Bardzo bolą mnie informacje o tym, że świadomie ukrywam informacje, że świadomie go chronię. Chcę powiedzieć to bardzo wyraźnie. To nie jest moja sprawa, tylko mojego ojczyma. [...] W internecie pojawiają się oskarżenia, że przyjeżdżałam do hotelu, że go promowałam. I co mam wam powiedzieć? Tak, przyjeżdżałam, tak, nagrywałam z tego miejsca, ale głównie przyjeżdżałam tam do mojego taty. Chciałam pomóc najlepiej, jak mogłam [...] Z mojej perspektywy, ja po prostu, jak córka, pomagałam” – kontynuowała.

W opublikowanym oświadczeniu Andziaks przekazała również informacje dotyczące miejsca pobytu Wojciecha Kurowskiego. Według jej relacji ojczym przebywa w Austrii, a odpowiednie organy mają wiedzieć, gdzie się znajduje.

Andziaks.
Fot. Gałązka/AKPA / Andziaks.