Michał Wiśniewski po latach wskazał, kto rozbił jego małżeństwo z Mandaryną. Padło jedno nazwisko
Michał Wiśniewski po raz pierwszy tak otwarcie wrócił do kulis rozpadu małżeństwa z Mandaryną. W rozmowie z Moniką Richardson zasugerował, że na ich relację wpływ miały osoby z otoczenia, a kluczowym problemem okazał się brak komunikacji. Artysta przyznał również, że dopiero dziś inaczej patrzy na wydarzenia sprzed lat.

Powrót Michała Wiśniewskiego i Mandaryny ponownie rozpalił emocje wokół jednej z najbardziej rozpoznawalnych par polskiego show-biznesu. W najnowszym wywiadzie lider Ich Troje nie tylko opowiedział o swoim obecnym etapie życia, ale także wrócił do kulis rozpadu małżeństwa z Martą Wiśniewską. Jego słowa mogą zaskoczyć wielu fanów.
Michał Wiśniewski wskazał, co miało wpłynąć na rozpad małżeństwa z Mandaryną
Od kilku dni media żyją informacją o ponownym zbliżeniu Michała Wiśniewskiego i Mandaryny. Artysta potwierdził, że od czerwca znów spotyka się ze swoją drugą żoną, co błyskawicznie wywołało lawinę komentarzy. Dodatkowe emocje wzbudziły sugestie, że ich relacja mogła odrodzić się znacznie wcześniej. Na fali zainteresowania wokalista pojawił się w studiu "Faktu", gdzie w rozmowie z Moniką Richardson odniósł się zarówno do obecnej sytuacji, jak i wydarzeń sprzed lat.
53-letni muzyk przyznał, że zdecydował się publicznie zabrać głos dopiero wtedy, gdy, jak stwierdził, zostały przekroczone pewne granice. "Odezwałem się, bo gdzieś były przekraczane pewne granice, gdzie wydawało mi się, że trzeba to zastopować. Zastopowałem i mam nadzieję, że nie będę musiał się odzywać przez kolejny rok w tym temacie", powiedział.
Najwięcej emocji wzbudził jednak fragment rozmowy dotyczący końca jego małżeństwa z Mandaryną. Michał Wiśniewski przekonywał, że ich związek był oparty na silnym uczuciu, jednak z czasem coraz większy wpływ na ich relację zaczęły mieć osoby z otoczenia. Artysta wspomniał o ówczesnej menedżerce Mandaryny, Katarzynie Kanclerz. Według niego to właśnie ona miała odegrać istotną rolę w komunikacji między małżonkami. "Dzisiaj tym najgorszym doradcą na pewno jest faktor opinii publicznej. Nie wiem, jak to jest przy kobietach, ale w przypadku Marty była to menedżerka, która wiedziała wszystko najlepiej i miała największe zaufanie", mówił.
CZYTAJ TEŻ: Żona nowego premiera Wielkiej Brytanii zaskoczyła wszystkich. Przed laty wystąpiła w telewizyjnym hicie


Lider Ich Troje wrócił do trudnej przeszłości. Mówi o braku komunikacji i swoich uzależnieniach
Wiśniewski dodał również, że niedawno przeczytał wywiad swojej byłej żony, z którego wynikało, że ich rozstanie mogło wyglądać inaczej, niż sam przez lata sądził. "Myślę, że Marta postąpiła bardzo dobrze. Przeczytałem ostatnio wywiad, gdzie ona powiedziała, że ona nie chciała rozwodu, ona chciała dać nam czas. Ale komunikat, który do mnie dotarł, był zupełnie inny. Zawsze jest brak komunikacji", wyznał.
Muzyk podkreślił, że obecnie oboje podchodzą do swojej relacji zupełnie inaczej niż przed laty. Jak zaznaczył, doświadczenia nauczyły ich większej ostrożności i dlatego nie zamierzają szczegółowo opowiadać o swoim życiu prywatnym. "Doświadczenie mi mówi, że jeżeli coś raz się nie sprawdziło, nie powielaj tego", stwierdził. Nie wykluczył jednak, że ich historia znajdzie odzwierciedlenie w muzyce. "Teraz z Martą pomyśleliśmy, że nie będziemy o tym rozmawiać. O nas w ogóle na razie. Ale muzycznie możemy coś oddać",, kontynuował. Jednocześnie zaznaczył, że ani on, ani Mandaryna nie składają sobie dziś żadnych deklaracji na przyszłość. "My zresztą teraz z Martą też sobie niczego nie obiecujemy. Będziemy budować to wszystko i zobaczymy, czy nam się to uda. Tego jej i sobie życzę", podsumował.
W rozmowie z Moniką Richardson lider Ich Troje wrócił także do własnych uzależnień. Przyznał, że w czasie małżeństwa z Martą Wiśniewską zmagał się z problemem a*koholowym oraz uzależnieniem od hazardu. Jak sam powiedział, jego była żona nie miała okazji poznać go jako trzeźwego partnera. "Nie ma czego żałować, bo Marta nie przeżyła ze mną trzeźwym ani jednego dnia. Na moje trzeźwo. Ja sobie z pewnością zasłużyłem na to miejsce, w którym byłem. Też niczego nie żałuję. Czasem mnie boli, jak komentarze są dawane w taki, a nie inny sposób. Mogę o każdej mojej żonie powiedzieć masę dobrych rzeczy", wyznał.
Choć Michał Wiśniewski wrócił wspomnieniami do trudnych wydarzeń sprzed lat, podkreślił, że dziś najważniejsze jest spokojne budowanie relacji z Mandaryną – bez presji i bez składania obietnic, których przyszłość mogłaby nie zweryfikować.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Rafał Brzozowski bierze ślub? Termin ceremonii i lista gości wyszły na jaw

