Michał Wiśniewski stanął w obronie byłej żony. Te słowa nie pozostawiają złudzeń
Mandaryna jeszcze nie pojawiła się na parkiecie, a już wzbudza ogromne emocje. Po fali komentarzy dotyczących jej doświadczenia tanecznego głos zabrał Michał Wiśniewski. Jego słowa nie pozostawiają wątpliwości.

Marta „Mandaryna” Wiśniewska została jedną z pierwszych uczestniczek nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”, a informacja o jej udziale błyskawicznie wywołała lawinę komentarzy. Internauci zaczęli przypominać jej taneczną przeszłość i doświadczenie zdobyte jako instruktorka. W obronie byłej żony stanął Michał Wiśniewski. Lider Ich Troje przekonuje, że ocenianie jej przez pryzmat hip-hopu jest błędem, a udział w programie będzie dla niej prawdziwym wyzwaniem.
Mandaryna dołączyła do uczestników nowej edycji „Tańca z gwiazdami”
Choć do startu kolejnej odsłony „Tańca z gwiazdami” pozostało jeszcze kilka miesięcy, Polsat rozpoczął już budowanie zainteresowania wokół programu. Stacja ujawniła pierwsze nazwiska gwiazd, które jesienią zawalczą o Kryształową Kulę.
Wśród uczestników znalazła się Marta „Mandaryna” Wiśniewska. Jej obecność w tanecznym show szybko stała się jednym z najgłośniej komentowanych tematów w mediach społecznościowych. Wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy wcześniejsze doświadczenia związane z tańcem nie dadzą jej przewagi nad pozostałymi uczestnikami.
Michał Wiśniewski: „20 lat za późno, ale lepiej późno niż wcale”
Do udziału byłej żony w programie odniósł się Michał Wiśniewski. W rozmowie z Plejadą nie ukrywał, że pozytywnie ocenia zarówno decyzję produkcji, jak i sam udział Mandaryny w programie.
Zdaniem lidera Ich Troje taka przygoda mogła wydarzyć się znacznie wcześniej. "20 lat za późno, ale zawsze lepiej późno, niż wcale. To powinno się wydarzyć z 20 lat temu, dlatego że Marta jest bardzo charyzmatycznym człowiekiem" - stwierdził.
Artysta zwrócił uwagę, że największą wartością udziału Mandaryny w programie jest fakt, iż będzie musiała zmierzyć się z zupełnie inną formą tańca niż ta, z którą była związana przez lata. "W tym wyzwaniu fajne jest to, że Marta wywodzi się z zupełnie innego tańca. Więc porównywanie hip-hopu do tańca towarzyskiego jest co najmniej nie na miejscu".
ZOBACZ TEŻ: Tłum gwiazd na Paradzie Równości w Warszawie. Rafał Trzaskowski, Jacek Jelonek i Mandaryna w centrum uwagi

Burza w sieci po ogłoszeniu Mandaryny
Niedługo po ujawnieniu listy uczestników w mediach społecznościowych pojawiły się liczne komentarze dotyczące tanecznej przeszłości Marty Wiśniewskiej. Internauci przypominali, że artystka jest właścicielką i instruktorką szkoły tańca specjalizującej się głównie w hip-hopie oraz street dance dla dzieci i młodzieży.
Wielu komentujących uznało, że takie doświadczenie może przełożyć się na łatwiejszy start w programie. Z tym stanowiskiem nie zgadza się jednak Michał Wiśniewski.
Według niego doświadczenie zdobyte w hip-hopie nie ma bezpośredniego przełożenia na rywalizację w tańcu towarzyskim, który od lat stanowi fundament programu Polsatu.
„Robienie z niej tancerki to nadużycie”
Były mąż Mandaryny zdecydowanie odpowiedział na zarzuty dotyczące jej rzekomej przewagi nad pozostałymi uczestnikami. W rozmowie z Plejadą podkreślił, że sam od lat określa siebie nie jako wokalistę, lecz jako barda śpiewającego własne teksty. Podobnie postrzega również działalność byłej żony. "Zawsze powtarzałem, że nie jestem wokalistą, tylko bardem. Jestem kimś, kto śpiewa własne teksty. W związku z tym myślę, że Marta jest głównie performerem" - powiedział.
W jego ocenie sprowadzanie Mandaryny wyłącznie do roli tancerki jest nieuzasadnione, szczególnie gdy mowa o tańcu towarzyskim. "Robienie z niej tancerki i to jeszcze w kontekście tańca towarzyskiego jest co najmniej nadużyciem. To na pewno jest dla niej wyzwanie. Fajnie, że przeżyje taką przygodę" - dodał lider Ich Troje.
Słowa Michała Wiśniewskiego pokazują, że udział byłej żony traktuje przede wszystkim jako okazję do zdobycia nowych doświadczeń i sprawdzenia się w zupełnie innych realiach niż te, które znała wcześniej.
CZYTAJ TEŻ: Syn Michała Wiśniewskiego mówi wprost o rodzicach. Tego nikt się nie spodziewał
Michał Wiśniewski będzie kibicował byłej żonie
Mimo że ich małżeństwo należy już do przeszłości, lider Ich Troje nie ukrywa, że nadal darzy Mandarynę dużą sympatią i zamierza wspierać ją podczas udziału w programie.
Artysta przyznał, że nie wie jeszcze, czy pojawi się w studiu podczas nagrań, jednak zapewnił, że będzie trzymał za nią kciuki. "Będę za nią trzymał kciuki, tak, jak za Dominikę [Tajner]. Nie wiem, czy pojawię się w studio. Jak mnie zaprosi, to się pewnie pojawię, ale na pewno będę jej kibicował" - zapewnił.
Muzyk podkreślił również, że Marta Wiśniewska pozostaje dla niego bardzo ważną osobą. "To jest ktoś bardzo mi bliski, więc dlaczego miałbym jej nie kibicować?"

Sam nie wystąpiłby w „Tańcu z gwiazdami”
Choć Michał Wiśniewski z zainteresowaniem będzie obserwował występy byłej żony, sam nie zamierza iść w jej ślady. Zapytany o możliwość udziału w tanecznym show odpowiedział jednoznacznie. "Nigdy bym się nie zgodził na „Taniec z gwiazdami”. Nie czerpię przyjemności z tańca. Mnie to zupełnie nie interesuje" - wyznał. Wokalista dodał, że znacznie bliższe są mu inne aktywności. "Gdyby było wspólne latanie samolotami, to jak najbardziej. Akurat na tym się dobrze znam" - stwierdził. Tym samym rozwiał wszelkie spekulacje dotyczące własnego udziału w jednej z przyszłych edycji programu.
Nowa edycja „Tańca z gwiazdami” wystartuje dopiero jesienią, jednak już teraz wzbudza ogromne emocje. Jednym z najgorętszych tematów pozostaje udział Marty „Mandaryny” Wiśniewskiej. Głos Michała Wiśniewskiego pokazuje, że były mąż artystki nie tylko wierzy w jej możliwości, ale także stanowczo sprzeciwia się opiniom sugerującym, że doświadczenie zdobyte w hip-hopie automatycznie przełoży się na sukces na parkiecie tańca towarzyskiego.
Źródło: Plejada